Słoik much

Article

January 28, 2023

Jar of Flies to akustyczny minialbum amerykańskiego zespołu rockowego Alice in Chains, wydany w 1994 roku przez wytwórnię Columbia Records. Płyta została nagrana w London Bridge Studios w Seattle we wrześniu 1993 roku, pomiędzy koncertami podczas miesięcznej trasy koncertowej wspierającej Dirt (1992). Wszystkie piosenki zostały wymyślone i nagrane w studiu w ciągu siedmiu dni. Inżynierem dźwięku i koproducentem był Toby Wright, znany ze współpracy z Metalliką i Mötley Crüe. Nazwany na cześć licealnego eksperymentu gitarzysty Jerry'ego Cantrella, minialbum różnił się stylistycznie od poprzednich albumów Alice in Chains i wyróżniał się na tle reszty sceny grunge. O ile wcześniej grupa grała heavy heavy metal inspirowany zespołami z końca lat 60., o tyle nowa płyta miała głównie charakter akustyczny, pozwalając na podobieństwa z twórczością The Beatles i REM. Na płycie znalazło się siedem kompozycji utrzymanych w stylistyce rocka, blues-rocka, muzyki ludowej i jazzu. Po raz pierwszy albumy Alice in Chains zawierały kompozycję instrumentalną, a także instrumenty smyczkowe i harmonijkę ustną. Jar of Flies został wydany 14 stycznia 1994 roku i stał się pierwszym minialbumem w historii muzyki, który zadebiutował na pierwszym miejscu listy Billboard 200. W sumie album sprzedał się w ponad 3 milionach egzemplarzy, co czyni go „potrójną platyną” przez RIAA . Piosenka „No Excuses” po raz pierwszy dotarła na szczyt listy Mainstream Rock Tracks dla Alice in Chains. Pomimo spontanicznego charakteru nagrania i eksperymentalnego akustycznego brzmienia, płyta została pozytywnie przyjęta przez krytyków. Jar of Flies jest uważany za jeden z najbardziej wpływowych albumów grunge,

Historia wyglądu

Na początku 1993 roku szykowały się zmiany w składzie Alice in Chains. Zespół był w światowej trasie koncertowej promującej ich drugi album studyjny, Dirt, wydany u szczytu ruchu grunge. Płyta zadebiutowała na liście Billboard 200 na szóstym miejscu i wkrótce pokryła się platyną. Po wydaniu albumu, który opisuje szczegóły narkomanii, Alice in Chains zyskała reputację „zespołu heroinowego”. Prasa dowiedziała się o uzależnieniu wokalisty Lane'a Staleya od narkotyków i leczeniu w ośrodku rehabilitacyjnym, przez co życie osobiste muzyków zostało uwikłane w wiele plotek. W końcu w styczniu 1993 roku ogłoszono, że basista Mike Starr opuszcza Alice in Chains. Oficjalnym powodem była niechęć Starra do znoszenia napiętego harmonogramu koncertów. Krążyły też pogłoski, że basista był bardzo przyzwyczajony do wizerunku gwiazdy rocka, przez co pokłócił się z innymi członkami zespołu. Starra zastąpił Mike Inez, który wcześniej występował w zespole Ozzy'ego Osbourne'a; był zapraszany tymczasowo do grania zaplanowanych już koncertów. W połowie marca 1993 roku Alice in Chains wróciła z Europy i odbyła krótką trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych z Circus of Power i Masters of Reality jako występem otwierającym. W kwietniu zespół wrócił do Seattle, aby nagrać ścieżkę dźwiękową do filmu The Last Movie Hero z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej. Sesje, które stały się pierwszymi dla Aineza w ramach Alice in Chains, odbywały się w lokalnym studiu Avast, którego właścicielem był Stuart Halerman. Toby Wright, znany ze współpracy ze Slayerem, Corrosion of Conformity, Metalliką, Kiss i Mötley Crüe. Wraz z nim Alice in Chains nagrała dwie piosenki do filmu - „What the Hell Have I” i „A Little Bitter”; klip wideo do pierwszego z nich został nakręcony w czerwcu 1993 roku w reżyserii Rocky'ego Shanka. Latem 1993 roku odbył się festiwal Lollapalooza III, jedno z głównych wydarzeń roku w muzyce rockowej. Alice in Chains wystąpiła na głównej scenie i znalazła się w czołówce. Zespół był bardzo zadowolony z zabawnej i przyjaznej atmosfery festiwalu, a Mike Ainez nazwał Lollapalooza „jedną z tych tras, podczas których zawiera się przyjaźnie na całe życie”. W ciągu półtora miesiąca – od 18 czerwca do 7 sierpnia – Alice in Chains dała ponad 35 koncertów, więc zespół postanowił zrobić sobie wakacje po zakończeniu festiwalu, oderwać się od koncertów i spędzić tydzień w studiu nagraniowym . Jerry Cantrell zadzwonił do Toby'ego Wrighta i zaproponował nagranie minialbumu z Alice in Chains, a on z radością się zgodził. W odpowiedzi na prośbę Wrighta o przesłanie mu demówek piosenek, Cantrell przekonał producenta, że ​​​​zespół będzie w studiu przed dostarczeniem taśm i pokaże wszystko na miejscu.

Nagranie albumu

Proces twórczy

Toby Wright i muzycy spotkali się w London Bridge Studios w Seattle 7 września 1993 roku. Okazało się, że mimo zapewnień Cantrella, grupa nie miała prawie żadnego gotowego materiału, z wyjątkiem refrenu piosenki „Don't Follow”, napisanej przez Jerry'ego Cantrella w Irlandii podczas trasy koncertowej wspierającej Dirt. Toby Wright zastanawiał się, co będzie musiał robić przez następne dziesięć dni, skoro czas w studiu jest już zarezerwowany. Zdecydowano, że muzycy wykorzystają go jak najlepiej, improwizując i pisząc nowe piosenki na bieżąco. Jerry Cantrell przekonał producenta do rozpoczęcia pracy bez żadnych zobowiązań i wysokich oczekiwań: „Będziesz się z nami bawił podczas jamowania, a jeśli coś z tego wyjdzie, niech tak będzie; i nie - więc nie." Grupa naprawdę miała wszelkie powody, by sądzić, że w wyniku sesji studyjnych z pojawi się kilka utworów. Lane Staley nazwał to nawet „tajną bronią” Alice in Chains: „Cały czas piszemy [piosenki]. Mamy kilka pomysłów, ale kto wie, kiedy następnym razem będziemy w studio? Nagrywamy, kiedy czujemy, że mamy dość materiału. W naszym przypadku może to być przyszły tydzień lub przyszły rok”. Jerry Cantrell podzielał pewność siebie wokalisty, ponieważ będąc nieformalnym centrum twórczym zespołu, nigdy nie siedział bezczynnie i zawsze coś wymyślał; jeśli nagromadzone riffy nie były używane przez długi czas, mógł wydać do dziesięciu piosenek na raz. Podczas trasy koncertowej Lollapalooza muzycy mieli kilka magnetofonów do przechowywania swojej pracy, a autobus Lane'a Staleya był nawet wyposażony w mobilne studio nagrań. Basista Mike Ainez, który niedawno dołączył do zespołu, stał się też pełnoprawną jednostką twórczą: wcześniej napisał otwierający basowy riff do utworu Ozzy'ego Osbourne'a "No More Tears", a na Jar of Flies jego pomysły stały się podstawą kompozycji "Rotten Apple" i "I Stay Away" . Sesje odbywały się niemal przez całą dobę, członkowie Alice in Chains spędzali na próbach 14-18 godzin dziennie. Nagranie partii instrumentalnych przebiegło szybko i sprawnie: po tym, jak zespół zdecydował się na aranżację, dosłownie kilka ujęć zajęło nagranie jej na taśmie. Powstała muzyka była pokazywana Lane'owi Staleyowi, który siedział w osobnym pokoju na drugim piętrze i jeśli całej grupie spodobała się kompozycja, wokalista zaczynał pisać do niej słowa, podczas gdy reszta muzyków wracała do pierwszego piętro i zacznij następną piosenkę. Kiedy słowa następnej piosenki były gotowe, Staley zszedł do muzyków i pokazał im wynik. Staley wyjaśniał następnie inżynierowi dźwięku, ile ścieżek potrzebuje na wokale i wykonywał główną rolę i towarzyszące dodatkowe harmonie praktycznie w locie, podczas gdy chórki i harmonie Cantrella były prostsze i dobrze przemyślane z góry. Podczas nagrywania Staley najczęściej spotykał się twarzą w twarz z Toby'm Wrightem, a Cantrell tylko od czasu do czasu zaglądał do reżyserki, aby lepiej zorientować się, co zamierza zaśpiewać.

