Alicja w łańcuchach (album)

Article

January 28, 2023

Alice in Chains, znany również jako Tripod lub Dog Album, to trzeci album studyjny amerykańskiej grupy rockowej Alice in Chains, wydany 7 listopada 1995 roku przez Columbia Records. Półtora roku wcześniej Alice in Chains nie koncertowała, nawiązując do problemów zdrowotnych wokalisty Lane'a Staleya. Korzystając z przerwy, Staley wydał album Above jako część grunge'owej supergrupy Mad Season, co postawiło pod znakiem zapytania przyszłość Alice in Chains. Jego uzależnienie od heroiny doprowadziło do wzrostu plotek o śmierci muzyka, więc kolejny album studyjny Alice in Chains miał położyć kres plotkom otaczającym zespół. Nagrany w Bad Animals w Seattle, album zadebiutował jako numer jeden na listach przebojów Billboardu i wkrótce pokrył się potrójną platyną. Zawierał dwanaście utworów, łączących heavy metalowy styl Dirt (1992) i akustyczno-bluesowe brzmienie Jar of Flies (1994). Mrocznej i ciężkiej muzyce towarzyszyły niepokojące teksty o narkotykach, depresji i śmierci. Pomimo wysokich wyników sprzedaży album nie spełnił oczekiwań krytyków muzycznych ze względu na swoją drugą naturę i otrzymał niskie noty w prasie. Alice in Chains została wydana podczas zachodu słońca subkultury grunge i była ostatnim albumem studyjnym, na którym pojawił się Lane Staley. Kolejny album Alice in Chains, Black Gives Way to Blue (2009), został wydany zaledwie czternaście lat później z nowym wokalistą, Williamem Duvallem. depresja i śmierć. Pomimo wysokich wyników sprzedaży album nie spełnił oczekiwań krytyków muzycznych ze względu na swoją drugą naturę i otrzymał niskie noty w prasie. Alice in Chains została wydana podczas zachodu słońca subkultury grunge i była ostatnim albumem studyjnym, na którym pojawił się Lane Staley. Kolejny album Alice in Chains, Black Gives Way to Blue (2009), został wydany zaledwie czternaście lat później z nowym wokalistą, Williamem Duvallem. depresja i śmierć. Pomimo wysokich wyników sprzedaży album nie spełnił oczekiwań krytyków muzycznych ze względu na swoją drugą naturę i otrzymał niskie noty w prasie. Alice in Chains została wydana podczas zachodu słońca subkultury grunge i była ostatnim albumem studyjnym, na którym pojawił się Lane Staley. Kolejny album Alice in Chains, Black Gives Way to Blue (2009), został wydany zaledwie czternaście lat później z nowym wokalistą, Williamem Duvallem.

Pre-historia

Kreatywne wakacje

Po wydaniu akustycznego minialbumu Jar of Flies i zakończeniu wielomiesięcznej trasy koncertowej wspierającej album Dirt, zespół wziął kilka miesięcy wolnego na początku 1994 roku. Wokalista Lane Staley rozpoczął kolejny kurs leczenia uzależnienia od narkotyków, a perkusista Sean Kinney walczył z uzależnieniem od alkoholu. Latem 1994 roku Alice in Chains musiała wznowić występy, wyruszając w trasę z Metallicą i Suicidal Tendencies. Podczas przygotowań do koncertów muzycy w końcu się pokłócili: Staley przyszedł na próbę „na haju”, przez co Kinney odmówił występu z nim. Menedżerka Alice in Chains, Susan Silver, została zmuszona do wydania oficjalnego oświadczenia, zgodnie z którym występy na letniej trasie Metalliki oraz na festiwalu Woodstock 94 zostały odwołane „z powodu problemów zdrowotnych w zespole”. Alice in Chains została zastąpiona przez Candlebox. Po opublikowaniu oświadczenia muzycy przestali kontaktować się z prasą, przez co zaczęły mnożyć się plotki o rozpadzie Alice in Chains, a nawet śmierci Lane'a Staleya na AIDS. Sean Kinney wspominał: „Wtedy nikt nie był ze sobą szczery. Gdybyśmy nadal występowali, mielibyśmy wszelkie szanse na zniszczenie się na trasie, a na pewno nie chcieliśmy, żeby stało się to na oczach wszystkich”. Staley również zmagał się z rozłamem w grupie, spędzając czas w domu oglądając telewizję i upijając się wieczorami. mielibyśmy wszelkie szanse na zniszczenie się po drodze, a na pewno nie chcieliśmy, żeby stało się to na oczach wszystkich”. Staley również zmagał się z rozłamem w grupie, spędzając czas w domu oglądając telewizję i upijając się wieczorami. mielibyśmy wszelkie szanse na zniszczenie się po drodze, a na pewno nie chcieliśmy, żeby stało się to na oczach wszystkich”. Staley również zmagał się z rozłamem w grupie, spędzając czas w domu oglądając telewizję i upijając się wieczorami.

Projekty zewnętrzne

W przerwie każdy z muzyków brał udział w zewnętrznych projektach. Mike Ainez grał na solowym albumie gitarzysty Guns N 'Roses, Slasha, It's Five O'Clock Somewhere. Sean Kinney nagrał piosenkę na album w hołdzie dla Williego Nelsona Twisted Willie z Kristem Novoselicem (Nirvana), Kim Thiel (Soundgarden) i Johnnym Cashem. Jerry Cantrell wykonał kompozycję „I Seen All This World I Care To See” na ten sam album, który stał się jego pierwszym poza Alice in Chains. Następnie gitarzysta postanowił wykorzystać przymusową przerwę i rozpocząć pracę nad solowym albumem. Największy rezonans wywołały działania Lane'a Staleya, które postawiły pod znakiem zapytania przyszłość grupy. Wokalista dołączył do supergrupy Mad Season, założonej przez gitarzystę Pearl Jam Mike'a McCready'ego i perkusistę Screaming Trees Barretta Martina. Pomysł na grupę należał do McCready'ego, który leczył się z alkoholizmu i poznał basistę Johna Saundersa w klinice rehabilitacyjnej. Wspólnie postanowili stworzyć projekt zrzeszający muzyków pragnących pozbyć się złych nawyków i zaprosili Lane'a Staleya jako wokalistę. Po kilku jam session muzycy udali się do studia, gdzie w dwa tygodnie nagrali album. Grupa występowała w lokalnych klubach w Seattle, podsycając plotki o możliwym odejściu Staleya z grupy i stworzeniu „hybrydy” Alice in Chains i Pearl Jam. Ponadto Staley kilkakrotnie pojawił się na scenie ze swoim przyjacielem Sleze i Alice N 'Chains, Johnnym Bakolasem, wykonując utwór „ It's Coming After ” Second Coming, a także piosenki z repertuaru Alice in Chains. Aktywna działalność koncertowa Staleya nieuchronnie rodziła pytania o sytuację w Alice in Chains. Oficjalnym powodem odwołania trasy koncertowej z Metalliką była zła kondycja piosenkarza, ale jego występy z Mad Season i Second Coming sugerowały co innego. MTV News znalazło nawet nagranie występu Staleya i opublikowało o tym reportaż. Taka sytuacja nie odpowiadała Jerry'emu Cantrellowi i zamiast pracować nad solowym albumem, postanowił spróbować wskrzesić Alice in Chains.

Spotkanie grupowe

Kiedy Jerry Cantrell po raz pierwszy zaczął myśleć o wydaniu solowego albumu, próbował grać z kilkoma perkusistami, w tym Joshem Synderem z Tad i Scottem Rockwellem z Gruntrucka. W styczniu 1995 roku Cantrell i Rockwell nagrali dema nowych piosenek w domowym ministudio Cantrella; za 16-ścieżkowym mikserem siedział technik gitarowy Cantrella, Darrell Peters. Muzycy improwizowali na gitarze i perkusji, po czym Cantrell zagrał partię basu i nagrał nakładki gitarowe. W sumie powstały trzy piosenki, z których dwie („Grind” i „Again”) znalazły się na nadchodzącym albumie Alice in Chains. Następnie muzycy udali się do Bear Creek Studios w Woodinville, zabierając ze sobą Mike'a Ineza oraz Anne i Nancy Wilson z Heart's. Ponadto Jerry Cantrell i Susan Silver zaprosili inżyniera dźwięku i producenta Toby'ego Wrighta, który pracował nad poprzednią EP-ką Alice in Chains. Pomysł polegał na tym, że Sean Kinney i Lane Staley, którzy nie chcieli mieć nic wspólnego z zespołem, dowiedzieli się o sesjach i sami chcieli wziąć w nich udział. Toby Wright wspomniał, że Cantrell był przygotowany na odmowę Kinneya i Staleya iw tym przypadku wykorzystałby materiał na solowy album, któremu nadano roboczy tytuł Jerry's Kids (angielskie dzieci Jerry'ego). Sam Cantrell przyznał później, że chciałby wydać solową płytę: „Szczerze mówiąc, jestem bardzo sentymentalny; Nie chciałbym grać z innym zespołem. Nie czułem, że mogę przebić to, co członkowie Alice in Chains mogą zrobić razem”. Z punktu widzenia nagranego materiału sesje w Bear Creek okazały się praktycznie bezużyteczne: w ciągu tygodnia czasu studyjnego zespół wydał 10 000 $, ale nie mógł nic nagrać, z wyjątkiem rechotu żab w pobliskim stawie (później te dźwięki będą potrzebne do piosenki „Żaby”). W tym samym czasie plan zjednoczenia Alice in Chains powiódł się: Kinney i Staley zgodzili się wziąć udział w tworzeniu nowego albumu. Od stycznia do marca Cantrell, Ainez i Kinney jammowali jako trio, po czym gitarzysta spędził kilka dni samotnie w studiu London Bridge w Seattle.

