Deszczowa mgła

Article

January 28, 2023

Rainier Fog to szósty album studyjny amerykańskiego zespołu rockowego Alice in Chains, wydany 24 sierpnia 2018 roku. Stał się trzecim dziełem grupy z wokalistą Williamem Duvalem, który zastąpił zmarłego w 2002 roku Lane'a Staleya. Po raz pierwszy od dwudziestu lat, aby stworzyć nową płytę, zespół wrócił do Seattle – do tego samego studia, w którym w 1995 roku nagrano płytę Alice In Chains LP. Producentem został Nick Raskulinets, który pracował nad dwoma poprzednimi albumami zespołu. Oprócz Seattle nagrywanie odbywało się w Los Angeles, Pasadenie i Franklin w stanie Tennessee od czerwca 2017 do stycznia 2018. Będąc pod wrażeniem powrotu do ojczyzny, a także pamiętając o stratach poniesionych przez scenę grunge w ostatnich latach, muzycy postanowili zadedykować nowy album Seattle. Nazwa została wybrana na cześć stratowulkanu Rainir, największa góra w stanie Waszyngton, położona w pobliżu tego miasta. Zespół próbował powrócić do swoich metalowych korzeni, łącząc tradycyjne brzmienia hardrockowe i heavy metalowe, elementy doom metalu i sludge metalu, a także akustyczne ballady rockowe. W przeciwieństwie do ponurych i zgubnych tekstów z okresu Lane Staley, nowe piosenki były bardziej optymistyczne i optymistyczne. Rainier Fog zadebiutował na 12. miejscu listy US Billboard 200 i znalazł się na szczycie list przebojów rocka, hard rocka i rocka alternatywnego. Alice in Chains były nominowane do dziewiątej nagrody Grammy, a Rainier Fog został uznany przez internetowy magazyn Metal Storm za najlepszy alternatywny album 2018 roku. Zdania krytyków muzycznych na temat płyty były podzielone: ​​część recenzentów pozytywnie przyjęła kolejne dzieło artystów grunge,

Powrót do źródeł

Rockowa grupa Alice in Chains z Seattle była jednym z tych zespołów, które w pewnym momencie były bliskie rozwiązania z powodu tragicznych okoliczności: jak AC/DC (który stracił jednego z najlepszych frontmanów w historii muzyki rockowej), Lynyrd Skynyrd ( który stracił jedną trzecią członków w wyniku katastrofy lotniczej) czy New Order (założony przez byłych członków Joy Division po samobójstwie wokalisty), Alice in Chains przeżyła własną tragedię, która postawiła pod znakiem zapytania dalsze istnienie. W 2002 roku, po sześciu latach odosobnienia we własnym kondominium, wokalista i współzałożyciel Lane Staley zmarł z powodu przedawkowania narkotyków. W pierwszej połowie lat 90. – okresie, który później nazwano „erą Staleya” – muzycy wydali trzy pełnometrażowe albumy i dwa akustyczne minidyski, stając się integralną częścią ekspansji grunge i czyniąc „dźwięk Seattle” znanym na całym świecie. W 2006 roku rozpoczął się nowy rozdział w historii Alice in Chains. Pojawienie się wokalisty Williama Duvalla zaowocowało najpierw wznowieniem działalności koncertowej zespołu, a następnie wydaniem nowego materiału. „Era Duvall” rozpoczęła się od powracającego albumu Black Gives Way to Blue , wydanego w 2009 roku, a kontynuowana była albumem LP The Devil Put Dinosaurs Here , który ukazał się cztery lata później. Na początku 2017 roku Alice in Chains rozpoczęła przygotowania do nagrania kolejnego albumu studyjnego, trzeciego w nowym składzie. W wywiadzie dla magazynu Good Celebrity 1 maja tego samego roku gitarzysta Jerry Cantrell powiedział, że za miesiąc muzycy wrócą do rodzinnego Seattle i tam rozpoczną pracę nad albumem. Nowy LP miał być szóstym dla Alice in Chains i trzecim z Williamem Duvalem. Ich poprzedni album, The Devil Put Dinosaurs Here, został wydany w 2013 roku i był wielkim sukcesem zespołu, debiutując na drugim miejscu amerykańskiej listy Billboard 200. W pierwszym tygodniu sprzedano 62 tysiące egzemplarzy, a single „Hollow” i „Stone” trafiły na szczyty list przebojów rockowych stacji radiowych. W czerwcu 2017 roku basista Mike Ainez ogłosił, że nowy album zostanie nagrany w studiu Studio X w Seattle, wcześniej znanym jako Bad Animals, które należało do Heart. To tutaj Alice in Chains nagrała swój ostatni album studyjny z Lane Staley w 1995 roku. Pomysł powrotu do miejsca narodzin grunge wpadł na Seana Kinneya: perkusista mieszkał w Seattle, natomiast jego koledzy Jerry Cantrell i Mike Ainez – w Los Angeles,