Sprzęt i narzędzia

Po rozmowie z zespołem Toby Wright dowiedział się, że minialbum będzie głównie akustyczny: tak jak poprzednio, w przerwie między pełnometrażowymi ciężkimi albumami, ukaże się EP-ka, na której ukażą się akustyczne kompozycje. Ta decyzja zdeterminowała główne podejście do wyboru sprzętu studyjnego: minialbum miał brzmieć jak najbardziej naturalnie. W tym celu nagranie przeprowadzono wyłącznie za pomocą urządzeń analogowych. Lane Staley osobiście nalegał na użycie taśmy magnetycznej i zabronił używania Pro Tools. Zamiast cyfrowej dźwiękowej stacji roboczej zastosowano konsoletę mikserską Neve 8068. Za konsoletą zasiadł sam Toby Wright, łącząc role inżyniera dźwięku i koproducenta. Asystował mu asystent Jonathan Plum, pracownik studia London Bridge, który miał już doświadczenie w pracy z Alice in Chains. Podczas nagrywania instrumentów grupa znajdowała się po bokach zestawu perkusyjnego, otoczona całym zestawem mikrofonów, zainstalowanych w optymalnej odległości od instrumentów. Jerry Cantrell i Mike Inez siedzieli w tym samym pokoju z Seanem Kinneyem i jammowali na miejscu, podczas gdy Toby Wright znajdował się w pokoju kontrolnym. Szczególną uwagę zwrócono na gitary akustyczne. Bezpośredni sygnał z przetworników instrumentów Ovation został zmiksowany z sygnałem z mikrofonów, aby dźwięk był jak najbardziej naturalny i wyeliminowany element „elektryfikacji”. Jerry Cantrell zmienił swój zwykły zestaw sprzętu i instrumentów i zamiast wzmacniaczy Bognera i Marshalla po raz pierwszy wypróbował wzmacniacz combo Fender Twin Reverb, grając na starych gitarach Fender Stratocaster i Gibson Les Paul. Mike Ainez użył akustycznej gitary basowej Guild. Sean Kinney użył zarówno zwykłych pałek perkusyjnych, jak i specjalnych szczotek typowych dla bluesa i swingu, aby nadać bębnom cichszy, spokojniejszy dźwięk. Nad zestawem perkusyjnym umieszczono mikrofon AKG C414; AKG D-12 i Sennheiser MD 421 były używane do tom-tomów i bębnów basowych; nad werblem były AKG C451 i Shure SM57, pod nim Sennheiser MD 441. Wszystkie partie wokalne zostały nagrane przy użyciu Neumanna M49, najlepszego mikrofonu lampowego dostępnego w studiu.

Zaproszeni muzycy

Podobnie jak w przypadku poprzedniego akustycznego sługusa Sap, zespół zdecydował się zaprosić kilku zewnętrznych artystów do nagrania Jar of Flies. Jeśli na Sap byli to przyjaciele z zespołów Soundgarden, Heart i Mudhoney, to tym razem zespół skorzystał z pomocy muzyków sesyjnych. Do utworu „I Stay Away” zaproszono kwartet smyczkowy w składzie: April Acevez (altówka), Rebecca Clemos-Smith (skrzypce), Justin Foy (wiolonczela) i Matthew Weiss (skrzypce). Jerry Cantrell nie był zaznajomiony z notacją muzyczną, więc postanowił nie tracić czasu na tworzenie partytur instrumentalnych. Zamiast tego lider zespołu zebrał muzyków w dużym pokoju, wziął gitarę, zagrał im piosenkę i wyjaśnił, co chce osiągnąć. Inżynier dźwięku Dave Hillis był pod wrażeniem nieustraszoności Cantrella, który zdecydował się pracować z klasycznymi wykonawcami bez dyrygenta i długich prób. Oprócz piosenki „I Stay Away”, smyczki stały się częścią aranżacji instrumentalnej kompozycji „Whale & Wasp”. Technik basowy Randy Biro, technik gitarowy Darrell Peters i Mike Ainez brali udział w nagraniu chórków do piosenki „Don't Follow”. Ponadto w kompozycji znalazło się solo na harmonijce ustnej, do wykonania którego postanowiono zaangażować profesjonalnego muzyka. Podczas nagrywania Jerry Cantrell zauważył dziwne dźwięki. Okazało się, że muzyk - już dość stary człowiek - grał pięknie, ale jednocześnie głośno trzeszczał. Po kilku daremnych próbach zagrania solówki bez zbędnych dźwięków, muzycy zaprosili przyjaciela Chrisa Cornella, Davida Atkinsona, który ostatecznie zagrał właściwą melodię za pierwszym podejściem. t Follow” z udziałem technika basowego Randy'ego Biro, technika gitarowego Darrella Petersa i Mike'a Aineza. Ponadto w kompozycji znalazło się solo na harmonijce ustnej, do wykonania którego postanowiono zaangażować profesjonalnego muzyka. Podczas nagrywania Jerry Cantrell zauważył dziwne dźwięki. Okazało się, że muzyk - już dość stary człowiek - grał pięknie, ale jednocześnie głośno trzeszczał. Po kilku daremnych próbach zagrania solówki bez zbędnych dźwięków, muzycy zaprosili przyjaciela Chrisa Cornella, Davida Atkinsona, który ostatecznie zagrał właściwą melodię za pierwszym podejściem. t Follow” z udziałem technika basowego Randy'ego Biro, technika gitarowego Darrella Petersa i Mike'a Aineza. Ponadto w kompozycji znalazło się solo na harmonijce ustnej, do wykonania którego postanowiono zaangażować profesjonalnego muzyka. Podczas nagrywania Jerry Cantrell zauważył dziwne dźwięki. Okazało się, że muzyk - już dość stary człowiek - grał pięknie, ale jednocześnie głośno trzeszczał. Po kilku daremnych próbach zagrania solówki bez zbędnych dźwięków, muzycy zaprosili przyjaciela Chrisa Cornella, Davida Atkinsona, który ostatecznie zagrał właściwą melodię za pierwszym podejściem. że muzyk - już dość stary człowiek - pięknie grał, ale jednocześnie głośno rechotał. Po kilku daremnych próbach zagrania solówki bez zbędnych dźwięków, muzycy zaprosili przyjaciela Chrisa Cornella, Davida Atkinsona, który ostatecznie zagrał właściwą melodię za pierwszym podejściem. że muzyk - już dość stary człowiek - pięknie grał, ale jednocześnie głośno rechotał. Po kilku daremnych próbach zagrania solówki bez zbędnych dźwięków, muzycy zaprosili przyjaciela Chrisa Cornella, Davida Atkinsona, który ostatecznie zagrał właściwą melodię za pierwszym podejściem.