Negocjacje z wytwórnią

Ze względu na długą nieaktywność Alice in Chains, w pewnym momencie wytwórnia płytowa Sony Music zaczęła poważnie myśleć o zmianach w składzie grupy i poszukiwaniach nowego wokalisty; w takim przypadku Staley mógłby skupić się na pracy nad Mad Season z gitarzystą Mikiem McCreadym. Kiedy okazało się, że McCready wraca do Pearl Jam, wciąż rozważano możliwość zastąpienia go w Mad Season i utrzymania projektu. W końcu, mimo pokusy, by zatrzymać Alice in Chains i Mad Season w organizacji, zarabiając na obu, kierownictwo Sony Music postanowiło nie ryzykować i zdecydowało się na bardziej sprawdzony i znany kolektyw Jerry'ego Cantrella. Trzeci album miał być ostatnią płytą w ramach obecnego kontraktu Alice in Chains z Columbia Records i Sony Music. Negocjacje między grupą a wytwórnią nie były łatwe, ponieważ muzycy starali się uwolnić od wpływów wytwórni płytowych i uzyskać maksymalną niezależność. Producentem został Toby Wright. Menedżer A&R Nick Terzo, który kiedyś zaproponował mu pracę w Alice in Chains jako inżynier dźwięku, nie był zadowolony z decyzji muzyków: uważał Wrighta bardziej za specjalistę technicznego niż producenta i nie miał wysokiego mniemania o jego dyplomatycznym umiejętności. Terzo uważał, że producent powinien znaleźć kompromis między zespołem a wytwórnią, podczas gdy Toby Wright w pełni wspierał zespół. Przede wszystkim grupa odmówiła skorzystania z usług agenta A&R i oświadczyła, że ​​będzie współpracować bezpośrednio tylko z szefami Sony Music, Donniem Einerem i Michelle Anthony. Ponadto muzycy usunęli swoją wieloletnią menadżerkę, Susan Silver, zabraniając jej pojawiania się w studiu. Informacje o postępach w nagrywaniu albumu otrzymała od Toby'ego Wrighta, który stał się jedynym pośrednikiem między grupą a zarządem. Sam Wright podkreślał, że pomysł maksymalnego oddzielenia grupy od managementu nie należał do niego, ale do samych muzyków. Nie był jednak przeciwny temu pomysłowi, ponieważ chciał, aby muzycy zostawili wszystkie problemy - politykę, handel, kłopoty osobiste - poza studiem i skoncentrowali się na muzyce. To nie przypadek, że twórcza niezależność była tak ważna dla grupy. Mimo niewątpliwego sukcesu komercyjnego dotychczasowych dzieł grupy, wysokich miejsc na listach przebojów, milionów sprzedanych egzemplarzy płyt, nominacji do „Grammy” i pozytywnych recenzji krytyków, Jerry Cantrell za główną miarę sukcesu uznał miłość słuchaczy: „Tak wielu ludzi zakochało się w naszej muzyce, a kiedy występujemy, wiele osób przychodzi nas zobaczyć. To jest dla mnie sukces”. Lane Staley dodał: „Nie zwracamy uwagi na numery list przebojów, aby dowiedzieć się, ile płyt sprzedaliśmy. Wcale nam to nie przeszkadza. Fajnie, że fanom podoba się nasza praca i chłopakom z wytwórni też. Ale najważniejsze jest to, że lubimy naszą muzykę”. W końcu Alice in Chains udało się uzyskać pełną swobodę działania. Grupa nie miała nawet określonych terminów ani ograniczeń budżetowych. Jednocześnie, gdy Toby Wright spotkał się z Donem Einerem w Nowym Jorku przed rozpoczęciem pracy w studiu, szef wytwórni był sceptycznie nastawiony do projektu i był pewien, że producentowi się nie uda. Grupa nie miała nawet określonych terminów ani ograniczeń budżetowych. Jednocześnie, gdy Toby Wright spotkał się z Donem Einerem w Nowym Jorku przed rozpoczęciem pracy w studiu, szef wytwórni był sceptycznie nastawiony do projektu i był pewien, że producentowi się nie uda. Grupa nie miała nawet określonych terminów ani ograniczeń budżetowych. Jednocześnie, gdy Toby Wright spotkał się z Donem Einerem w Nowym Jorku przed rozpoczęciem pracy w studiu, szef wytwórni był sceptycznie nastawiony do projektu i był pewien, że producentowi się nie uda.

Pracuj w studiu

Proces twórczy

Wspólna praca nad płytą rozpoczęła się w kwietniu 1995 roku, miesiąc po wydaniu albumu Above przez supergrupę Lane'a Staley'a Mad Season. Alice in Chains zarezerwowała trzymiesięczny pobyt w niedawno otwartym studiu Bad Animals w Seattle, którego właścicielami są przyjaciele muzyków z zespołu Heart. Jednym z powodów wyboru była bliskość rezydencji Staleya, ale dodatkowo pracownia miała prawie jedyną tak przestronną, światowej klasy przestrzeń w mieście. Nad powstaniem studia czuwał szwedzki projektant, który wcześniej projektował znane studio A&M. Jak się później okazało, wielomilionowa inwestycja Heart w studio nie opłaciła się finansowo, ale lokalne grupy otrzymały możliwość pracy w przestronnej sali o dobrej akustyce, mogącej pomieścić nawet orkiestrę symfoniczną. Na początku pracy muzycy nie mieli gotowych piosenek, ale było szereg przygotowań, zgromadzone przez Jerry'ego Cantrella podczas wczesnych sesji demonstracyjnych. Grupa postanowiła powtórzyć doświadczenie z nagrania Jar of Flies: muzycy po prostu zebrali się i zaczęli razem grać, aby zobaczyć, co z tego wyjdzie. Najczęściej piosenki zaczynały się od wspólnego jamowania Cantrella i Kinneya, ponieważ gitarzysta i perkusista znali się od wielu lat i doceniali chemię, która się między nimi rozwinęła. Partie instrumentalne zostały nagrane podczas sesji na żywo całego zespołu. Najpierw zarysowano strukturę utworu, a następnie po 15-20 występach muzycy zapamiętywali swoje partie i nagrywali najlepsze ujęcia. Wright w dużej mierze polegał na swoich subiektywnych odczuciach i decydował, w którym przypadku warto zostawić pierwsze ujęcie, a kiedy wykonać utwór jeszcze kilka razy, a kiedy w ogóle odłożyć nagranie. Jednak gdy główna część piosenki była gotowa, może podlegać znaczącym zmianom: można dodawać nowe sekcje lub usuwać stare, zwłaszcza gdy jest to konieczne, aby dopasować harmonie wokalne. Gdy muzyka do następnej piosenki była gotowa, Lane Staley zaczął pisać tekst. Wysłuchał kompozycji i zaczął pisać słowa do tych, w których czuł się dobrze, inne po prostu pomijał. Dla wygody muzyków ustalono prawie 24-godzinny harmonogram pracy, który różnił się od standardowego 12-godzinnego dnia pracy przyjętego w studiach. Toby Wright starał się stworzyć najbardziej sprzyjającą twórczą atmosferę, w której muzycy-gwiazdy mogliby czuć się komfortowo. Na przykład asystent Wrighta, Sam Hofstedt, miał pager, który odbierał wiadomości, gdy Lane był gotowy do pracy nad wokalami; może się to zdarzyć w każdej chwili, w dzień iw nocy. W trakcie pracy zarejestrowano niemal wszystko, co działo się w studiu, w tym nie tylko piosenki, ale także rozmowy muzyków. Dzięki temu można było eksperymentować z różnymi kombinacjami gitar, wzmacniaczy i ustawień, porównywać je i wybierać optymalne brzmienie. Hofstedt oszacował, że zużyto około siedemdziesięciu rolek dwucalowego filmu: „Koszt jednej rolki tego filmu prawdopodobnie przekracza budżet większości dzisiejszych albumów”.

Nagrywanie instrumentów

Bad Animals miał zainstalowany najnowszy sprzęt, w tym konsolę mikserską SSL G-Series. Podczas trekkingu wykorzystano 48 torów, więc Wright musiał dobrze zaplanować ich rozmieszczenie. Na początku pracy nad kolejnym utworem Wright przede wszystkim dowiedział się od zespołu, ilu instrumentów użyją, aby zarezerwować dla nich miejsce. W przeciwieństwie do narzędzi cyfrowych, takich jak ProTools, które nie mają limitu ścieżek, nagrywanie analogowe wymagało większej pomysłowości. Czasami ze względów ekonomicznych konieczne było użycie tej samej ścieżki dla kilku instrumentów - na przykład gitara akustyczna i solówka gitarowa; Mike Ainez nazwał takie sztuczki „efektami George'a Martina”. Ogólnie rzecz biorąc, miksowanie odbyło się praktycznie bez udziału muzyków, którzy całkowicie zaufali Toby'emu Wrightowi i zatwierdzili jedynie efekt końcowy. Przede wszystkim producent skupił się na brzmieniu bębnów. Podobnie jak na poprzednim LP Jar of Flies, platformę otaczała pełna gama mikrofonów: Sennheiser MD 421 i AKG D-12 dla bębna basowego, AKG 414 nad platformą, D-12 na tomach, ACG C451, Shure SM5 Sennheiser MD 441 do bębna roboczego. Wright przyznał, że taką konfigurację uważa za optymalną i stosował ją w większości swoich nagrań, nie tylko z Alice in Chains. Sean Kinney w zasadzie nie używał metronomu podczas nagrywania, więc tempo mogło się nieznacznie, ale zauważalnie zmieniać w różnych częściach utworów, zgodnie z ich dynamiką. Jednocześnie w porównaniu z poprzednią akustyczną płytą Kinney zagrał bardziej aktywnie i energicznie, jak przystało na muzyka rockowego. Kinney napisał wszystkie partie perkusyjne z wyjątkiem jednej: w przypadku piosenki „Again” Jerry Cantrell poprosił go o dokładne odtworzenie partii Scotta Rockwella nagranej podczas wczesnych sesji demo, co zmusiło Kinneya do zmiany stylu. Podczas pracy nad nowym albumem Jerry Cantrell wykorzystywał najczęściej trzy ścieżki – lewą i prawą dla gitary rytmicznej oraz jedną środkową dla gitary prowadzącej. Dla porównania na Dirt było od sześciu do ośmiu ścieżek gitarowych, ale tutaj gitarzysta celowo zmniejszył ich liczbę, aby uzyskać bardziej naturalne brzmienie. Cantrell najpierw zagrał główną rolę na swojej głównej gitarze G&L, używając wzmacniacza Bogner Fish, a następnie dubbingował ją na innej gitarze z innym wzmacniaczem, tworząc dodatkowe efekty i niuanse. Nagranie obejmowało również wzmacniacze Marshalla, 25-watowy system głośników Celestion i wzmacniacz Peavey; poza nimi, czasami używano sprzętu Fender, Soldano i innych marek. Oprócz G&L, Cantrell najczęściej używał gitary Gibson Les Paul Goldtop z 1952 roku. Gitarzysta wypożyczał instrument z lokalnego sklepu Guitar Maniacs na kilka lat w celu nagrania poprzednich płyt, aż w końcu udało mu się przekonać właściciela do jego sprzedaży. Ponadto kupił Fender Stratocaster z początku lat 60., który również był kilkakrotnie używany podczas nagrywania. Ponadto Nancy Wilson pożyczyła Cantrellowi gitarę elektryczną Les Paul Junior i dwunastostrunową gitarę akustyczną, a gitarzysta Heart Howard Leese całe pudełko klasycznych pedałów do gitary. Oprócz swojego ukochanego Dunlop Cry Baby, Cantrell użył Dunlop Rotovibe (na końcu „Frogs”), Maestro Phaser i Sustainiac (w refrenie „God Am”). Chociaż większość instrumentów została ponownie nagrana w studiu Bad Animals, niektóre utwory zostały przeniesione z wczesnych demówek. Na przykład Toby Wright nalegał na wykorzystanie pierwszego ujęcia gitarowego solo do „Grind”, nagranego w domowym studiu Cantrella. Gitarzysta przez długi czas uważał to za porażkę i próbował napisać to od nowa, ale ostatecznie uległ perswazji Wrighta i solo zostało dodane do końcowego miksu bezpośrednio z magnetofonu ADAT Cantrella. Partia perkusji do utworu „Over Now”, zaczerpnięta z wersji demonstracyjnej utworu nagranej w studiu London Bridge, również pozostała niezmieniona. ale ostatecznie uległ perswazji Wrighta i solo zostało dodane do końcowego miksu prosto z magnetofonu ADAT Cantrella. Partia perkusji do utworu „Over Now”, zaczerpnięta z wersji demonstracyjnej utworu nagranej w studiu London Bridge, również pozostała niezmieniona. ale ostatecznie uległ perswazji Wrighta i solo zostało dodane do końcowego miksu prosto z magnetofonu ADAT Cantrella. Partia perkusji do utworu „Over Now”, zaczerpnięta z wersji demonstracyjnej utworu nagranej w studiu London Bridge, również pozostała niezmieniona.