Proces twórczy

W przeciwieństwie do pierwszych płyt studyjnych zespołu, które ukazywały się co rok lub dwa lata na początku lat 90., po powrocie Alice in Chains w 2006 roku tempo wydawania albumów zwolniło. Cantrell przyznał, że z wiekiem ich publikowanie stawało się coraz trudniejsze: chciał sprostać wysokim standardom i nie spieszył się z rozpoczęciem pracy, dopóki nie miał wystarczającej ilości wysokiej jakości materiału. Pomiędzy pierwszym a drugim albumem po powrocie Alice in Chains minęły cztery lata – od 2009 do 2013 roku, a między drugim a trzecim – aż pięć lat. Według Cantrella taki pięcioletni cykl stał się optymalny dla zespołu. Muzycy spędzili kilka lat wykonując stare piosenki, a potem tyle samo czasu poświęcili na pisanie, przygotowywanie i nagrywanie nowych. Wszystkie piosenki Alice in Chains były oparte na gitarowych riffach. Członkowie zespołu stopniowo gromadzili pomysły muzyczne, zapisywanie ich na telefonie komórkowym lub komputerze stacjonarnym, nawet podczas podróży. Znaczna część procesu twórczego opierała się na intuicji Jerry'ego Cantrella: gitarzysta, który jest twórczym „motorem” grupy, nie miał wykształcenia muzycznego i nie myślał kategoriami tonacji czy interwałów, polegając wyłącznie na swoim uchu i osobisty gust. Jego solówki sprawiały wrażenie improwizacji, podczas gdy w rzeczywistości były starannie przemyślane. Gitarzysta nie miał wystarczającego przygotowania teoretycznego, by grać improwizację, więc na długo przed wejściem do studia przeszedł przez różne melodie iz góry wybrał najlepszą. Ponadto starał się tworzyć partie solowe w taki sposób, aby można je było nucić, więc proces pracy nad nimi był podobny do tworzenia partii wokalnych. Cantrell spędził dużo czasu na przetwarzaniu szerokiej gamy pomysłów, z których zebrał te, które który współbrzmiał z ogólnym nastrojem utworu i stał się jego ważnym elementem, a nie tylko pokazem umiejętności wykonawczych. Teksty pojawiły się później, gdy muzyka była już prawie gotowa, najpierw w postaci bezsłownych partii wokalnych nad partiami instrumentalnymi, a dopiero później ucieleśnionych w konkretnych kwestiach. Jerry Cantrell, autor większości tekstów, przyznał, że pisanie ich sprawiało mu coraz większe trudności: przez lata poruszał już wiele osobistych tematów, opowiadając o swoich lękach z dzieciństwa („Them Bones”), o ojcu („Kogut”), jego brat („Brat”) czy o byłej dziewczynie („Down in the Hole”), a znalezienie nowych stawało się coraz trudniejsze. Mimo to gitarzysta pisał o tym, co nadal go irytuje lub budzi silne emocje, opisując zarówno własne doświadczenia, jak i to, co działo się ze znajomymi. Mike Ainez wyjaśnił, że po wydaniu piosenek autorów nie chodziło już o to, co usłyszą w nich słuchacze: „Teraz to nie nasza płyta, to Wasza płyta”. Cantrell dodał, że słuchacz nie powinien też martwić się o to, jak dokładnie powstały te piosenki. Charakterystyczne harmonie wokalne, z których słynęła Alice in Chains, zostały nagrane jako ostatnie.