Wyniki pracy studia

Pisanie piosenek i nagrywanie ścieżek dźwiękowych w studiu London Bridge zajęło grupie zaledwie siedem dni - od 7 do 14 września. Album został nagrany w Scream Studios w Studio City w Kalifornii od 17 do 22 września 1993 roku; Liz Sroka została asystentką Toby'ego Wrighta. Masteringiem płyty zajęła się firma Presicion Mastering z Los Angeles. Mimo wątpliwości, które towarzyszyły zespołowi na samym początku pracy, po zgromadzeniu siedmiu gotowych utworów stało się jasne, że minialbum odniósł sukces. Przede wszystkim Toby Wright był zadowolony z wyniku, szczególnie zwracając uwagę na piosenkę „Don't Follow”, którą nazwał niemal arcydziełem, a także kompozycje „I Stay Away” i „No Excuses”. Członkowie zespołu nie byli pewni potrzeby publikacji piosenek, więc postanowili pokazać je wytwórni. Kiedy przedstawiciele wytwórni usłyszeli finalny materiał, bardzo im się spodobał. Tym samym decyzję o wydaniu płyty podjęli nawet nie muzycy Alice in Chains, ale kierownictwo Columbia Records. Sama grupa od razu po zakończeniu nagrań powróciła na koncerty wspierając Dirt.