Nagranie wokalne

Najwięcej czasu zajęło nagranie wokali Lane'a Staleya. Było to częściowo spowodowane faktem, że teksty zostały napisane bezpośrednio w studiu. Ponadto Staley chętnie eksperymentował z różnymi stylami wykonania i przeszedł przez kilka opcji polifonicznych, zanim zdecydował się na ostateczne nagranie. W tym celu nauczył się nawet samodzielnie obsługiwać sprzęt nagrywający i często pozostawał sam w reżyserce, wykonując utwory do gotowego akompaniamentu instrumentalnego za pomocą ręcznego mikrofonu. Dopiero po tym, jak Staley zdecydował się na swoje partie, pozwolił personelowi studia wejść do pokoju i rozpocząć nagrywanie jego wokalu. Staley nagrał większość swoich partii za pomocą jednego lub dwóch ujęć. Podczas występów dodawał efekty pogłosowe do swojego głosu w słuchawkach, aby uzyskać taki dźwięk jak najbliżej finału. Mikrofon Soundelux U95, nieco zmodyfikowany przez Toby'ego Wrighta, był najczęściej używany do nagrywania wokali. Jedynym wyjątkiem był zmodyfikowany głos Staleya w „Grind”: do osiągnięcia pożądanego efektu użyto mikrofonu Turner Crystal z 1932 roku, który Toby Wright kupił w lombardzie za dziesięć dolarów. Charakterystyczne harmonie wokalne, które stały się jedną z cech poprzednich dzieł Alice in Chains, nigdzie nie trafiły i były obecne w utworach w dużych ilościach. Tak jak poprzednio, najczęściej wokaliści nie byli obecni podczas nagrywania swoich partii i wykonywali swoje partie osobno, dopiero później słuchając gotowego efektu. Toby Wright porównał Staleya i Cantrella do duetu Lennon-McCartney i przyznał, że chociaż często krytykował występy Alice in Chains na żywo,

Stan Lane'a Staleya

Podczas pracy w studio Lane Staley nie przestał brać heroiny. Jeśli wcześniej próbował ukryć to przed otaczającymi go ludźmi, teraz było to oczywiste. Hofstedt wspominał: „Było dla mnie jasne, że brał narkotyki, ponieważ jeśli zamykasz się w łazience przez długi czas, to prawdopodobnie nie dlatego, że naprawdę lubisz łazienkę”. Z tego powodu nikt nie wiedział, kiedy iw jakim stanie Staley następnym razem pojawi się w studiu. Kilkakrotnie muzycy zamierzali przerwać pracę nad albumem, ale Toby Wright trzymał się z całych sił, od czasu do czasu organizując kilkudniowe przerwy, aby wszyscy uczestnicy nagrania mogli odpocząć i uwolnić się emocjonalnie. Jerry Cantrell wspominał: „To była niesamowicie bolesna sesja [studyjna], ponieważ trwała zbyt długo. Widok Lane w takim stanie był okropny. Kiedy jednak był przytomny, stawał się najsłodszym chłopcem o bystrych oczach, jakiego kiedykolwiek widziałeś. Ale kiedy z nim rozmawiasz, a on zasypia w środku spotkania, to jest naprawdę bolesne”. Kiedy stało się jasne, że nagrywanie albumu trwa dłużej niż zwykle, Don Einer i Michelle Anthony postanowili interweniować. Pewnego ranka zadzwonili do Lane'a Staleya, aby pogratulować mu złotego certyfikatu Mad Season Above, a następnie powiedzieli mu, że zespół ma dziewięć dni na ukończenie nagrań. Staley był tak zdenerwowany presją, że opisał incydent w piosence „Sludge Factory”. Później wytwórnia postawiła ultimatum: wokalista musiał codziennie pojawiać się w studiu, inaczej produkcja zostałaby całkowicie wstrzymana. Kiedy Toby Wright ogłosił ten warunek Staleyowi, muzyk przyjął tę wiadomość bardzo emocjonalnie, ale został zmuszony do spełnienia. Ale kiedy z nim rozmawiasz, a on zasypia w środku spotkania, to jest naprawdę bolesne”. Kiedy stało się jasne, że nagrywanie albumu trwa dłużej niż zwykle, Don Einer i Michelle Anthony postanowili interweniować. Pewnego ranka zadzwonili do Lane'a Staleya, aby pogratulować mu złotego certyfikatu Mad Season Above, a następnie powiedzieli mu, że zespół ma dziewięć dni na ukończenie nagrań. Staley był tak zdenerwowany presją, że opisał incydent w piosence „Sludge Factory”. Później wytwórnia postawiła ultimatum: wokalista musiał codziennie pojawiać się w studiu, inaczej produkcja zostałaby całkowicie wstrzymana. Kiedy Toby Wright ogłosił ten warunek Staleyowi, muzyk przyjął tę wiadomość bardzo emocjonalnie, ale został zmuszony do spełnienia. Ale kiedy z nim rozmawiasz, a on zasypia w środku spotkania, to jest naprawdę bolesne”. Kiedy stało się jasne, że nagrywanie albumu trwa dłużej niż zwykle, Don Einer i Michelle Anthony postanowili interweniować. Pewnego ranka zadzwonili do Lane'a Staleya, aby pogratulować mu złotego certyfikatu Mad Season Above, a następnie powiedzieli mu, że zespół ma dziewięć dni na ukończenie nagrywania. Staley był tak zdenerwowany presją, że opisał incydent w piosence „Sludge Factory”. Później wytwórnia postawiła ultimatum: wokalista musiał codziennie pojawiać się w studiu, inaczej produkcja zostałaby całkowicie wstrzymana. Kiedy Toby Wright ogłosił ten warunek Staleyowi, muzyk przyjął tę wiadomość bardzo emocjonalnie, ale został zmuszony do spełnienia. Don Einer i Michelle Anthony postanowili wkroczyć. Pewnego ranka zadzwonili do Lane'a Staleya, aby pogratulować mu złotego certyfikatu Mad Season Above, a następnie powiedzieli mu, że zespół ma dziewięć dni na ukończenie nagrywania. Staley był tak zdenerwowany presją, że opisał incydent w piosence „Sludge Factory”. Później wytwórnia postawiła ultimatum: wokalista musiał codziennie pojawiać się w studiu, inaczej produkcja zostałaby całkowicie wstrzymana. Kiedy Toby Wright ogłosił ten warunek Staleyowi, muzyk przyjął tę wiadomość bardzo emocjonalnie, ale został zmuszony do spełnienia. Don Einer i Michelle Anthony postanowili wkroczyć. Pewnego ranka zadzwonili do Lane'a Staleya, aby pogratulować mu złotego certyfikatu Mad Season Above, a następnie powiedzieli mu, że zespół ma dziewięć dni na ukończenie nagrywania. Staley był tak zdenerwowany presją, że opisał incydent w piosence „Sludge Factory”. Później wytwórnia postawiła ultimatum: wokalista musiał codziennie pojawiać się w studiu, inaczej produkcja zostałaby całkowicie wstrzymana. Kiedy Toby Wright ogłosił ten warunek Staleyowi, muzyk przyjął tę wiadomość bardzo emocjonalnie, ale został zmuszony do spełnienia. który opisał ten incydent w piosence „Sludge Factory”. Później wytwórnia postawiła ultimatum: wokalista musiał codziennie pojawiać się w studiu, inaczej produkcja zostałaby całkowicie wstrzymana. Kiedy Toby Wright ogłosił ten warunek Staleyowi, muzyk bardzo emocjonalnie przyjął tę wiadomość, ale został zmuszony do spełnienia. który opisał ten incydent w piosence „Sludge Factory”. Później wytwórnia postawiła ultimatum: wokalista musiał codziennie pojawiać się w studiu, inaczej produkcja zostałaby całkowicie wstrzymana. Kiedy Toby Wright ogłosił ten warunek Staleyowi, muzyk bardzo emocjonalnie przyjął tę wiadomość, ale został zmuszony do spełnienia.

Zakończenie nagrywania

Pracując w studiu Bad Animals od kwietnia do sierpnia 1995 roku zespół wymyślił ponad dwadzieścia pięć kompozycji muzycznych. Ostatecznie powstało dwanaście gotowych piosenek z tekstami, których łączny czas trwania wynosił sześćdziesiąt pięć minut. Oprócz nich było kilka kompozycji instrumentalnych, które nie znalazły się na albumie. Taśmy z tymi piosenkami zostały wysłane do Columbia Records i mogą nadal być przechowywane. Według Toby'ego Wrighta Jerry Cantrell nie wykorzystał później tych rozwiązań na swoich solowych albumach. Kiedy nagranie zostało zakończone, Toby Wright był zadowolony z wyniku. Producent wyróżnił utwory „Shame In You”, „God Am” (które polecił wydać jako singiel), „Heaven Beside You” i „Grind”. Wright uważał, że zespół wydał przełomowy album, który nie powinien rozczarować słuchaczy.