Pracuj w studiu

Producentem nowego albumu, podobnie jak dwóch poprzednich, był Nick Raskulinets, a inżynierem dźwięku Paul Figueroa. Muzycy postanowili kontynuować współpracę z Raskulinetsem, wysoko oceniając poziom zrozumienia między nim a grupą podczas dwóch poprzednich nagrań. „Jest jak ten dzieciak, z którym paliłeś trawkę w swojej sypialni w siódmej klasie, słuchałeś piosenek Rush i próbowałeś wymyślić, jak nauczyć się je grać” - żartował Jerry Cantrell. W tym samym czasie wygasł kontrakt Alice in Chains z Universal Music Group, więc podobnie jak w przypadku Black Gives Way to Blue, muzycy planowali samofinansowanie albumu, jednocześnie szukając partnera do jego wydania. Miksem zajął się Joe Barresi, znany ze współpracy z Tool i Queens of the Stone Age. Zastąpił Randy'ego Stauba, który pracował nad dwoma poprzednimi płytami. Według Cantrella, wpłynęło to na efekt końcowy: zamiast gęstego i rockowego brzmienia, płyta stała się bardziej zrelaksowana i muzykalna. Prace nad albumem trwały od czerwca 2017 do stycznia 2018 roku. Większość utworów bazowych została nagrana w Studio X w Seattle latem 2017 roku. Duvall i Cantrell udali się następnie do Franklin w stanie Tennessee, gdzie spędzili dwa miesiące w studiu Nicka Raskulineca, nagrywając wokale i solówki gitarowe; na krótko dołączył do nich Sean Kinney. Gdy praca dobiegała końca, Cantrell wziął tydzień wolnego, aby świętować urodziny Sammy'ego Hagara w Cabo San Lucas w Meksyku. Podczas podróży został otruty, a dalsze leczenie pogorszyło stan gitarzysty, przez co musiał dochodzić do siebie przez półtora miesiąca. Cantrell kończył swoje role w swoim domowym studio Casa de Cantrell w Los Angeles, gdzie zaprosił inżyniera dźwięku Paula Figueroa. Prace zakończono w hollywoodzkim studiu Henson Studios, gdzie Alice in Chains stworzyła poprzednią płytę – muzycy spędzili tu dziesięć dni. Dodatkowo, w studiu JHOC inżyniera dźwięku Joe Barresiego w Pasadenie wykonano mały fragment utworu „Deaf Ears Blind Eyes” z użyciem gitary slide. Tak więc album został nagrany w pięciu różnych lokalizacjach. W pracy wykorzystano sprzęt analogowy, co było normą w okresie rozkwitu sceny grunge, ale pod koniec 2010 roku było raczej wyjątkiem. Studio X w Seattle służyło głównie do nagrywania klasycznych utworów orkiestrowych, a także ścieżek dźwiękowych do filmów i gier komputerowych, a zespoły rockowe były rzadkimi gośćmi. Podobna sytuacja miała miejsce w studiu Henson w Los Angeles, gdzie popularne wcześniej profesjonalne magnetofony szpulowe firmy Studer po prostu zbierały kurz na korytarzach. Z drugiej strony, dzisiejszy trend polega na tym, że muzycy starali się znaleźć właściwą równowagę między sprzętem cyfrowym i analogowym, uznając, że Pro Tools i inne programy do nagrywania znacznie przyspieszyły tworzenie muzyki. Jednym z zaproszonych artystów, który wziął udział w nagraniu, był były gitarzysta zespołu rockowego Queensrÿche Chris Degarmo. Muzyk mieszkał w Seattle i od czasu do czasu odwiedzał swoich starych przyjaciół w studiu. Jerry Cantrell wielokrotnie proponował Degarmo zagranie w jednej z piosenek, ale grzecznie odmówił. Właściwy moment przyszedł podczas pracy nad utworem „Drone”, gdzie Cantrell nie potrafił zagrać skomplikowanego „pajęczego akordu”, w którym palce były szeroko rozstawione na gryfie. Queensrÿche byli znani z używania takich rozszerzonych akordów w swoich czasach, więc Cantrell zasugerował, aby Degarmo spróbował swoich sił. Gościnnemu gitarzyście zajęło około godziny lub dwóch nauczenie się partii i wykonanie jej bezbłędnie. Inny muzyk z Seattle, basista Guns N' Roses, Duff McKagan, odcisnął swoje piętno na albumie. Pomógł Cantrellowi nagrać wersję demonstracyjną utworu „Rainier Fog” w jego domowym studiu w Los Angeles. McKagan był pod takim wrażeniem basowego riffu, że przekonał Cantrella do wydania piosenki jako pierwszego singla przed napisaniem tekstu. Róże autorstwa Duffa McKagana. Pomógł Cantrellowi nagrać wersję demonstracyjną utworu „Rainier Fog” w jego domowym studiu w Los Angeles. McKagan był pod takim wrażeniem basowego riffu, że przekonał Cantrella do wydania piosenki jako pierwszego singla przed napisaniem tekstu. Róże autorstwa Duffa McKagana. Pomógł Cantrellowi nagrać wersję demonstracyjną utworu „Rainier Fog” w jego domowym studiu w Los Angeles. McKagan był pod takim wrażeniem basowego riffu, że przekonał Cantrella do wydania piosenki jako pierwszego singla przed napisaniem tekstu.