Treść

Muzyka i teksty

Jar of Flies nie był pierwszym akustycznym albumem zespołu. W 1992 roku Alice in Chains wydali EP-kę Sap, na której porzucili heavy metalowy styl. Jednak Sap został wydany tylko w Stanach Zjednoczonych i był znany tylko wąskiemu kręgowi amerykańskich fanów zespołu, więc większość słuchaczy na całym świecie nadal uważała Alice in Chains za spadkobiercę tradycji hardrockowych zespołów późnych lat 60., takich jak Black Sabbath i Led Zeppelin. Nowy minialbum został celowo pomyślany jako coś innego niż poprzednia płyta, lżejszy i bardziej akustyczny, zwłaszcza w przeciwieństwie do poprzedniego roku w życiu grupy, nasyconego heavy metalowymi rytmami. Muzycy zdawali sobie sprawę, że nie wszystkim fanom zespołu spodoba się album, ale byli gotowi podjąć artystyczne ryzyko. „Wszyscy jesteśmy różni, takie jest życie. W przeciwnym razie wszyscy nosiliby te same ubrania, myślałby podobnie i robiłby wszystko podobnie” – pomyślał Cantrell. Ze swojej strony Sean Kinney był zadowolony, że jego zespół nagrał coś, co mógł pokazać jego rodzicom: „Nigdy nie będą słuchać naszych innych albumów. Ale naprawdę docenili Jar of Flies i to jest świetne”. Muzycy nie postawili sobie za cel koniecznie odpowiedzieć krytykom, którzy uważali muzykę zespołu za zbyt trudną, ale starali się pokazać swoją wszechstronność. „Kto wie, może pewnego dnia wydamy album country… Albo napiszemy poezję w jidysz…” – żartowali Cantrell i Kinney. W celu urozmaicenia brzmienia utworów wykorzystano instrumenty nietypowe dla poprzednich utworów Alice in Chains. I tak np. w piosence „Rotten Apple” można usłyszeć efekt gitary typu talk-box, aw „Don't Follow” harmonijkę ustną. Ale najbardziej nieoczekiwane było pojawienie się sekcji smyczkowej, co było bardzo rzadko spotykane w alternatywnych zespołach rockowych początku lat 90. (wśród wyjątków są skrzypce w Camper Van Beethoven). Zaledwie kilka lat po wydaniu Jar of Flies utwory takie jak „The World I Know” Collective Soul i „Tonight, Tonight” Smashing Pumpkins trafiły na szczyty list przebojów, a smyczki odgrywały ważną rolę; w 1994 roku wydawało się to dziwną innowacją. Ogólnie rzecz biorąc, na wpół akustyczne, na wpół naelektryzowane brzmienie Jar of Flies, wypełnione jazzowymi i orkiestrowymi aranżacjami, sprawiło, że płyta była „bardziej klimatyczna niż znacząca”. Najważniejszą rolę w treści muzycznej nadal odgrywał Jerry Cantrell, który wykonywał zarówno rytmy akustyczne, jak i partie gitary elektrycznej. Jeśli wczesna twórczość Alice in Chains była bliższa heavy metalowi i była skomplikowaną mieszanką Black Sabbath, Metalliki, a nawet muzyki gotyckiej, na nowym albumie dało się wyczuć wpływ innych, niemetalowych stylów. Techniki i harmonie gitarowe Cantrella stały się bardziej powściągliwe i delikatne, przypominając twórczość REM, a pasaże solowe były podobne do prac gitarzysty jazzowego Pata Metheny'ego i Joe Walsha z The Eagles. Na tle powściągliwego brzmienia instrumentów więcej miejsca poświęcono wokalowi Lane'a Staleya. Odejście od heavy metalowych korzeni wpłynęło na jego technikę wokalną, a jego głos nabrał barwy bardziej charakterystycznej dla „białego” blues rocka. Jednocześnie charakterystyczna kombinacja głosów Staleya i Cantrella pozostała bezbłędnie rozpoznawalna. Magazyn Guitarist odnotował „kanonizowane, utkane harmonie, jakich świat nie widział od czasu największego produktu popu, Rubber Soul”. Dodatkowo, jeśli wcześniej Cantrell dostał rolę drugiego wokalisty, uzupełniającego Staleya, to w piosence „Don' t Follow” czuł się jak główny wykonawca. W przyszłości gitarzysta wielokrotnie przejmował główne partie wokalne, zaczynając od kolejnego studyjnego albumu zespołu, kontynuując nagrania solowe, a kończąc na pracy w nowym składzie Alice in Chains, gdzie funkcje głównego wokalisty były dzielone między niego i Williama Duvala. Spontaniczny charakter nagrania wpłynął na teksty piosenek. Zapytany o znaczenie piosenki z albumu, Jerry Cantrell zażartował: „Nawet nie pamiętam, co tam śpiewałem”. Zespół był wyczerpany po intensywnych trasach koncertowych wspierających Dirt, co odbiło się na tekstach. Tematyka piosenek była w pewnym stopniu logiczną kontynuacją poprzedniego albumu zespołu, ale jeśli Dirt opisywał ludzkie wady, Jar of Flies pokazał, jak liryczny bohater nadal żyje z konsekwencjami swoich czynów i, odcięty od reszty społeczeństwa, cierpi z powodu samotności i utraty przyjaciół. W magazynie Rolling Stone zauważono, że teksty Staleya brzmiały z żalem: w otwierającym „Rotten Apple” zaśpiewał „I repent Tomorrow” (po angielsku. Tomorrow I will pent), aw prawie każdej piosence powtarzał słowo „home”, co wymawiał z bólem i goryczą. Redaktor muzyczny The Gleaner, Dan Winfield, również zauważył ból w tekstach Staleya, ale zauważył, że jest to teraz „przeczucie, oczekiwanie czegoś w najbliższej przyszłości”. Mimo to nie można było porównać tego z poziomem szczerości, jaki prezentowano na poprzedniej płycie: „Staley nadal biczował się i walczył z własnymi demonami, ale w porównaniu z Dirt to tak, jakby zespół śpiewał o kroplach rosy na różach i wąsach kociąt, ” napisał Matt Melis z Consequence of Sound. martwi się samotnością i utratą przyjaciół. W magazynie Rolling Stone zauważono, że teksty Staleya brzmiały z żalem: w otwierającym „Rotten Apple” zaśpiewał „I repent Tomorrow” (po angielsku. Tomorrow I will pent), aw prawie każdej piosence powtarzał słowo „home”, co wymawiał z bólem i goryczą. Redaktor muzyczny The Gleaner, Dan Winfield, również zauważył ból w tekstach Staleya, ale zauważył, że jest to teraz „przeczucie, oczekiwanie czegoś w najbliższej przyszłości”. Mimo to nie można było porównać tego z poziomem szczerości, jaki prezentowano na poprzedniej płycie: „Staley nadal biczował się i walczył z własnymi demonami, ale w porównaniu z Dirt to tak, jakby zespół śpiewał o kroplach rosy na różach i wąsach kociąt, ” napisał Matt Melis z Consequence of Sound. martwi się samotnością i utratą przyjaciół. W magazynie Rolling Stone zauważono, że teksty Staleya brzmiały z żalem: w otwierającym „Rotten Apple” zaśpiewał „I repent Tomorrow” (po angielsku. Tomorrow I will pent), aw prawie każdej piosence powtarzał słowo „home”, co wymawiał z bólem i goryczą. Redaktor muzyczny The Gleaner, Dan Winfield, również zauważył ból w tekstach Staleya, ale zauważył, że jest to teraz „przeczucie, oczekiwanie czegoś w najbliższej przyszłości”. Mimo to nie można było porównać tego z poziomem szczerości, jaki prezentowano na poprzedniej płycie: „Staley nadal biczował się i walczył z własnymi demonami, ale w porównaniu z Dirt to tak, jakby zespół śpiewał o kroplach rosy na różach i wąsach kociąt, ” napisał Matt Melis z Consequence of Sound. W magazynie Rolling Stone zauważono, że teksty Staleya brzmiały z żalem: w otwierającym „Rotten Apple” zaśpiewał „I repent Tomorrow” (po angielsku. Tomorrow I will pent), aw prawie każdej piosence powtarzał słowo „home”, co wymawiał z bólem i goryczą. Redaktor muzyczny The Gleaner, Dan Winfield, również zauważył ból w tekstach Staleya, ale zauważył, że jest to teraz „przeczucie, oczekiwanie czegoś w najbliższej przyszłości”. Mimo to nie można było porównać tego z poziomem szczerości, jaki prezentowano na poprzedniej płycie: „Staley nadal biczował się i walczył z własnymi demonami, ale w porównaniu z Dirt to tak, jakby zespół śpiewał o kroplach rosy na różach i wąsach kociąt, ” napisał Matt Melis z Consequence of Sound. W magazynie Rolling Stone zauważono, że teksty Staleya brzmiały z żalem: w otwierającym „Rotten Apple” zaśpiewał „I repent Tomorrow” (po angielsku. Tomorrow I will pent), aw prawie każdej piosence powtarzał słowo „home”, co wymawiał z bólem i goryczą. Redaktor muzyczny The Gleaner, Dan Winfield, również zauważył ból w tekstach Staleya, ale zauważył, że jest to teraz „przeczucie, oczekiwanie czegoś w najbliższej przyszłości”. Mimo to nie można było porównać tego z poziomem szczerości, jaki prezentowano na poprzedniej płycie: „Staley nadal biczował się i walczył z własnymi demonami, ale w porównaniu z Dirt to tak, jakby zespół śpiewał o kroplach rosy na różach i wąsach kociąt, ” napisał Matt Melis z Consequence of Sound. w otwierającym „Rotten Apple” zaśpiewał „Żałuję jutro” (angielski. Jutro będę żałować), aw prawie każdej piosence powtarzał słowo „dom”, które wymawiał z bólem i goryczą. Redaktor muzyczny The Gleaner, Dan Winfield, również zauważył ból w tekstach Staleya, ale zauważył, że jest to teraz „przeczucie, oczekiwanie czegoś w najbliższej przyszłości”. Mimo to nie można było porównać tego z poziomem szczerości, jaki prezentowano na poprzedniej płycie: „Staley nadal biczował się i walczył z własnymi demonami, ale w porównaniu z Dirt to tak, jakby zespół śpiewał o kroplach rosy na różach i wąsach kociąt, ” napisał Matt Melis z Consequence of Sound. w otwierającym „Rotten Apple” zaśpiewał „Żałuję jutro” (angielski. Jutro będę żałować), aw prawie każdej piosence powtarzał słowo „dom”, które wymawiał z bólem i goryczą. Redaktor muzyczny The Gleaner, Dan Winfield, również zauważył ból w tekstach Staleya, ale zauważył, że jest to teraz „przeczucie, oczekiwanie czegoś w najbliższej przyszłości”. Mimo to nie można było porównać tego z poziomem szczerości, jaki prezentowano na poprzedniej płycie: „Staley nadal biczował się i walczył z własnymi demonami, ale w porównaniu z Dirt to tak, jakby zespół śpiewał o kroplach rosy na różach i wąsach kociąt, ” napisał Matt Melis z Consequence of Sound. Redaktor muzyczny The Gleaner, Dan Winfield, również zauważył ból w tekstach Staleya, ale zauważył, że jest to teraz „przeczucie, oczekiwanie czegoś w najbliższej przyszłości”. Mimo to nie można było porównać tego z poziomem szczerości, jaki prezentowano na poprzedniej płycie: „Staley nadal biczował się i walczył z własnymi demonami, ale w porównaniu z Dirt to tak, jakby zespół śpiewał o kroplach rosy na różach i wąsach kociąt, ” napisał Matt Melis z Consequence of Sound. Redaktor muzyczny The Gleaner, Dan Winfield, również zauważył ból w tekstach Staleya, ale zauważył, że jest to teraz „przeczucie, oczekiwanie czegoś w najbliższej przyszłości”. Mimo to nie można było porównać tego z poziomem szczerości, jaki prezentowano na poprzedniej płycie: „Staley nadal biczował się i walczył z własnymi demonami, ale w porównaniu z Dirt to tak, jakby zespół śpiewał o kroplach rosy na różach i wąsach kociąt, ” napisał Matt Melis z Consequence of Sound.