Zawartość albumu

muzyka

Nowy album był logiczną kontynuacją dwóch poprzednich dzieł grupy. Z jednej strony pełen był ciężkich kompozycji granych w obniżonym stroju gitarowym, charakterystycznym dla poprzedniego pełnometrażowego albumu Dirt (1992). Z drugiej strony grupa kontynuowała akustyczne eksperymenty rozpoczęte na EP-kach Sap (1992) i Jar of Flies (1994), odważnie łącząc melodyjne harmonie z dysonansowymi gitarowymi riffami. W rezultacie na albumie znalazły się utwory reprezentujące szeroki wachlarz stylów i kierunków, zaczynając od super ciężkich „Grind” i „Head Creeps”, a kończąc na bardziej melodyjnych „Heaven Beside You” i „Over Now”. Ponury i przygnębiający charakter muzyki również pozostał niezmieniony. Jerry Cantrell przyznał, że „większość naszej muzyki dotyczy mrocznych emocji lub smutnych aspektów życia. Muzyka pozwala mi to przezwyciężyć… Nigdy nie piszę wesołych piosenek i pomaga odepchnąć moje negatywne emocje”. Pomimo mieszanki gatunków, grupa przede wszystkim trzymała się swoich „metalowych” korzeni, łącząc heavy metal z bluesem, rock and rollem, a nawet punk rockiem. Ciężkie brzmienie gitar nadal definiowało muzykę Alice in Chains. I nawet spokojniejsze utwory, takie jak „Heaven Beside You”, „Shame in You”, „Over Now” czy „Frogs” nie mogły być nazwane tradycyjnymi rockowymi balladami: z powodzeniem łączyły rockowy styl Saturna charakterystyczny dla Cream, Crosby, Stills i Nash i The Allman Brothers oraz „bardziej mglista, nieziemska estetyka, prawdopodobnie napędzana bezsennymi nocami i kontrolowanymi substancjami” (Rolling Stone). Większość muzyki została wymyślona wspólnie przez Cantrella, Aineza i Kinneya podczas prób studyjnych. Wyjątkiem były dwie wczesne piosenki Jerry'ego Cantrella napisane przez niego („Grind” i „Again”), a także „Head Creeps”, napisany przez Lane'a Staleya. Cantrell uważał, że dobra piosenka to tylko połowa sukcesu; po drugie, piosenka powinna być grana przez znakomitych wykonawców, którzy potrafią ją zinterpretować na swój własny sposób i sprawić, że dobry utwór będzie wspaniały. Jednak większości słuchaczy i krytyków muzycznych twórczość Alice in Chains kojarzona była przede wszystkim z dwójką liderów zespołu: „Okej, może jest ich czterech w grupie, ale tylko gitara Jerry'ego Cantrella i głęboki, niski głos Lane'a Staleya liczą się . Z praktycznego punktu widzenia AIC to duet…” – napisał w magazynie Metal Hammer. Brzmienie gitary na nowym albumie stało się bardziej naturalne, ponieważ Cantrell używał mniej ścieżek i rzadziej stosował efekty. Dodatkowo gitarzysta znacznie skrócił i uprościł swoje solówki, starając się nie wyróżniać z szerszej perspektywy i skupiając się na zrównoważonych aranżacjach. Jeśli wcześniej z góry przemyślał partie solowe, teraz często improwizował w studiu. Ponadto Cantrell zwrócił uwagę na wyraźniejszy niż wcześniej wpływ wielu gitarzystów, takich jak Brian May, Lindsay Buckingham, Davey Johnston, Jimi Hendrix, Tony Iommi, Jimmy Page, Robin Trauer, David Gilmore. Podobnie jak w przypadku poprzednich albumów zespołu, większość nowych piosenek wykorzystywała strojenie gitary klasycznej lub Drop D; ponadto Cantrell dodatkowo obniżył gitarę o pół tonu, aby uzyskać ciężkie i brutalne brzmienie. Jednak trzy utwory z nowej płyty – „Over Now”, „Shame In You” i „Nothing Song” – zagrały w Open D, obniżonym o pół tonu. Cantrell po raz pierwszy użył tego trybu otwartego, natknął się na niego przypadkowo, kiedy przyjaciel zwrócił mu podobnie nastrojoną gitarę. Styl wokalny Lane'a Staleya na Alice in Chains przeszedł znaczące zmiany w stosunku do poprzednich albumów. Jego głos był często przetwarzany: na przykład w „Grind” użyto przesuwnika tonacji, aw „Head Creeps” dodano charakterystyczny brzęczenie, przez co głos brzmiał jak ul. Ponadto zmieniała się artykulacja wokalisty: czasami syczał lub przełykał sylaby, co tworzyło bardziej przerażającą i kapryśną atmosferę, jednocześnie zwracając na siebie dodatkową uwagę. Jednak mimo problemów zdrowotnych Staley pokazał, że jest w dobrej formie i potwierdził swój niewypowiedziany status właściciela „jednego z najbardziej przenikliwych głosów w muzyce rockowej” (People). Pewne postępy wokalne osiągnął także Jerry Cantrell, który wykonał główne partie w trzech utworach — „Over Now”, „Heaven Beside You” i „Grind”. Później gitarzysta przyznał, że wolałby śpiewać znacznie mniej, ale odważył się objąć główną rolę pod naciskiem Lane'a Staleya i innych członków zespołu.

tekst piosenki

Alice in Chains była wcześniej znana z przygnębiających tekstów, które poruszały tematy narkomanii, rozpaczy, wyobcowania, samotności i rozczarowania. Nowa płyta zachowała charakterystyczny dla grupy mroczny charakter tekstów, ale introspekcję i refleksję ustąpiły mściwości i niechęci do otaczającego nas świata. John Pareles z New York Times zwrócił uwagę na podobieństwa z albumem HIStory Michaela Jacksona, zauważając, że autorzy obu płyt „postrzegają większość świata jako plotkarzy i rozdwojonych prześladowców”. Tak więc w piosence „Sludge Factory” liryczny bohater odpowiedział krytykom: „Zawsze mówiłeś, że nie dożyję dwudziestu pięciu lat; Będę żył tak długo, jak trzeba, aby odpłacić wszystkim, którzy rozpoczęli ten spór.'' W „Grind” radził, aby nie wierzyć „w to, co mogłeś usłyszeć i pomyśleć, że wiesz”. aw „Head Creeps” ujawnił „wygrzewanie się lokajów”. I choć od czasu do czasu bohater przyznawał się do winy, to jednak najczęściej był zły na otoczenie, zrzucał winę na bliskich za swoje kłopoty, a nawet chciał „usłyszeć odgłos łamanego ciała, kiedy zwalam cię z nóg”. Trzy piosenki zostały napisane przez Jerry'ego Cantrella. Napisany przez niego utwór otwierający „Grind” był swego rodzaju odpowiedzią na plotki o śmierci Lane'a Staleya i rozpadzie zespołu. Piosenka „Over Now” mówiła o zerwanym związku. Została napisana pod wpływem kłótni, jakie toczyły się w grupie wcześniej. „Czy możesz wstać, spojrzeć mi w oczy i powiedzieć, że to koniec?” — zdaniem Cantrella, kiedy tak postawiono pytanie, muzycy nie mogli się ostatecznie rozstać. Wreszcie „Heaven Beside Me” zadedykował swojej ukochanej dziewczynie, z którą gitarzysta spędził siedem lat, ale został zmuszony do rozwodu z powodu swojej niewierności. I chociaż Cantrell napisał teksty tylko do trzech piosenek, wykonując na nich główny wokal, grupa i wytwórnia uznały je za jedne z najmocniejszych na albumie, wydając wszystkie trzy jako single. Pozostałe teksty z albumu zostały napisane przez Lane Staley. W przeciwieństwie do na wpół konceptualnego albumu Dirta, tym razem nie trzymał się żadnego konkretnego tematu, ale starał się pisać o tym, co go trapi tu i teraz. Wokalista przyznał, że nie szukał inspiracji z zewnątrz – np. w gazetach czy serwisach informacyjnych, a po prostu zwracał uwagę na to, co się wokół niego działo i na jego uczucia. „Właśnie nagraliśmy kilka miesięcy istnienia” - wyjaśnił Staley. Wokalista był w kiepskiej formie, cierpiał na coraz większe spożycie heroiny i znacznie schudł, dlatego jego teksty były pełne rozpaczy i myśli o śmierci („Kiedy kładę się, staram się skoncentrować na śmierci”). Liczne aluzje do używania narkotyków („Źrenice rozszerzają się i zmieniają kolor”, „Wszystko idzie dobrze, oczy się rozszerzają, ty się trzęsiesz, a ja jestem na haju”, „Nie ma już czasu. Chyba że jeszcze raz”) też nigdzie nie wychodził. Ponadto Staley interesował się tematami obsesji na punkcie sławy, relacji z ludźmi i śmiertelności. W piosence „Brush Away” zakwestionował, czy praca zespołu to „żart, czy totalna pasja”, aw „God Am” zastanawiał się, dlaczego siła wyższa nie działa, biernie obserwując okrucieństwo i bezduszność. Pod koniec pracy Staley miał coraz większe trudności z komponowaniem tekstów i zaczął wstawiać do nich pierwszą rzecz, jaka przyszła mu do głowy; tak powstał „Nothing Song”. w wywiadzie W Rolling Stone zaraz po wydaniu albumu Staley przyznał, że gdyby został poproszony o zaśpiewanie nowych piosenek, nie byłby w stanie tego zrobić, ponieważ nie pamięta swoich tekstów. Niektóre utwory zawierały odniesienia do wydarzeń, które miały miejsce podczas nagrywania albumu. Tak, „Sludge Factory” pojawił się po rozmowie z szefami wytwórni Columbia Record, którzy zadzwonili do Lane Staley, aby pogratulować dobrej sprzedaży projektu Mad Season, po czym zaczęli domagać się zakończenia nagrywania albumu w ciągu dziewięciu dni: „Gratulacje – nie jest głównym powodem wezwania. „Nie, nie naciskamy, po prostu żądamy wspaniałego wyniku, powiedzmy, za dziewięć dni”. „Nothin' Song” zawiera wers „Sam, wyrzuć swoje ciasto”; jest to nawiązanie do tortu w postaci nagiej kobiety,