Wybór gitar, wzmacniaczy i efektów

Jerry Cantrell używał w większości tego samego sprzętu, co na poprzednich albumach. Był przekonany, że stabilny zestaw instrumentów pozwolił grupie brzmieć jak ona sama. Jego głównymi instrumentami pozostały G&L Rampage i Gibson Les Paul. Replika sygnowanego przez Malcolma Younga modelu Gretsch wyróżniała się spośród nowych gitar, których wcześniej nie było w zestawie. Będąc wielkim fanem AC/DC, Cantrell zawsze marzył o spróbowaniu tego instrumentu, który swoją prostotą i bezpretensjonalnością przypominał mu jego własny G&L Rampage czy model Eddiego Van Halena. Na Rainier Fog ta „ascetyczna” gitara, zawierająca tylko jeden humbucker i regulację głośności, pojawiła się w utworach „Fly” i „Maybe”. Album zawiera również gitarę akustyczną Chrisa Cornella, którą przywiozła do studia siostra zmarłego wokalisty Soundgarden. Głównym wzmacniaczem Cantrella był imienny model Friedman JJ, zaprojektowany specjalnie dla niego przez Dave'a Friedmana. Oprócz dwóch 100-watowych wzmacniaczy i głośników Friedmana, gitarzysta wykorzystał zestaw sprzętu, który stał się standardem w ciągu ostatnich kilku lat: wzmacniacze Bogner i Marshall do ciężkiego brzmienia oraz Fender i Vox AC30 do czystego dźwięku. Wśród egzotycznego sprzętu wyróżniał się wzmacniacz wykonany z pudełka po cygarach, kupiony przez Nicka Raskulinza na lokalnym targu Pike Place Market za 150 dolarów. Został użyty w trzech lub czterech utworach w połączeniu z gitarą barytonową. Na przykład w cięższym fragmencie kompozycji „Drone” stworzył brudne, „szczekające” brzmienie. „Nie jest to coś, co koniecznie zauważysz na płycie, ale jeśli to usuniesz, od razu poczujesz, że czegoś brakuje” – wyjaśnił Cantrell. Firma Dunlop wyprodukowała dla niego sygnowany model „kukułki” Cry Baby, który brzmiał ciemniej i chrapliwiej niż standardowy. Oprócz tego gitarzysta aktywnie wykorzystywał efekt Dunlop Rotovibe, a w utworze „All I Am” dodał cały zestaw dodatkowych pedałów, w tym procesor Axe-Fx. William Duvall używał sprawdzonego już „słonecznego” Les Paula 1960, a także całego zestawu instrumentów Framus, które stały się podstawą Duvalla. Przez lata współpracował z firmą produkcyjną, aby stworzyć instrument, który miał zastąpić jego podstawowego Les Paula i łączyć elementy modeli Standard i Custom. Rezultatem był sygnowany model gitary Framus Talisman, z mahoniowym korpusem i klonową podstrunnicą. Instrumenty były wyposażone w przetworniki Seymour Duncan, ale dwa egzemplarze miały wbudowane repliki przetworników PAF, podobne do tych używanych w Les Pauls z lat 50. Duvall korzystał z zestawu wzmacniaczy testowanych podczas poprzednich sesji z Raskulinzem: 60-watowy Laney Klipp w kolorze srebrnym, Rockerverb 200 firmy Orange, kilka sztuk Marshalla (Plexi i JCM). Ponadto gitarzysta po raz pierwszy użył prototypowego wzmacniacza wykonanego dla niego przez George'a Metropolusa, zwanego DVL-1. Oparta była na lampie EL34 i posiadała cztery różne tryby naśladujące typowe brzmienie różnych lat: 1965 - pierwszy wzmacniacz Marschall JTM45; 1966 — pierwszy 100-metrowy wzmacniacz Marschall, dający bluesowo-rockowe brzmienie wczesnego Cream czy Jimiego Hendrixa; 1968 - Plexi Marschall, na którym Eddie Van Halen nagrał sześć pierwszych albumów Van Halen; wreszcie tryb Mod, który pozwala uzyskać charakterystyczne brzmienie Alice in Chains, będącego mieszanką Angusa Younga i Pete'a Townshenda.