Lista piosenek

1. Płytę otwiera siedmiominutowa melancholijna piosenka „Rotten Apple”, przypominająca twórczość supergrupy grunge Temple of the Dog. Utwór rozpoczyna wyrazisty basowy riff w stylu Tool, do którego dołączają gitary akustyczne i gitara elektryczna z efektem wah-wah. Niezwykłe wprowadzenie, które w Kerrang! zatytułowany „Fluffy Meets the Cowboy” zmienia się w ponurą zwrotkę, gitary wtapiają się w tło, a harmonie wokalne Staleya wysuwają się na pierwszy plan. Magazyn Guitar Player nazwał „Zgniłe Jabłko” Cantrella największym osiągnięciem, zwracając uwagę na „ochrypłe, charakterystyczne dla Zappa„ znachorskie ”brzmienie i całkowicie improwizowane frazowanie”. 2. Drugi utwór „Nutshell” jest podobny do utworu otwierającego z głęboką i miękką aranżacją. Piosenka początkowo była znacznie dłuższa - około 7-8 minut - ale w trakcie prób muzycy postanowili ją znacznie skrócić. Po raz pierwszy na albumie zawiera pełnometrażowe solo gitarowe Cantrella, ale głos Lane'a Staleya nadal jest w centrum uwagi. W Kerrangu! zauważył „bezwstydnie marzycielski klimat utworu”, porównując go do twórczości Pink Floyd. 3. Trzon kompozycji „I Stay Away” należy do Mike'a Aineza; grał na nim zarówno na basie, jak i dwunastostrunowej gitarze akustycznej. W tym utworze po raz pierwszy w historii Alice in Chains można usłyszeć kwartet smyczkowy. Połączenie gitary akustycznej i sekcji smyczkowej było zupełnie nieoczekiwane i pokazało, jak daleko Alice in Chains jest w stanie zboczyć z pierwotnego heavy metalowego kursu. Charakterystyczne dla zespołu mroczne, „chrupiące” brzmienie zostało uzupełnione głównym wokalem Lane'a Staleya, a cały zespół, łącznie z technikami gitarowymi, był zaangażowany w nagrywanie chórków. Ze względu na aranżację i harmonię wokalną „I Stay Away” porównywany jest do twórczości The Beatles, duetu Simon & Garfunkel oraz hołdowej grupy The Fab Four, która wykonuje utwory „Liverpool Four” z towarzyszeniem orkiestra. 4. Czwarta piosenka „No Excuses” rozpoczyna się rytmicznym wstępem Seana Kinneya. Perkusista eksperymentował z różnymi metodami produkcji dźwięku, stosując technikę uderzania w werbel tyłem pałki, a także bongosy i mniejsze bębny dodatkowe. Główna część kompozycji jest zbudowana wokół zmiany akordów gitary barowej A i B, gdzie dwie dolne struny są otwarte, co daje dźwięk podobny do REM. Jerry Cantrell przejmuje główny wokal w zwrotce, podczas gdy Lane Staley zapewnia dodatkowe harmonie i zamieniają się rolami w refrenie. Magazyn Goldmine nazwał „No Excuses” „bezwstydnie popową piosenką”, radykalnie odmienną od reszty twórczości grupy. 5. „Whale & Wasp” stał się pierwszą instrumentalną kompozycją w repertuarze Alice in Chains. Został napisany przez Jerry'ego Cantrella w wieku osiemnastu lat. Cantrell nadał mu tę nazwę, ponieważ piosenka przypomniała mu „rozmowę między wielorybami a osami”. Piosenka zaczyna się od „nieziemskiego” zespołu gitarowego, który powtarza się z dodatkiem folk-rockowej gitary akustycznej i gitary elektrycznej, po której następuje solo, któremu towarzyszą delikatne dźwięki wiolonczeli i skrzypiec. Magazyn Spin porównał utwór instrumentalny do „New Age Metallica”. 6. Utwór „Don't Follow” zawiera elementy muzyki ludowej i country. Kompozycję wyróżnia partia solowa na harmonijce ustnej, charakterystyczne brzmienie gitary Cantrella, który zajrzał do kabiny studia: „Toby wciąż się śmieje…” (Toby [Wright] wciąż się śmieje). Jak zapewniają muzycy, poza tymi siedmioma utworami, zespół miał jeszcze jedną czy dwie gotowe kompozycje, ale ponieważ były one ciężkie i „elektryzujące”, postanowili nie umieszczać ich w Jar of Flies i zachować je na następny pełny- długi album.

Wydanie i promocja

Okładka i tytuł

Podobnie jak w przypadku poprzedniego minialbumu Sap, decyzja o tytule i okładce nowej płyty została podjęta z góry. Początkowo grupa zamierzała nazwać płytę Son of Sap, analogicznie do „Son of Sam”, przezwisko seryjnego mordercy Davida Berkowitza, ale ostatecznie zdecydowali się na Jar of Flies (ang. autorstwa Jerry'ego Cantrella. „Fly Jar” było nawiązaniem do eksperymentu naukowego przeprowadzonego przez Cantrella w liceum. Uczniowie mieli dwie puszki z jedzeniem, z których każda zawierała dwie muchy; zaczęły się rozmnażać i po kilku dniach napełniły słoik. Kiedy populacja osiągnęła swój szczyt, zaczęli odrzucać jedzenie w puszce, ale jedna z puszek była regularnie czyszczona, a druga nie. W końcu jeden ze słoików wypełnił się ekskrementami i muchy w nim zdechły, podczas gdy drugi nadal się rozmnażał. „Morał z eksperymentu był taki, że nie ma nikogo, kto mógłby wyczyścić„ puszkę ”, w której żyjemy, więc musimy przestać srać na siebie nawzajem” - wspomina Cantrell. Istnieje również wersja, według której w jednym ze słoików przekarmiono muchy, które szybko zdechły z powodu przeludnienia, aw drugim - głodne owady, którym udało się przeżyć cały rok. Autorem tej okładki, jak i poprzednich albumów zespołu, był fotograf Rocky Shank. Muzycy opowiedzieli mu o tytule nadchodzącej płyty i zasugerowali pomysł z dzieckiem zaglądającym do słoika z muchami. Zdjęcia odbyły się 8 września 1993 roku w jadalni fotografa; uczestniczył w nim sam Schenk, jego asystent i zaproszony chłopiec. Schenck wspominał, że muzycy nalegali na „szalone kolory”, więc intensywnie używał filtrów kolorów. Strzelanina została opóźniona bo muchy ciągle ginęły, a pomocnik musiał biec z siatką do pobliskiej stajni, żeby złapać nowe. Pomimo wszystkich trudności i skarg dziecka, filmowanie zostało zakończone.