Lista piosenek

1. Album otwiera utwór „Grind”, napisany przez Cantrella w odpowiedzi na plotki o możliwym rozpadzie zespołu. Cantrell informuje słuchacza, że ​​zespołu nie należy zbyt wcześnie chować, nadając ton całemu albumowi. Piosenka zawiera psychodeliczne brzmienie gitary i zniekształcony wokal Staleya. 2. „Brush Away” rozpoczyna się półakustycznym wstępem wykonanym na Stratocasterze z włączonym przetwornikiem szyi. Lane Staley pyta krytyków, w jakiej skali oceniają albumy i jego twórczość. W drugiej połowie utworu dodane zostało od tyłu gitarowe solo; według Cantrella brzmiało to podobnie do melodii z piosenki „Magic Man” zespołu Heart. 3. Główny riff utworu „Sludge Factory” został napisany przez Cantrella około siedem lat temu, ale pozostawał bezczynny przez wiele lat, ponieważ reszta partii gitary irytowała Lane'a Staleya. Teksty zostały napisane przez wokalistę po rozmowie z managementem Sony Music i opisują realia branży fonograficznej. Piosenka zaczyna się spokojnym riffem, kończy się solówką gitarową nad mamrotaniem Staleya, a kończy wieloma gitarami. Trwający ponad siedem minut „Sludge Factory” jest jednym z najdłuższych utworów na albumie. W magazynie Metal Hammer porównano to do wczesnych prac Black Sabbath, zwracając uwagę na zniekształcony i obciążony efektami głos wokalisty. 4. Cantrell i Ainez wymyślili piosenkę „Heaven Beside You” podczas jam session ze znajomym z grupy GAQS. Gdy tylko Ainez podjął partię basu w otwierającym riffie, muzycy spojrzeli po sobie i zdali sobie sprawę, że ten pomysł powinien zostać utrzymany, a utwór dopracowany w studiu. Teksty napisał Cantrell pod wpływem niedawnego rozstania z „najpiękniejszą dziewczyną świata”, z którą znał się od wielu lat, ale nie mógł jej dochować wierności. 5. „Head Creeps” był jedyną piosenką na albumie napisaną w całości przez Lane'a Staleya. Jerry Cantrell wspominał, że „ten fajny riff okazał się jeszcze bardziej brutalny, niż się spodziewałem; Dodałem tylko tę głupią metalową gitarę, żeby była jeszcze cięższa”. Mike Ainez porównał „Head Creeps” do „Angry Chair”, piosenki napisanej przez samego wokalistę dla Dirt i uznał ją za doskonały przykład muzycznego stylu Staleya. 6. Piosenka „Again” wyróżnia się ciężkimi gitarowymi riffami i zapętlonym refrenem, który powtarza w kółko te same akordy i słowa. Kompozycję rozpoczynają szybkie gitarowe riffy Cantrella, które kontrastują ze stłumionym głosem Staleya. Oryginalny tekst piosenki został napisany przez Jerry'ego Cantrella, ale kiedy Lane wymyślił swoją wersję, zespołowi spodobała się ona znacznie bardziej i postanowił ją zachować. Bohater piosenki zwraca się do przyjaciela, który go zdradził i kpi z niego. 7. Główny riff do piosenki „Shame In You” został wymyślony podczas sesji demonstracyjnych Cantrella z Kinneyem i Ainezem w okresie styczeń-marzec 1995. Utwór jest wykonywany w nietypowym dla zespołu otwartym stroju gitarowym i zawiera kilka nietypowych sekwencji akordów. Magazyn Billboard nazwał to, wraz z „Brush Away” i „Grind”, przykładem „nowego starego brzmienia zespołu”. 8. „God Am” zaczyna się od dźwięku palenia bonga, było to nawiązanie Lane'a Staleya do piosenki Toola „Intolerance”, która zaczyna się w podobny sposób. Liryczny bohater zwraca się do Boga, szczerze przyznając się do własnych problemów, ale nie pochlebnie, lecz z szyderstwem i ironią. Tekst kompozycji zbudowany jest wokół pytania „Czy mogę być jak mój Bóg?” Cantrell zauważył, że pomimo rozbieżności i niespójności, piosenka okazała się po prostu niesamowita. 9. Piosenka „So Close” została nagrana w studiu jako ostatnia. W tym czasie zespół był zmęczony pracą w studio, ale muzykom udało się wymyślić teksty do istniejącej muzyki i dokończyć nagranie. Partię gitary wykonano na zabytkowym Stratocasterze zakupionym przez Cantrella. 10. Piosenka „Nothin' Song” została napisana, gdy Lane Staley znalazł się w twórczym ślepym zaułku i próbował jak najszybciej zakończyć nagrywanie. Opisuje nudę i monotonię pracy w studio. Cantrell zauważył wpływ Jimmy'ego Page'a w głównym riffie i uznał gitarowe solo wykonane w stylu Briana Maya. Pod koniec utworu można usłyszeć, jak Cantrell rozmawia z Seanem Kinneyem przez przetwornik gitarowy. 11. Ośmiominutowy „Żaby” był najdłuższą piosenką na albumie. Podobnie jak „Znowu”, opisuje zdradę bliskiego przyjaciela. Staley pyta o znaczenie słowa „przyjaciel” i żałuje, że słowo to jest często nadużywane. Smutna melodia w jego wykonaniu rozbrzmiewa na tle bogatego basu Mike'a Aineza. Pod koniec utworu Lane Staley po prostu mówił głośno przez kilka minut, zaczynając od słów: „O siódmej rano we wtorek w sierpniu przyszłego tygodnia skończę dwadzieścia osiem lat”. W tle słychać rechot żab nagranych podczas wczesnych sesji w Bear Creek Studios, które Mike Ainez opisał jako tworzące klimat „Pink Floyd”. Cantrell nazwał kompozycję „arcydziełem” i „epickim płótnem”, zauważając, że pomimo swojej długości piosenka nie wydawała się przeciągnięta. 12. Końcowa piosenka „Over Now” stała się jedną z najjaśniejszych na albumie. Rozpoczyna się sygnałem piosenki Taps wykonywanej o zachodzie słońca, podczas pogrzebów wojskowych lub ceremonii podniesienia flagi w Siłach Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Gitarzysta uważa, że ​​ta piosenka, która opisuje zawiłości relacji w grupie, jest jednym z kluczy na płycie i podkreśla jej klimat. Rysując linię pod niezbyt wesołym rekordem, Staley i Cantrell przyznali: „Kiedy sprawy nie idą zgodnie z planem, trudno jest pozostać silnym… Prędzej czy później nadszedł czas, aby zapłacić rachunek”.

Wydanie i wsparcie albumu

Tytuł i okładka

Prace nad projektem albumu rozpoczęły się zaraz po nagraniu płyty. Autorem koncepcji był Sean Kinney. Na pierwszej stronie płyty miał pojawić się trójnogi pies podobny do tego, który nawiedzał perkusistę w dzieciństwie, gdy pracował jako listonosz. Na odwrocie płyty znajdowało się zdjęcie słynnego trójnożnego cyrkowca Franka Lentiniego, zaczerpnięte z wystawy Roberta Ripleya „Wierzcie lub nie”. Słowo „trzy” kojarzyło się jednocześnie z kilkoma znaczeniami: był to trzeci pełnometrażowy album studyjny zespołu, po Facelift (1990) i Dirt (1992); płyta ukazała się trzy lata po poprzednim LP; wreszcie brakująca noga reprezentowała pogłoski o śmierci Lane'a Staleya. Wewnątrz książeczki wykorzystano upiorne ilustracje, aby spotęgować uczucie bólu i dyskomfortu: wróżka o pozbawionych skóry dłoniach, butelka w kształcie człowieka, unoszące się na oceanie, zwierzęta o dziwnych głowach, ludzie z protezami itp. Fotograf rezydent Alice in Chains, Rocky Shank, pracował nad okładką. Podobno na zdjęciu był pies Jerry'ego Cantrella, ale tak naprawdę nie należał do gitarzysty zespołu; zdjęcia różnych trójnożnych psów zostały wykorzystane w różnych materiałach promocyjnych. Najpierw Rocky Schenk przeprowadził całą selekcję spośród kilku kandydatów i wybrał jednego z psów do sesji zdjęciowej. Do strzelaniny doszło 23 sierpnia 1995 roku na placu zabaw w pobliżu centrum Los Angeles. Grupie nie spodobał się wynik i zamiast tego na okładkę wybrano czarno-białe zdjęcie innego psa, otrzymane wcześniej faksem. Zdjęcia zrobione na placu zabaw zostały później wykorzystane do singla „Grind” i albumu Music Bank (1999). Kolejny trójnożny pies o przezwisku „Słoneczko” (ang. Sonechko) wystąpił w teledysku do piosenki „Grind”. Sean Kinney zasugerował nazwanie albumu Tripod (Tripod) – tak miał na imię pies, który prześladował go w dzieciństwie. Innym muzykom ta nazwa nie przypadła do gustu, ale ponieważ nie było innych pomysłów, postanowiono podpisać album nazwą zespołu – Alice in Chains. Jednak ze względu na okładkę często nazywano ją Tripod, a także Dog Album lub Dog Record. Beznogi pies na okładce doprowadził do trudności z wydaniem albumu w Japonii. Lokalna społeczność poważnie potraktowała wizerunek niepełnosprawnego psa, uważając, że grupa kpi ze zwierząt i odmówiła wydania nagrania. Ostatecznie album ukazał się w Japonii, ale jego okładka była całkowicie biała. Trinozhok) tak nazywał się pies, który prześladował go w dzieciństwie. Innym muzykom ta nazwa nie przypadła do gustu, ale ponieważ nie było innych pomysłów, postanowiono podpisać album nazwą zespołu – Alice in Chains. Jednak ze względu na okładkę często nazywano ją Tripod, a także Dog Album lub Dog Record. Beznogi pies na okładce doprowadził do trudności z wydaniem albumu w Japonii. Lokalna społeczność poważnie potraktowała wizerunek niepełnosprawnego psa, uważając, że grupa kpi ze zwierząt i odmówiła wydania nagrania. Ostatecznie album ukazał się w Japonii, ale jego okładka była całkowicie biała. Trinozhok) tak nazywał się pies, który prześladował go w dzieciństwie. Innym muzykom ta nazwa nie przypadła do gustu, ale ponieważ nie było innych pomysłów, postanowiono podpisać album nazwą zespołu – Alice in Chains. Jednak ze względu na okładkę często nazywano ją Tripod, a także Dog Album lub Dog Record. Beznogi pies na okładce doprowadził do trudności z wydaniem albumu w Japonii. Lokalna społeczność poważnie potraktowała wizerunek niepełnosprawnego psa, uważając, że grupa kpi ze zwierząt i odmówiła wydania nagrania. Ostatecznie album ukazał się w Japonii, ale jego okładka była całkowicie biała. zdecydowano się podpisać album pod nazwą zespołu — Alice in Chains. Jednak ze względu na okładkę często nazywano ją Tripod, a także Dog Album lub Dog Record. Beznogi pies na okładce doprowadził do trudności z wydaniem albumu w Japonii. Lokalna społeczność poważnie potraktowała wizerunek niepełnosprawnego psa, uważając, że grupa kpi ze zwierząt i odmówiła wydania nagrania. Ostatecznie album ukazał się w Japonii, ale jego okładka była całkowicie biała. zdecydowano się podpisać album pod nazwą zespołu — Alice in Chains. Jednak ze względu na okładkę często nazywano ją Tripod, a także Dog Album lub Dog Record. Beznogi pies na okładce doprowadził do trudności z wydaniem albumu w Japonii. Lokalna społeczność poważnie potraktowała wizerunek niepełnosprawnego psa, uważając, że grupa kpi ze zwierząt i odmówiła wydania nagrania. Ostatecznie album ukazał się w Japonii, ale jego okładka była całkowicie biała. że grupa w ten sposób kpi ze zwierząt i odmawiając wydania nagrania. Ostatecznie album ukazał się w Japonii, ale jego okładka była całkowicie biała. że grupa w ten sposób kpi ze zwierząt i odmawiając wydania nagrania. Ostatecznie album ukazał się w Japonii, ale jego okładka była całkowicie biała.