Charakterystyczny styl Alice in Chains

W ciągu kilkudziesięciu lat istnienia Alice in Chains wypracowała własny styl, będący na styku kilku muzycznych kierunków. Pomimo miejsca i czasu pojawienia się zespołu, błędem byłoby nazywanie ich muzyki „grunge”. Jerry Cantrell odrzucił tę etykietkę pod każdym względem, wspominając, że grupa zasłynęła w Seattle na rok przed eksplozją zainteresowania tamtejszą sceną: „Nie słyszę nic wspólnego w Nirvanie, Mudhoney, Soundgarden, Screaming Trees, Alice in Łańcuchy, Pearl Jam. Jedynym podobieństwem są wszystkie zespoły rockowe”. Gitarzysta uznał za ważniejsze podążanie własną drogą i odnalezienie własnej indywidualności. Alice in Chains zawsze była „najbardziej metalową” grupą grunge'ową iw swojej twórczości, w tym nad nowym albumem, stawiała na swoje mocne strony – połączenie głośnych gitar i harmonii wokalnych. W ciężkich kompozycjach od czasu do czasu wyczuwalny był wpływ Slayera, podczas gdy te bardziej melodyjne łączyły cechy The Beatles i Guns N 'Roses. Rainier Fog stał się kolejnym albumem, który pokazał interakcję dwóch gitarzystów – Jerry'ego Cantrella i Williama Duvalla. Cantrell zawsze pisał partie na dwa instrumenty, inspirując się zespołami, w których grało dwóch gitarzystów – AC/DC, Judas Priest, Iron Maiden. Mimo to poprzedni wokalista Lane Staley brał gitarę na koncertach tylko w rzadkich przypadkach (na przykład piosenki „Angry Chair” i „Hate To Feel” z Dirt ). Dopiero po przybyciu Duvala, Alice in Chains mogli wzbogacić swoje brzmienie podczas występów na żywo, w pełni wykorzystując drugą gitarę. Ponadto Duvall dodał do repertuaru grupy kilka piosenek, których riffy wymyślił samodzielnie. Muzyczne cechy charakterystyczne dla poprzednich albumów znalazły swoje odzwierciedlenie również w nowej płycie. Więc, każdy z LP zawierał gitarowy riff z zespołem na basie: „It Ain't Like That” na debiutanckim albumie, „Stone” i „Check My Brain” na dwóch ostatnich. Tym razem takiego riffu nie napisał Cantrell, a Duvall, który umieścił w swoim utworze „So Far Under”. Innym charakterystycznym elementem Rainier Fog było intensywne użycie gitar akustycznych i ich kontrast z ciężkim „metalowym” brzmieniem, którego używał zespół, począwszy od minialbumu Sap (1992), wydanego po udanym Facelift (1990). Z jednej strony przywiązanie do własnego stylu pozwoliło zachować rozpoznawalne brzmienie. Z drugiej strony, po trzech płytach wydanych w nowym składzie i ponad dziesięciu latach razem, muzycy poczuli się zbyt komfortowo, co nie odbijało się najlepiej na nowym materiale. Rainier Fog wydawał się bardziej monotonny i utrzymany w średnim tempie niż nawet dwie poprzednie płyty, z rzadkimi wybuchami energii („Never Fade”). Niektóre utwory, na przykład siedmiominutowy akustyczny „All I Am” czy bluesowy „Drone”, wydawały się szczerze przeciągnięte. Grupa pozostała w swojej strefie komfortu, wykorzystując sprawdzone zagrania, ale nie oferując słuchaczom zapadających w pamięć hitów, takich jak niedawne „Check My Brain” czy „Black Gives Way to Blue”.