Wydanie albumu

Jar of Flies ukazał się 14 stycznia 1994 roku i od razu znalazł się na pierwszym miejscu amerykańskiej listy Billboard 200. Płyta przeszła najśmielsze oczekiwania i ustanowiła absolutny rekord, stając się pierwszym minialbumem w historii przemysłu muzycznego, który osiągnął szczycie listy Billboardu. W ciągu następnych dwudziestu lat takie osiągnięcie powtórzyło się tylko raz: w 2004 roku Jay-Z i Linkin Park odnieśli ten sam sukces albumem Collision Course. Alice in Chains stała się dopiero trzecią grupą grunge, która dotarła na szczyt amerykańskiej listy przebojów, po Nirvanie (Nevermind, In Utero) i Pearl Jam (Vs.); kilka miesięcy później dołączył do nich Soundgarden z Superunknown. Jar of Flies sprzedał się w 141 000 egzemplarzy w pierwszym tygodniu, a do września 1995 roku album pokrył się potrójną platyną, sprzedając się w ponad 3 milionach egzemplarzy. Kompilacja Jar of Flies / Sap została wydana wraz z Jar of Flies, składająca się z piosenek z tej i poprzedniej akustycznej EP-ki zespołu. Tym samym wytwórnia wypełniła lukę w promocji Sap, gdyż wydana na początku 1992 roku płyta była dostępna tylko w Stanach Zjednoczonych i nie towarzyszyła jej aktywna kampania reklamowa. Cztery utwory z tego albumu, nagrane z udziałem rockmanów z Seattle, Chrisa Cornella, Marka Arma i Ann Wilson, prawie nigdy nie zostały wykonane na koncercie. Wyjątkiem było kilka programów, w których występowały zarówno Alice in Chains, jak i Heart, więc Anne Wilson mogła dołączyć do zespołu na scenie. Wielu fanów zespołu, a nawet krytyków muzycznych dowiedziało się o istnieniu Sap dopiero po wydaniu tego podwójnego wydania i uznało minialbumy z 1992 i 1994 roku za jedną całość.

Syngiel

Na poparcie albumu ukazały się promocyjne single „No Excuses” i „I Stay Away”, a także wywiad z grupą, która otrzymała nazwę Lid Off The Jar. Pierwszym komercyjnym singlem był utwór „No Excuses”, który szybko stał się hitem i po raz pierwszy w historii Alice in Chains trafił na szczyt listy Mainstream Rock Tracks. Singiel „I Stay Away” został później wydany, osiągając dziesiąte miejsce na liście Mainstream Rock Tracks. Reżyser Nick Donkin nakręcił animowany teledysk do piosenki „I Stay Away” z plastelinowymi postaciami. Zgodnie ze scenariuszem, podczas trasy Alice in Chains autobus z muzykami zatrzymuje się przed cyrkiem. Tam obserwują zamieszanie, jakie powstaje w cyrku po tym, jak chłopiec wypuszcza muchy ze słoika. Wideo stało się bardzo popularne i często było emitowane na kanale muzycznym MTV. Później wideoklip stał się klasykiem, a repliki lalek muzyków Alice in Chains zaczęto wystawiać w Cleveland Rock and Roll Hall of Fame. Nakręcono kolejny klip do piosenki „No Excuses”. Reżyseria: Matt Mehurin, który wcześniej pracował z Alice in Chains nad teledyskiem do piosenki „Angry Chair” z albumu Dirt. Tematem nowej pracy Mehurina jest mężczyzna w garniturze i kapeluszu, który dostał się do na wpół zaniedbanego teatru. Postać grana przez Maxa Perlicha lubi występować w cyrku i ostatecznie decyduje się zostać w trupie. Według Chada Childersa (Noisecreep), teledysk zawierał mistrzowskie oświetlenie i pracę z cieniami, które nadały ton występowi. Spośród wszystkich członków grupy na ekranie pojawili się tylko piosenkarze Jerry Cantrell i Lane Staley. Reżyseria: Matt Mehurin, który wcześniej pracował z Alice in Chains nad teledyskiem do piosenki „Angry Chair” z albumu Dirt. Tematem nowej pracy Mehurina jest mężczyzna w garniturze i kapeluszu, który dostał się do na wpół zaniedbanego teatru. Postać grana przez Maxa Perlicha lubi występować w cyrku i ostatecznie decyduje się zostać w trupie. Według Chada Childersa (Noisecreep), teledysk zawierał mistrzowskie oświetlenie i pracę z cieniami, które nadały ton występowi. Spośród wszystkich członków grupy na ekranie pojawili się tylko piosenkarze Jerry Cantrell i Lane Staley. Reżyseria: Matt Mehurin, który wcześniej pracował z Alice in Chains nad teledyskiem do piosenki „Angry Chair” z albumu Dirt. Tematem nowej pracy Mehurina jest mężczyzna w garniturze i kapeluszu, który dostał się do na wpół zaniedbanego teatru. Postać grana przez Maxa Perlicha lubi występować w cyrku i ostatecznie decyduje się zostać w trupie. Według Chada Childersa (Noisecreep), teledysk zawierał mistrzowskie oświetlenie i pracę z cieniami, które nadały ton występowi. Spośród wszystkich członków grupy na ekranie pojawili się tylko piosenkarze Jerry Cantrell i Lane Staley. Postać grana przez Maxa Perlicha lubi występować w cyrku i ostatecznie decyduje się zostać w trupie. Według Chada Childersa (Noisecreep), teledysk zawierał mistrzowskie oświetlenie i pracę z cieniami, które nadały ton występowi. Spośród wszystkich członków grupy na ekranie pojawili się tylko piosenkarze Jerry Cantrell i Lane Staley. Postać grana przez Maxa Perlicha lubi występować w cyrku i ostatecznie decyduje się zostać w trupie. Według Chada Childersa (Noisecreep), teledysk zawierał mistrzowskie oświetlenie i pracę z cieniami, które nadały ton występowi. Spośród wszystkich członków grupy na ekranie pojawili się tylko piosenkarze Jerry Cantrell i Lane Staley.

Nagrody i nominacje

„No Excuses” znalazł się na krótkiej liście do nagrody Billboard Music Award dla najlepszej piosenki rockowej, wyprzedzając debiutancki singiel „Shine” post-grungeowej grupy Collective Soul. „I Stay Away” był nominowany do nagrody Grammy w kategorii Best Hard Rock Performance, wygrywając z „Black Hole Sun” Soundgarden. Wreszcie dyrektor artystyczny Mary Maurer za pracę nad Jar of Flies została pretendentką do nagrody Grammy w kategorii „Best Record Packaging”, ale i tutaj płyta pozostała bez nagród: złoty gramofon trafił do Buddy'ego Jacksona, który zaprojektował hołd dla albumu grupa krajowa Śpi za kierownicą.