Taśmy Nony

24 września 1995 roku Rocky Shank poleciał do Seattle, aby zrobić sesję zdjęciową z zespołem, a także nakręcić materiał prasowy do nadchodzącego albumu. Zamiast standardowego teledysku zespół i reżyser stworzyli zupełnie inny produkt - humorystyczny pseudodokumentalny film krótkometrażowy, z którego słynął wówczas zespół Spinal Tap. Zgodnie z fabułą dziennikarka Nona Weisbaum, grana przez przebranego Jerry'ego Cantrella, spotkała się z muzykami Alice in Chains w przeddzień wydania nowego albumu. Każdy członek grupy grał parodię samego siebie. Jerry Cantrell pojawił się jako rolnik, który przez ostatnie kilka lat pracował w stajni; Sean Kinney zabawiał dzieci przebrane za klauna Bozo; Mike Ainez przyznał, że zespół porwał jego rodzinę i trzymał go jako zakładnika, aby z nimi występował; w końcu Lane Staley grzebał w śmietniku, a nawet wypowiadał frazy, co pasowało do ruchu jego ust. Film nosił tytuł Taśmy Nony. Po zobaczeniu wyniku przedstawiciele wytwórni byli początkowo wściekli, ponieważ uważali, że grupa wyrzuciła przydzielone pieniądze. Kiedy wideo stało się popularne podczas pokazów prasowych, postanowiono wypuścić do sprzedaży płytę DVD z filmem, dodając do niej nagrania nowych wideoklipów grupy. Rocky Shank uznał ten film za jeden z najbardziej pamiętnych epizodów współpracy z grupą. Był również przekonany, że muzycy mogą odgrywać rolę aktorów, a nawet przedstawił ten pomysł kilku reżyserom, których znał, ale żaden z nich nie był zainteresowany. Kiedy wideo stało się popularne podczas pokazów prasowych, postanowiono wypuścić do sprzedaży płytę DVD z filmem, dodając do niej nagrania nowych wideoklipów grupy. Rocky Shank uznał ten film za jeden z najbardziej pamiętnych epizodów współpracy z grupą. Był również przekonany, że muzycy mogą odgrywać rolę aktorów, a nawet przedstawił ten pomysł kilku reżyserom, których znał, ale żaden z nich nie był zainteresowany. Kiedy wideo stało się popularne podczas pokazów prasowych, postanowiono wypuścić do sprzedaży płytę DVD z filmem, dodając do niej nagrania nowych wideoklipów grupy. Rocky Shank uznał ten film za jeden z najbardziej pamiętnych epizodów współpracy z grupą. Był również przekonany, że muzycy mogą odgrywać rolę aktorów, a nawet przedstawił ten pomysł kilku reżyserom, których znał, ale żaden z nich nie był zainteresowany.

Album i single

Album został wydany 3 grudnia 1995 roku. Podobnie jak poprzednia płyta zespołu Jar of Flies (1994), Alice in Chains zadebiutowała na pierwszym miejscu krajowych list przebojów. W sumie sprzedano ponad 3 miliony egzemplarzy albumu. Pierwszym singlem z albumu był utwór „Grind”. Został wybrany zarówno ze względu na swoją ciężkość i atrakcyjność muzyczną, jak i ze względu na teksty, które zachęcały do ​​nie dyskontowania grupy. Oprócz „Grind”, który osiągnął 7. miejsce na liście Billboard Mainstream Rock, ukazały się single „Heaven Beside You” (numer 3) i „Again” (numer 8), które natychmiast stały się hitami. Po nagraniu koncertowego albumu MTV Unplugged w 1996 roku piosenka „Over Now” została wydana jako singiel, który wspiął się na 4. miejsce na liście Billboard. Teledysk do piosenki Grind wyreżyserował Rocky Shank. Filmowanie odbyło się w hollywoodzkim studiu w dniach 8-9 października 1995 r. — przypomniał Schenk że Lane Staley jest w naprawdę złym stanie. Trudno było go zaciągnąć na plan, ale kiedy już był na miejscu, znakomicie poradził sobie z zadaniem. Dziadka z klipu grał aktor Richard Stretchberry, a aniołkami były krasnoludki, z których jeden wcześniej pełnił rolę R2-D2. Animowane segmenty zostały dodane 11-21 października 1995. Później ukazały się teledyski do dwóch innych singli: „Heaven Beside You” (reż. Frank Ockenfels III) i „Again” (reż. George Weil). Belgijski DJ Praga Khan stworzył trzy remiksy do utworu „Again”. Jerry Cantrell zatwierdził dwa z nich, w tym wersję z instrumentami dętymi i smyczkami zamiast gitar i perkusji. Te utwory zostały wydane jako strony B na europejskich singlach. Oba remiksy znalazły się również w rozszerzonym wydaniu albumu, wydanym w 1996 roku w Japonii. jednak kiedy w końcu tam był, znakomicie poradził sobie z zadaniem. Dziadka z klipu grał aktor Richard Stretchberry, a aniołkami były krasnoludki, z których jeden wcześniej pełnił rolę R2-D2. Animowane segmenty zostały dodane 11-21 października 1995. Później ukazały się teledyski do dwóch innych singli: „Heaven Beside You” (reż. Frank Ockenfels III) i „Again” (reż. George Weil). Belgijski DJ Praga Khan stworzył trzy remiksy do utworu „Again”. Jerry Cantrell zatwierdził dwa z nich, w tym wersję z instrumentami dętymi i smyczkami zamiast gitar i perkusji. Te utwory zostały wydane jako strony B na europejskich singlach. Oba remiksy znalazły się również w rozszerzonym wydaniu albumu, wydanym w 1996 roku w Japonii. jednak kiedy w końcu tam był, znakomicie poradził sobie z zadaniem. Dziadka z klipu grał aktor Richard Stretchberry, a aniołkami były krasnoludki, z których jeden wcześniej pełnił rolę R2-D2. Animowane segmenty zostały dodane 11-21 października 1995. Później ukazały się teledyski do dwóch innych singli: „Heaven Beside You” (reż. Frank Ockenfels III) i „Again” (reż. George Weil). Belgijski DJ Praga Khan stworzył trzy remiksy do utworu „Again”. Jerry Cantrell zatwierdził dwa z nich, w tym wersję z instrumentami dętymi i smyczkami zamiast gitar i perkusji. Te utwory zostały wydane jako strony B na europejskich singlach. Oba remiksy znalazły się również w rozszerzonym wydaniu albumu, wydanym w 1996 roku w Japonii. z których jeden wcześniej występował jako R2-D2. Animowane segmenty zostały dodane 11-21 października 1995. Później ukazały się teledyski do dwóch innych singli: „Heaven Beside You” (reż. Frank Ockenfels III) i „Again” (reż. George Weil). Belgijski DJ Praga Khan stworzył trzy remiksy do utworu „Again”. Jerry Cantrell zatwierdził dwa z nich, w tym wersję z instrumentami dętymi i smyczkami zamiast gitar i perkusji. Te utwory zostały wydane jako strony B na europejskich singlach. Oba remiksy znalazły się również w rozszerzonym wydaniu albumu, wydanym w 1996 roku w Japonii. z których jeden wcześniej występował jako R2-D2. Animowane segmenty zostały dodane 11-21 października 1995. Później ukazały się teledyski do dwóch innych singli: „Heaven Beside You” (reż. Frank Ockenfels III) i „Again” (reż. George Weil). Belgijski DJ Praga Khan stworzył trzy remiksy do utworu „Again”. Jerry Cantrell zatwierdził dwa z nich, w tym wersję z instrumentami dętymi i smyczkami zamiast gitar i perkusji. Te utwory zostały wydane jako strony B na europejskich singlach. Oba remiksy znalazły się również w rozszerzonym wydaniu albumu, wydanym w 1996 roku w Japonii. Jerry Cantrell zatwierdził dwa z nich, w tym wersję z instrumentami dętymi i smyczkami zamiast gitar i perkusji. Te utwory zostały wydane jako strony B na europejskich singlach. Oba remiksy znalazły się również w rozszerzonym wydaniu albumu, wydanym w 1996 roku w Japonii. Jerry Cantrell zatwierdził dwa z nich, w tym wersję z instrumentami dętymi i smyczkami zamiast gitar i perkusji. Te utwory zostały wydane jako strony B na europejskich singlach. Oba remiksy znalazły się również w rozszerzonym wydaniu albumu, wydanym w 1996 roku w Japonii.

Nagrody i nominacje

W 1996 roku singiel „Grind” był nominowany do nagrody Grammy w kategorii „Best Hard Rock Performance”. Nagroda trafiła do Pearl Jam z piosenką „Spin the Black Circle”. W 1997 roku sytuacja się powtórzyła: tym razem nominację otrzymał utwór „Again”, który przegrał ze Smashing Pumpkins i ich „Bullet with Butterfly Wings”. Teledysk do piosenki „Again” był nominowany do nagrody „Best Hard Rock Video” podczas MTV Video Music Awards 1996, gdzie Metallica wygrała z teledyskiem „Until It Sleeps”.