Ewolucja stylu muzycznego

Mimo chęci zachowania cech stylu muzycznego, za który odpowiadał Jerry Cantrell, twórczość zespołu ewoluowała jednak dość mocno w porównaniu z początkiem lat 90. Oprócz elementów „brudnego” grunge’owego brzmienia, album został wzbogacony o elementy doom metalu i sludge metalu, które po powrocie na scenę stały się integralną częścią brzmienia Alice in Chains. Ponadto wyczuwało się większą różnorodność stylów i wpływów innych artystów. Jeśli u zarania kariery Alice in Chains kategorycznie nazywano „nowym Black Sabbath” lub „buldożerem Sebetov-Zeppelin”, teraz Cantrell rozpoznał wpływ Davida Bowiego piosenką „Fame” („The One You Know”), Jethro Tull z utworem „Locomotive Breath”, AC/DC, Ted Nugent i „Strangehold”, saturn-rockowcy Lynyrd Skynyrd (na końcu „Fly”), a nawet wokalista rockowy Eddie Money i jego przebój „Shakin” (gitara „wave” przed trzecią zwrotką „Rainier Fog”). Chociaż samo wydanie Rainier Fog zwiastowało powrót do metalowych korzeni, nowe aranżacje były bardziej dojrzałe i melodyjne oraz zawierały więcej akordów durowych. Pozytywne nastawienie do życia przejawiało się nie tylko w muzyce, ale także w tekstach, które ucieleśniały optymistyczne spojrzenie na świat. Jeśli we wczesnych utworach dominowały motywy rozpaczy, zależności i izolacji, teraz muzycy patrzyli w przyszłość z nadzieją, ciesząc się samym faktem własnego istnienia i wspominając wielu kolegów, którzy nie dożyli tego czasu. Największe zmiany stylistyczne związane były ze zmianą wokalisty. Podczas gdy na wczesnych albumach partie wokalne w zwrotkach były początkowo wykonywane przez Staleya, a później na przemian przez Staleya i Cantrella, występując jako duet głównie w refrenach, teraz harmonie wokalne Duvalla i Cantrella pojawiły się znacznie wcześniej zamiast głównego wokalu. Kiedy jednak element nowości zniknął, przy trzecim albumie zaczęło pojawiać się coraz więcej krytyki pod adresem wokalistów. Magazyn Rolling Stone nazwał nową płytę „monotonną”, ponieważ głosy Cantrella i Duvalla wyraźnie przegrały z samym Staleyem i „obaj nie mogli zrobić dla grupy tego, co Brian Johnson zrobił dla AC / DC na własną rękę”. Na stronie Pitchfork Duvall został nazwany „bladym cieniem” nie tylko poprzedniego wokalisty, ale także samego okresu Comes with the Fall. Jego głos co prawda nie był tak jasny i wybitny jak Staleya, ale zmieniła się też rola – nie śpiewał solo, tylko asystował Cantrellowi, który przejął obowiązki gitarzysty, autora i wykonawcy nowych piosenek. W tym samym czasie, ze względu na chęć maksymalnego wykorzystania swojego „chipu” w postaci harmonii wokalnych, było ich tak dużo, że czasami gubiło się poczucie indywidualności tkwiące w każdej z par Cantrell-Duvall. Ich podobnie brzmiące głosy połączyły się i stały się trudne do rozróżnienia.