Krytyczne recenzje

Krytycy muzyczni przede wszystkim zwrócili uwagę na radykalną zmianę stylu muzycznego, gdyż nowy album nie miał nic wspólnego z wczesną twórczością zespołu. Los Angeles Times zauważył, że Jar of Flies brakowało energii i hitów, których było pod dostatkiem na poprzednich płytach. Magazyn Entertainment Weekly, choć zaskoczony odejściem zespołu od smutnego „druggie rocka”, to jednak ogólnie pozytywnie przyjął zmiany, zauważając, że „jeśli Brud był rozpaczą ludzi tarzających się w duchowym szambie, to Flies brzmi jak ci sami faceci, którzy właśnie wisieli ich nogi i zwisają w błotnistej wodzie”. Opisując kompilację Jar of Flies/Sap, Dayna Darzin (Kerrang!) zwróciła uwagę na kontrast między akustycznymi EP-kami zespołu: „Strona Sap brzmi… normalnie, podczas gdy Jar of Flies jest najbardziej zrelaksowany, pomysłowy i spontaniczny krążek Alice in Chains”. Jar of Flies nie tylko wyróżniał się na tle wczesnych dokonań Alice in Chains, ale także demonstrował niechęć zespołu do podążania za zyskującą na popularności estetyką grunge. The New York Times zauważył, że odrzucenie ciężkiej muzyki nasyconej gitarowymi riffami było charakterystyczne nie tylko dla Alice in Chains, ale także dla Soundgarden, które wydało swój numer jeden album Superunknown: kiedy grunge z undergroundowego stylu zaczął zamieniać się w produkt marketingowy , grupy z Seattle zrobiło się ciasno w jej ramach. Magazyn Spin i gazeta The Gleaner zasugerowały, że Alice in Chains po prostu zmęczyła się zmęczoną wytwórnią „Seattle rock”, dlatego postanowili zmienić swój charakterystyczny styl art metal. Pomimo tego, że minialbum zawierał głównie kompozycje akustyczne, potwierdził renomę Alice in Chains, jako jeden z najciemniejszych i najbardziej depresyjnych zespołów rockowych. Steve Huey z AllMusic nazwał Jar of Flies „dyskretnym, niewiarygodnie cudownym i jednocześnie boleśnie smutnym”, zwracając uwagę na beznadziejny, a nawet „pogrzebowy” nastrój zagłady. W magazynie Rolling Stone nowa twórczość zespołu została nazwana bardziej wyrafinowaną na tle poprzedniego LP, ale jednocześnie „tajemniczo piękną”, co w żaden sposób nie czyni z grupy „lżejszej wersji Alice in Chains”. . Mark Cooper z magazynu Q również zwrócił uwagę na depresję albumu, nazywając go „mocnym i duszącym albumem o bezradności”. Ogólnie rzecz biorąc, pomimo formatu EPki i znacznych różnic stylistycznych, płyta została odebrana jako niezaprzeczalny postęp w rozwoju grupy. Magazyn Billboard zwrócił uwagę na różnorodność stylów niecharakterystycznych dla wcześniejszych Alice in Chains, co pozwoliło na puszczanie utworów w stacjach radiowych nastawionych na rock albumowy, hard rock czy rock alternatywny. Według Dayny Darzin z Kerrang! płyta akustyczna potwierdziła, że ​​zespół „jest w stanie zrobić coś więcej niż tylko napisać muzykę, która jest najlepsza do podcinania nadgarstków”. Magazyn gitarzystów o nazwie Minion nagrał w zaledwie siedem dni, jeden z najbardziej uderzających albumów roku, a RAW ogólnie uznał Jar of Flies za najlepszą płytę zespołów z Seattle od czasów Ten i Nevermind. ↑ II ■ — „Idź prosto do najbliższego sklepu muzycznego. Kup album. Od razu. Zabij, jeśli musisz” Spin Magazine. Magazyn gitarzystów o nazwie Minion nagrał w zaledwie siedem dni, jeden z najbardziej uderzających albumów roku, a RAW ogólnie uznał Jar of Flies za najlepszą płytę zespołów z Seattle od czasów Ten i Nevermind. ↑ II ■ — „Idź prosto do najbliższego sklepu muzycznego. Kup album. Od razu. Zabij, jeśli musisz” Spin Magazine. Magazyn gitarzystów o nazwie Minion nagrał w zaledwie siedem dni, jeden z najbardziej uderzających albumów roku, a RAW ogólnie uznał Jar of Flies za najlepszą płytę zespołów z Seattle od czasów Ten i Nevermind. ↑ II ■ — „Idź prosto do najbliższego sklepu muzycznego. Kup album. Od razu. Zabij, jeśli musisz” Spin Magazine.

Występy koncertowe

Muzycy Alice in Chains zaczęli włączać poszczególne kompozycje z Jar of Flies do swoich set list, nie czekając na oficjalne wydanie albumu. 4 i 5 października 1993 roku zespół wystąpił w sali koncertowej Brixton Academy w Londynie; nowy utwór „Nutshell” otwierał oba wieczory, a na zakończenie drugiego występu odbyło się premierowe wykonanie utworu „Rotten Apple”. Tym samym muzycy starali się urozmaicić swoje występy koncertowe, aby nie powtarzać kilkakrotnie tego samego programu. Później te dwie piosenki często pojawiały się podczas trasy koncertowej Alice in Chains po Europie, Japonii i Australii. Ponadto, mimo zaplanowanych wakacji, zespół zdecydował się zagrać kilka akustycznych koncertów. 7 stycznia 1994 roku Alice in Chains wystąpiła na benefisie dla basisty Fishbone, Norwooda Fishera, w Hollywood Palladium w Los Angeles. i wykonał cztery akustyczne piosenki: „Am and Inside” i „Brother” z Sap, a także „Nutshell” i „No Excuses” z Jar of Flies. Jednak tradycyjna trasa koncertowa na dużą skalę wspierająca Jar of Flies nie odbyła się. Przez pierwszą połowę 1994 roku Alice in Chains powstrzymywała się od występów, przebywając na urlopie twórczym. Koncerty z Metalliką i Suicidal Tendencies zaplanowano na lipiec 1994 roku. „Zamierzamy wyruszyć w letnią trasę z Metalliką, ponieważ rozmawialiśmy o tym z nimi już trzy razy. Pomyśleliśmy, że dobrze byłoby zrobić to latem, ponieważ ostatnio nie wydali żadnego albumu, my nie wydaliśmy nic, podobnie jak Suicidal Tendencies… Myślę, że kiedy wrócimy, wszyscy zaczną pracuje nad nowymi albumami. Planujemy nagrać nowy album zaraz po trasie” – powiedział Sean Kinney w rozmowie z Goldmine. Alice in Chains miała również wystąpić na Woodstock 94, z okazji 25. rocznicy jednego z największych festiwali rockowych naszych czasów. Plany te nie miały się spełnić: Alice in Chains została zmuszona do odwołania trasy koncertowej z Metalliką z powodu „problemów zdrowotnych” Lane'a Staleya. Mówiono, że Staley nadal mieszka w Seattle, ale jest w złym stanie, podczas gdy Columbia Records twierdziła, że ​​wokalista przechodził terapię odwykową. W 1995 roku muzycy w końcu zebrali się w studiu i sprowadzili Toby'ego Wrighta, aby nagrać trzeci pełnometrażowy album, który nosił tytuł Alice in Chains. Jednak proces pracy nie miał nic wspólnego z Jar of Flies i trwał cztery długie miesiące. Nawet komercyjny sukces płyty i zdobycie szczytów list przebojów nie zmusiły grupy do wznowienia występów. Po raz pierwszy po prawie trzyletniej przerwie Alice in Chains pojawiła się publicznie dopiero w 1996 roku, aby nagrać program muzyczny MTV Unplugged. Oprócz premierowego wykonania kilku utworów z nowej płyty, w Brooklyn Academy of Music zagrano dwa utwory z Jar of Flies: otwierający koncert „Nutshell” oraz „No Excuses”. Ten akustyczny album na żywo był ostatnim dużym dziełem Lane'a Staleya z zespołem, a piosenki z Jar of Flies nigdy więcej nie zostały wykonane. Po 1996 roku wokalista prowadził samotniczy tryb życia, rzadko opuszczając swoje mieszkanie w Seattle, dopóki nie został znaleziony martwy w 2002 roku jako ofiara przedawkowania narkotyków. Po śmierci Staleya utwór „Nutshell” został uznany za jeden z klasyków zespołu, który nierozerwalnie kojarzy się z nieżyjącym już wokalistą. Chociaż piosenka nie została wydana jako singiel, stała się bardzo popularna wśród fanów zespołu i innych muzyków: covery Nutshell wydali Adema, Staind, Shinedown, Seether i Ryan Adams. ↑ III Angielskie wyrażenie in a nutshell, które dosłownie tłumaczy się jako „in a shell”, oznacza „w skrócie, w dwóch słowach”