Oceny krytyków

Trzeci album Alice in Chains otrzymał mieszane recenzje od krytyków i otrzymał niższe oceny niż poprzednie prace zespołu. Z jednej strony płyta była pierwszą od dwóch lat i pokazała, że ​​wbrew plotkom kolektyw z Seattle pozostał aktywną jednostką twórczą, zdolną do nagrywania i wydawania nowych utworów. Prezentowany styl muzyczny był kontynuacją brzmienia znanego z Dirt i Jar of Flies, dzięki czemu album miał mieć wysokie wolumeny sprzedaży i miłość wielu fanów. Jednocześnie album został uznany za przeciętny wynik, który ostatecznie ujawnił potencjał grupy. Po raz pierwszy w swojej karierze grupa zaczęła się powtarzać i angażować w autocytaty, nie demonstrując praktycznie nic nowego i stosując te same posunięcia twórcze, co na poprzednich płytach. W recenzji opublikowanej w magazynie Rolling Stone 30 listopada 1995 r. album otrzymał cztery gwiazdki na pięć. John Wiederhorn zwrócił uwagę, że agresja i autodestrukcja są kluczowymi elementami atrakcyjności zespołów hard rockowych, w wyniku czego nowy album Alice in Chains, traktujący o narkotykach, niebezpieczeństwie i śmierci, odniósł oszałamiający efekt. Jego zdaniem brzmienie utworów było zbliżone do efektu eksperymentu chemicznego z narkotykami i psychodelikami, a wielowarstwowe partie gitar i harmonie wokalne tworzyły złożone płótno muzyczne, jednocześnie piękne i brzydkie, przypominające obrazy Hieronima Boscha. Wiederhorn zauważył, że o ile poprzedni minialbum Jar of Flies ujawnił twórczy potencjał grupy, o tyle nowa płyta stała się jej muzycznym odrodzeniem: „Po wydaniu nowej płyty Alice in Chains doszła do następującego wniosku: choć przetrwanie jest lepsze niż zapomnienie ból i istnienie są nierozłączne”. W Kerrangu! album otrzymał ocenę „KKK” („dobry”). Jason Arnopp nazwał Alice in Chains najmroczniejszą częścią trylogii, która rozpoczęła się pięć lat temu przez Facelift. Jego zdaniem na płycie brakowało energii i mocnych hitów z wczesnych albumów zespołu, a jedyną piosenką, która mogła zakwalifikować się do rotacji MTV, był „Heaven Beside You”. Arnopp uzasadnił swoje „trzy K”, mówiąc, że rekord mógł być znacznie lepszy i miał szansę zarobić kolejne „K” lub dwa z czasem. „Jednak w tej chwili Alice in Chains po prostu nie wydaje się albumem, o który walczyli fani” – podsumował krytyk. Takiego samego zdania był Andy Stout z Metal Hammer, który ocenił płytę na „trzy na pięć” i nazwał to wydawnictwo „długo oczekiwanym rozczarowaniem”. Stout zauważył, że album bez wątpienia będzie się dobrze sprzedawał, choć niekoniecznie na to zasługuje. Dysk, który dzięki tytułowi miał oznaczać przemyślenie zespołu na nowo, w rzeczywistości brzmiał staromodnie i pozostawiał słuchaczy obojętnymi. Poza rzadkimi przebłyskami większość materiału była chaotyczna i pomieszana. The Los Angeles Times , przyznając albumowi dwie i pół gwiazdki na cztery, zauważył, że Alice in Chains pozostała tam, gdzie była wcześniej, kontynuując łączenie metalowych riffów, bluesa i ballad z ciężkim refrenem; piosenka „Heaven Beside You” została wymieniona jako przykład udanego mieszania gatunków. Magazyn alt-rockowy Spin przyznał albumowi ocenę „4/10”: Gina Arnold nazwała go nudnym, monotonnym i „beznadziejnie tkwiącym w przeszłości”. Szczytem krytyki była jedna gwiazda na pięć od Roya Wilkinsona z Select: recenzent zauważył, że zespół nie pokazał nic nowego, przeceniając swoje mocne strony – „muzyka Black Sabbath,

Komunikacja z prasą

Alice in Chains przestała komunikować się z prasą po wydaniu minialbumu Jar of Flies w 1994 roku, kiedy zespół został zmuszony do rezygnacji z trasy koncertowej z Metalliką. Mimo wielu plotek związanych z zespołem, zarówno w okresie bezczynności, jak i podczas nagrywania albumu, muzycy odmawiali udzielania wywiadów. Później Jerry Cantrell wyjaśnił, że nowa płyta miała odpowiedzieć na wszystkie pytania. Po tym, jak trzeci album znalazł się na pierwszym miejscu amerykańskiej listy przebojów, muzycy postanowili przerwać ciszę i wznowić komunikację z prasą. Członkowie grupy – przede wszystkim sam Cantrell – odpowiadali na pytania reporterów, emanując powściągliwym optymizmem. Muzycy musieli zdementować dużą liczbę plotek, jakoby nowy album był ostatnim albumem zespołu, że Lane Staley miał opuścić zespół, a jego problemy z narkotykami stawały się coraz poważniejsze, a także solowy album samego Cantrella. Mimo bacznej uwagi prasy, muzycy cierpliwie składali wyjaśnienia, starając się z jednej strony być szczerzy i szczerzy, ale z drugiej zachowywać się skromnie i unikać patosu gwiazd rocka.

Konflikt z Rolling Stone

Jednym z magazynów zainteresowanych powrotem Alice in Chains był amerykański magazyn muzyczny Rolling Stone. Po opublikowaniu przychylnej „czterogwiazdkowej” recenzji dziennikarzowi Johnowi Wiederhornowi zlecono napisanie artykułu o grupie. Wiederhorn, Keith Maurer (redaktor naczelny Rolling Stone) i Sid Holt (redaktor naczelny) spotkali się z Susan Silver w Nowym Jorku i omówili szczegóły wywiadu. Pod koniec 1995 roku Wiederhorn poleciał do Seattle, gdzie spędził kilka dni z muzykami, zbierając materiał do artykułu: jedli razem kolację, palili marihuanę i grali w whirlyball, grę łączącą elementy bieżni, koszykówki i lacrosse. Wiederhorn rozmawiał z całą grupą i z każdym z uczestników indywidualnie. W rozmowie ze Staleyem zauważył ślady nakłuć na lewym ramieniu; wokalista przyznał, że nigdy się nie rozwijał miał problem z narkotykami. Prace nad artykułem kontynuowano w okresie świąt Bożego Narodzenia. W tym samym czasie przedstawiciel magazynu zorganizował sesję zdjęciową z muzykami. Artykuł ukazał się w lutowym numerze magazynu Rolling Stone i poza wzmianką o śladach na rękach Staleya nie zawierał żadnych sprzecznych faktów. Jednak wokół okładki magazynu wybuchła prawdziwa afera. Redaktor postanowił umieścić na niej zdjęcie Lane Staley, opatrzone podtytułem The Needle & The Damage Done, który nawiązuje do piosenki Neila Younga o tym samym tytule, opowiadającej o uzależnieniu od heroiny. Według naocznych świadków, kiedy Lane Staley po raz pierwszy zobaczył okładkę w sklepie, prawie zemdlał. Był zszokowany, że magazyn nie dotrzymał obietnicy i zamiast całej grupy opublikował artykuł o nim. Ponadto Staley został przedstawiony jako jedyny narkoman w grupie, chociaż inni muzycy mieli podobne problemy. Wymówką Johna Wiederhorna było to, że decyzja o wyborze okładki i nagłówka „tabloidu” zapadła w innym dziale pisma bez jego udziału. Ponadto, według niego, artykuł został znacznie okrojony, więc Mike Ainez został w nim ledwie wymieniony, a nazwisko Seana Kinneya pojawiło się tylko kilka razy. Dziennikarz przyznał jednak, że celowo poruszył temat narkotyków: „Nie da się opisać grupy bez poruszenia tej kwestii; byłby to zbyt chwalebny artykuł. Musiałem napisać o tym, co motywowało grupę, z czym musieli się zmierzyć i jakimi byli demonami”. dlatego Mike Ainez był w nim ledwo wspomniany, a nazwisko Seana Kinneya pojawiło się tylko kilka razy. Dziennikarz przyznał jednak, że celowo poruszył temat narkotyków: „Nie da się opisać grupy bez poruszenia tej kwestii; byłby to zbyt chwalebny artykuł. Musiałem napisać o tym, co motywowało grupę, z czym musieli się zmierzyć i jakimi byli demonami”. dlatego Mike Ainez był w nim ledwo wspomniany, a nazwisko Seana Kinneya pojawiło się tylko kilka razy. Dziennikarz przyznał jednak, że celowo poruszył temat narkotyków: „Nie da się opisać grupy bez poruszenia tej kwestii; byłby to zbyt chwalebny artykuł. Musiałem napisać o tym, co motywowało grupę, z czym musieli się zmierzyć i jakimi byli demonami”.