Motyw Seattle

Decyzja o nagraniu nowej płyty w studiu w Seattle wywołała cały szereg wydarzeń i wspomnień związanych z rodzinnym miastem. Podczas pobytu w Seattle muzycy mieli okazję przypomnieć sobie swoją przeszłość, wszystko, co spotkało ich i ich kolegów na scenie na przestrzeni lat oraz zastanowić się nad własną przyszłością. W swojej historii Alice in Chains przeżyła szereg bolesnych strat: oprócz Lane'a Staleya, który padł ofiarą narkomanii i zmarł w 2002 roku, w 2011 roku z przedawkowania zmarł pierwszy basista zespołu, Mike Starr. Inni lokalni muzycy stali się częścią tej historii, w tym Kurt Cobain, a także Chris Cornell, który zmarł na miesiąc przed rozpoczęciem nagrań; w 2015 roku zmarł frontman Stone Temple Pilots, Scott Weiland, choć nie pochodził z „Emerald City”, ale był nierozerwalnie związany z „dźwiękiem z Seattle”. W rzeczywistości z kohorty wykonawców, który zyskał popularność na fali „grungemania” na początku lat 90., aktywne pozostały tylko Alice in Chains i Pearl Jam. Członkowie grupy z optymizmem patrzyli w przyszłość i starali się przekazać na płycie poczucie dumy z rodzinnego miasta, które zajęło ważne miejsce w historii muzyki rockowej. Dla Jerry'ego Cantrella nowa płyta była okazją do odwrócenia się i oceny własnego życia. 1 lipca 2018 roku minęło 15 lat odkąd przestał brać narkotyki. Mówiąc o nowej płycie, gitarzysta wspominał beztroskie chwile młodości, ale przyznał, że w pewnym momencie przestało to być zabawne. I choć wielu znajomych padło ofiarą pokus, jemu samemu udało się przeżyć. Cantrell zauważył, że spędził trzydzieści ze swoich pięćdziesięciu dwóch lat w zespole i nadal tworzył nową muzykę: „Spędzasz dużo czasu w życiu, próbuje odnaleźć swoją rodzinę i nie muszą to być krewni. Znalazłem rodzinę. Nadal robimy to [muzyka] razem.” Nostalgiczna atmosfera znalazła swój ślad w nowych tekstach. Tak więc piosenka „Rainier Fog” (angielski: Fog of Rainier), która zaczyna się od frazy „Kiedy żyjesz przeszłością, zdajesz sobie sprawę, że trudno jest zachować trzeźwość”, odnosiła się do rozkwitu grunge. Słowa te przywołały nostalgię za okresem rozkwitu MTV, kiedy zespoły rockowe regularnie pojawiały się w telewizji, a nawet zajmowały pierwsze miejsca na listach przebojów w USA, podczas gdy pod koniec 2010 roku przemysł muzyczny był budowany wokół artystów popowych. Z drugiej strony grupa nie rozpamiętywała przeszłości, ale deklarowała chęć przestrzegania nowoczesnych reguł gry. Cantrell nazwał piosenkę hołdem dla lokalnej sceny muzycznej: „skąd pochodzimy, kim jesteśmy, wszystkie triumfy, tragedie i przeżył życie”. Został nazwany na cześć Mount Rainier, stratowulkanu położonego 59 mil od Seattle