Znaczenie historyczne

Wraz z oczywistym sukcesem komercyjnym i rekordowo wysokim miejscem jak na minialbum w amerykańskiej liście przebojów, Jar of Flies stał się znaczącym muzycznym przełomem. Album pokazał, że zespoły grunge potrafią z powodzeniem wykraczać poza ten gatunek i pisać muzykę w pokrewnych stylach. Kilka tygodni później ukazał się kolejny album Soundgarden, Superunknown , który stał się najbardziej komercyjnym albumem grupy, ale zawierał także kilka eksperymentalnych kompozycji nietypowych dla grupy z Seattle. W czerwcu 1994 roku Stone Temple Pilots, nieoficjalnie uznawani za piątą najpopularniejszą grupę grunge, wydali album Purple z elementami muzyki pop i country. Akustyczne brzmienie Jar of Flies stało się wzorem dla kilku innych ówczesnych grup, które wydały kilka piosenek w podobnym stylu: „Touch, Peel and Stand”, „Days of the New”, „It” s Been Awhile” Staind, „Touche” Godsmack, „Blurry” Puddle of Mudd, „Broken” Seether i wiele innych. Jar of Flies jest uważany za jeden z najważniejszych albumów sceny Seattle. Magazyn Rolling Stone umieścił go na 42 miejscu na swojej liście największych albumów grunge, nazywając Alice in Chains „jednym z najbardziej przełomowych zespołów tego gatunku”. W internetowym magazynie Diffuser.fm Jar of Flies znalazł się w pierwszej dziesiątce najbardziej wpływowych albumów grunge, zauważając, że nawet EP-ka, która nie była najpopularniejsza w USA, zdołała dotrzeć na szczyt listy Billboard. Oprócz wywarcia wpływu na scenę grunge, Jar of Flies stał się także jednym z najważniejszych albumów 1994 roku, który magazyn Rolling Stone nazwał „największym rokiem w historii głównego nurtu alt rocka”. Krytyczka muzyczna Maura Johnston umieściła minialbum Alice in Chains na 12. miejscu na swojej liście najlepszych albumów roku, zwracając uwagę na „zdolność zespołu do osiągnięcia ponurego nastroju bez uciekania się do potężnych wzmacniaczy”. Amerykański magazyn internetowy Loudwire umieścił Jar of Flies na piątym miejscu na swojej liście najlepszych albumów hardrockowych 1994 roku, podkreślając przebój „No Excuses”, nieoczekiwaną sekcję smyczkową „I Stay Away” i jeden z najpopularniejszych piosenki grupy - „Nutshell”. Wreszcie magazyn Guitar World uznał Jar of Flies za jeden z 10 najlepszych albumów gitarowych roku czytelników, a także listę 50 kultowych albumów, które zdefiniowały rok 1994. Amerykański magazyn internetowy Loudwire umieścił Jar of Flies na piątym miejscu na swojej liście najlepszych albumów hardrockowych 1994 roku, podkreślając przebój „No Excuses”, nieoczekiwaną sekcję smyczkową „I Stay Away” i jeden z najpopularniejszych piosenki grupy - „Nutshell”. Wreszcie magazyn Guitar World uznał Jar of Flies za jeden z 10 najlepszych albumów gitarowych roku czytelników, a także listę 50 kultowych albumów, które zdefiniowały rok 1994. Amerykański magazyn internetowy Loudwire umieścił Jar of Flies na piątym miejscu na swojej liście najlepszych albumów hardrockowych 1994 roku, podkreślając przebój „No Excuses”, nieoczekiwaną sekcję smyczkową „I Stay Away” i jeden z najpopularniejszych piosenki grupy - „Nutshell”. Wreszcie magazyn Guitar World uznał Jar of Flies za jeden z 10 najlepszych albumów gitarowych roku czytelników, a także listę 50 kultowych albumów, które zdefiniowały rok 1994.

Dane referencyjne

Lista kompozycji

Nagrywanie uczestników

Parady przebojów

Syngiel

Orzecznictwo

Notatki

Recenzje Oceny Listy przebojów Filmy Inne źródła

literatura

Anderson K. [1] — Św. Gryf Martina, 2007. — ISBN 978-0312358198 . Zarchiwizowane od oryginału w dniu 20 lutego 2021 r. Brown J. [2] — Rock N 'Roll Books, 2010. — ISBN 978-0-9726142-6-9 . Zarchiwizowane od oryginału w dniu 20 lutego 2021 r. De Sola D. [3] — Thomas Dunne Books, 2010. — ISBN 978-1250048073. Zarchiwizowane od oryginału w dniu 20 lutego 2021 r. Kot G. Alice in Chains // [4] / Brackett N., Hoard C. — 4. miejsce. — Simon & Schuster, 2004. — s. 13. — ISBN 0-7432-0169-8. Zarchiwizowane od oryginału w dniu 12 marca 2022 r. Larkin C. [5] — Omnibus Press, 2011. — 1600 s. — ISBN 978-1561592371. Zarchiwizowane od oryginału w dniu 9 grudnia 2021 r. Marks C., Weisbard E. [6] — Vintage Books, 1995. — ISBN 978-0679755746. Zarchiwizowane od oryginału w dniu 12 marca 2022 r. Prato G. Grunge Is Dead: The Oral History of Seattle Rock Music. — ECW Press, 2009. — ISBN 978-1550228779. Yarm M. Wszyscy kochają nasze miasto: ustna historia grunge.

Original article in Ukrainian language