Trasa koncertowa

Po wydaniu nowej płyty wszyscy zastanawiali się, czy Alice in Chains wznowi występy koncertowe. Oprócz trasy koncertowej z Metalliką i udziału w festiwalu Woodstock-1994 odwołanym z powodu stanu zdrowia Staleya, w 1995 roku zespół musiał odrzucić propozycję występu na prestiżowym koncercie wprowadzającym do Rock and Roll Hall of Fame, powołując się na aktywną pracę w studio. W wywiadzie dla Guitar World w styczniu 1996 roku Jerry Cantrell stwierdził, że Alice in Chais wyruszy w trasę koncertową wspierającą album. Jednak przez kilka następnych miesięcy zespół nie zagrał ani jednego koncertu. Pierwsze wykonanie nowego materiału miało miejsce dopiero 10 kwietnia 1996 roku, podczas koncertu akustycznego dla programu telewizyjnego MTV Unplugged. Grupa umieściła w setliście cztery utwory z nowej płyty: „Sludge Factory”, „Heaven Beside You”, „Frogs” i „Over Now”. Podczas wykonywania „Sludge Factory” Lane Staley był wyraźnie zdenerwowany i pomieszał słowa do pierwszej zwrotki. Powodem niepewności Staleya mogła być obecność w pokoju dyrektorów Sony Music, Dona Einera i Michelle Anthony, którym piosenka była dedykowana. Oprócz nich w sali teatru Brooklyn Academy of Music było wielu przyjaciół i znajomych muzyków, w tym zespół Metallica w pełnym składzie. Koncert był pierwszym Alice in Chains od dwóch i pół roku. Alice in Chains nadal występowała publicznie, dwukrotnie wystąpiła w telewizji wiosną 1996 roku. 20 kwietnia zespół wykonał „Again” w 20th Century Studios, gdzie kręcono odcinek programu Saturday Night Special. Muzyków przedstawił aktor filmowy Max Perlich, który wystąpił w teledysku „No Excuses”. 10 maja Alice in Chains wykonała składankę „Again” i „We Die Young” w The Late Show z Davidem Lettermanem w Ed Sullivan Theatre. Latem 1996 roku Alice in Chains miała okazję wystąpić przed ponownie zjednoczonym zespołem Kiss. Pierwotnie mieli wystąpić Stone Temple Pilots, ale wokalista Scott Weiland trafił do kliniki z powodu problemów z narkotykami, a wolne miejsce przypadło zespołowi Jerry'ego Cantrella. 28 czerwca 1996 roku w Detroit Alice in Chains zagrała pierwszy od kilku lat pełnoprawny „elektryczny” koncert przed 40 tysiącami fanów Kiss, prezentując nowe utwory „Again”, „God Am” i „Sludge Factory”. Grupa grała podobne setlisty w Louisville, St. Louis i Kansas. W Kerrangu! zauważono, że podczas koncertów Lane Staley wyglądała bardzo źle. Ostatni koncert minitour odbył się 3 lipca 1996 roku i zakończył się tragedią: zaraz po koncercie Lane Staley trafił do szpitala z powodu przedawkowania narkotyków. Ten koncert był ostatnim dla wokalisty Alice in Chains. W 1998 roku zespół na krótko wszedł do studia, aby nagrać dwie piosenki do kompilacji Music Bank, aw 2002 roku Staley został znaleziony martwy w swoim kondominium w Seattle z powodu przedawkowania.

Miejsce w dyskografii grupy

Trzeci album Alice in Chains jest uważany za typowy przykład brzmienia z Seattle połowy lat 90., kiedy scena grunge podupadała. W tym momencie, pod koniec 1995 roku, wszystkie grunge'owe zespoły Wielkiej Czwórki miały poważne kłopoty: Nirvana wypadła z interesu po śmierci Kurta Cobaina rok wcześniej, Pearl Jam był uwikłany w proces sądowy z Ticketmaster i odmówił wydania wideo, a Soundgarden prawie się rozpadło z powodu wewnętrznych sporów Alice in Chains w ogóle nie spodziewała się nowych płyt, wiedząc o problemach Staleya z narkotykami i pamiętając liczne odwoływania koncertów zespołu. Nowa płyta studyjna dała nadzieję, że zespół będzie nadal istniał i mógł w pełni funkcjonować. Wbrew oczekiwaniom słuchaczy i samych muzyków triumfalny powrót nie nastąpił. Płyta była ostatnim albumem studyjnym, który zawierał głos Lane'a Staleya. Dla Alice in Chains był to początek 14-letniej przerwy między albumami studyjnymi, która zakończyła się dopiero w 2009 roku wydaniem Black Gives Way to Blue, nagranego z nowym wokalistą i gitarzystą Williamem Duvalem. Alice in Chains jest uważana za najsłabszy album zespołu z czasów Lane'a Staleya, za dwoma pierwszymi albumami pełnometrażowymi, Facelift (1990) i Dirt (1992). Internetowy magazyn Loudwire umieścił go jako jeden z 30 najlepszych albumów grunge, ale umieścił go niżej niż nie tylko dwa poprzednie albumy zespołu, ale także singiel Mad Season Above , nagrany z Lane Staley rok wcześniej. W zestawieniu 50 najlepszych albumów grunge magazynu Rolling Stone płyta nie znalazła miejsca w ogóle, w przeciwieństwie do minialbumu Facelift, Dirt, a nawet Jar of Flies. Opisując klasyczne albumy Alice in Chains, Kerrang! wytwórnia oznaczona jako „Fans Only”, zauważając, że albumowi brakowało agresywności Dirt i hitów takich jak „Them Bones”. Płyta, która została pomyślana jako reakcja na liczne plotki o rozpadzie zespołu, nie miała trasy koncertowej i pozostawiła więcej pytań niż odpowiedzi. Mimo niższej oceny w porównaniu z poprzednimi utworami grupy, Alice in Chains wielokrotnie trafiała do najlepszych płyt 1995 roku. Tak, w Kerrang! znalazł się na liście „25 albumów roku”, aw 2015 roku internetowy magazyn Loudwire umieścił go na liście „10 najlepszych albumów hard rockowych 1995 roku”. W ankiecie czytelników Guitar World z 2011 roku Alice in Chains została uznana za jeden z dziesięciu najlepszych albumów gitarowych 1995 roku. wytwórnia oznaczona jako „Fans Only”, zauważając, że albumowi brakowało agresywności Dirt i hitów takich jak „Them Bones”. Płyta, która została pomyślana jako reakcja na liczne plotki o rozpadzie zespołu, nie miała trasy koncertowej i pozostawiła więcej pytań niż odpowiedzi. Mimo niższej oceny w porównaniu z poprzednimi utworami grupy, Alice in Chains wielokrotnie trafiała do najlepszych płyt 1995 roku. Tak, w Kerrang! znalazł się na liście „25 albumów roku”, aw 2015 roku internetowy magazyn Loudwire umieścił go na liście „10 najlepszych albumów hard rockowych 1995 roku”. W ankiecie czytelników Guitar World z 2011 roku Alice in Chains została uznana za jeden z dziesięciu najlepszych albumów gitarowych 1995 roku. wytwórnia oznaczona jako „Fans Only”, zauważając, że albumowi brakowało agresywności Dirt i hitów takich jak „Them Bones”. Płyta, która została pomyślana jako reakcja na liczne plotki o rozpadzie zespołu, nie miała trasy koncertowej i pozostawiła więcej pytań niż odpowiedzi. Mimo niższej oceny w porównaniu z poprzednimi utworami grupy, Alice in Chains wielokrotnie trafiała do najlepszych płyt 1995 roku. Tak, w Kerrang! znalazł się na liście „25 albumów roku”, aw 2015 roku internetowy magazyn Loudwire umieścił go na liście „10 najlepszych albumów hard rockowych 1995 roku”. W ankiecie czytelników Guitar World z 2011 roku Alice in Chains została uznana za jeden z dziesięciu najlepszych albumów gitarowych 1995 roku. podobny do „Them Bones”. Płyta, która została pomyślana jako reakcja na liczne plotki o rozpadzie zespołu, nie miała trasy koncertowej i pozostawiła więcej pytań niż odpowiedzi. Mimo niższej oceny w porównaniu z poprzednimi utworami grupy, Alice in Chains wielokrotnie trafiała do najlepszych płyt 1995 roku. Tak, w Kerrang! znalazł się na liście „25 albumów roku”, aw 2015 roku internetowy magazyn Loudwire umieścił go na liście „10 najlepszych albumów hard rockowych 1995 roku”. W ankiecie czytelników Guitar World z 2011 roku Alice in Chains została uznana za jeden z dziesięciu najlepszych albumów gitarowych 1995 roku. podobny do „Them Bones”. Płyta, która została pomyślana jako reakcja na liczne plotki o rozpadzie zespołu, nie miała trasy koncertowej i pozostawiła więcej pytań niż odpowiedzi. Pomimo niższej oceny w porównaniu z poprzednimi utworami grupy, Alice in Chains wielokrotnie trafiała do najlepszych płyt 1995 roku. Tak, w Kerrang! znalazł się na liście „25 albumów roku”, aw 2015 roku internetowy magazyn Loudwire umieścił go na liście „10 najlepszych albumów hard rockowych 1995 roku”. W ankiecie czytelników Guitar World z 2011 roku Alice in Chains została uznana za jeden z dziesięciu najlepszych albumów gitarowych 1995 roku. Pomimo niższej oceny w porównaniu z poprzednimi utworami grupy, Alice in Chains wielokrotnie trafiała do najlepszych płyt 1995 roku. Tak, w Kerrang! znalazł się na liście „25 albumów roku”, aw 2015 roku internetowy magazyn Loudwire umieścił go na liście „10 najlepszych albumów hard rockowych 1995 roku”. W ankiecie czytelników Guitar World z 2011 roku Alice in Chains została uznana za jeden z dziesięciu najlepszych albumów gitarowych 1995 roku. Mimo niższej oceny w porównaniu z poprzednimi utworami grupy, Alice in Chains wielokrotnie trafiała do najlepszych płyt 1995 roku. Tak, w Kerrang! znalazł się na liście „25 albumów roku”, aw 2015 roku internetowy magazyn Loudwire umieścił go na liście „10 najlepszych albumów hard rockowych 1995 roku”. W ankiecie czytelników Guitar World z 2011 roku Alice in Chains została uznana za jeden z dziesięciu najlepszych albumów gitarowych 1995 roku.

Dane referencyjne

Lista kompozycji

Wydanie główne ↑ I zawiera fragment utworu „Good Night” w wykonaniu Teda Lewisa. Utwory bonusowe zawarte w wydaniu japońskim

Nagrywanie uczestników

Miejsca na wykresach

Orzecznictwo

Notatki

Cytaty z piosenek Recenzje Oceny Listy przebojów Filmy Inne źródła

literatura

Anderson K. [1] — Św. Gryf Martina, 2007. — ISBN 978-0312358198 . Zarchiwizowane od oryginału w dniu 20 lutego 2021 r. Brown J. [2] — Rock N 'Roll Books, 2010. — ISBN 978-0-9726142-6-9 . Zarchiwizowane od oryginału w dniu 20 lutego 2021 r. De Sola D. [3] — Thomas Dunne Books, 2010. — ISBN 978-1250048073. Zarchiwizowane od oryginału w dniu 20 lutego 2021 r. Kot G. Alice in Chains // [4] / Brackett N., Hoard C. — 4. miejsce. — Simon & Schuster, 2004. — s. 13. — ISBN 0-7432-0169-8. Zarchiwizowane od oryginału w dniu 15 marca 2022 r. Larkin C. [5] — Omnibus Press, 2011. — 1600 s. — ISBN 978-1561592371. Zarchiwizowane od oryginału w dniu 22 września 2020 r. Marks C., Weisbard E. [6] — Vintage Books, 1995. — ISBN 978-0679755746. Zarchiwizowane od oryginału w dniu 15 marca 2022 r. Prato G. [7] — ECW Press, 2009. — ISBN 978-1550228779. Zarchiwizowane od oryginału w dniu 15 marca 2022 r. Yarm M. [8] — Three Rivers Press, 2012. — ISBN 978-0307464446.

Original article in Ukrainian language