i pozornie górującego nad miastem. Kolejną kompozycją inspirowaną pobytem w Seattle był „Never Fade”. Jej optymistyczny refren został napisany przez Cantrella dawno temu, ale dodanie zwrotki i refrenu zajęło dużo czasu. Pewnego wieczoru Duval przejął kontrolę, zastanawiając się nad przeszłością grupy i swoim miejscem w jej historii. Gitarzysta był już w Seattle kilka razy, ale nigdy nie spędził tam więcej niż tydzień. Tym razem dłuższy pobyt w mieście zbiegł się z osobistymi czynnikami emocjonalnymi, takimi jak śmierć Chrisa Cornella i śmierć własnej babci, która dożyła 105 lat. Pod wrażeniem atmosfery Seattle i ostatnich tragicznych wydarzeń muzyk dopisał brakujące słowa: nadając im zupełnie przeciwne znaczenie, jakie pierwotnie miał na myśli Cantrell. Tym samym utwór powtórzył losy utworu „Rain When I Die” z albumu Dirt, skomponowanego przez mechaniczne połączenie dwóch tekstów autorstwa Cantrella i Staleya. Służył jako przykład tekstów, które inspirują i reprezentują element „przetrwania”, który można było znaleźć w twórczości Alice in Chains wcześniej. W rezultacie Seattle stało się głównym tematem nowej płyty. Podczas procesu pracy było kilka „przepowiedni”, które wskazywały właściwy kierunek: nawet podczas nagrywania demo w Los Angeles Cantrellowi pomagał pochodzący z Seattle Duff McKagan; grupa wybrała lokalne studio; W nagraniu wziął udział muzyk z Seattle, Chris Degarmo; Później narodziła się piosenka poświęcona Mount Rainier – wszystko to nie było zaplanowane, ale odbyło się samo. Dlatego kiedy przyszedł czas na wybór tytułu albumu, "Rainir's Mist" idealnie wpasował się w klimat. Oprócz tytułu płyty, temat Seattle i tamtejszej mgły stał się podstawą projektu okładki i opakowania, nad czym czuwał Ryan Clark, współzałożyciel studia projektowego Invisible Creature, które pracowało nad projektem poprzednia płyta The Devil Put Dinosaurs Here. Wewnątrz kwadratowej czarnej okładki znajdował się mniejszy kwadrat składający się z kilku czarno-białych symboli, w tym zbiornika wodnego i odwróconego krajobrazu z drzewami. W centrum kompozycji znajdował się trójkąt zawierający wycięcie w kształcie oka, którego „źrenica” była podobna do słońca, a na jego tle stał jasnowłosy mężczyzna w kurtce odwrócony plecami do widza . Oprócz nazwy zespołu i tytułu albumu, na okładce można było zobaczyć kilka własnoręcznie napisanych odwróconych do góry linijek: „Zostałem tu rzucony całkiem sam, zostało mi tylko znaleźć. Słyszę twój głos w falach, na których płynęliśmy, i odbija się echem w mojej głowie” („Rainier Fog”). Okładka wydania winylowego zawierała wycięcie w kształcie oka. Pierwsza strona broszury przedstawiała tę samą postać stojącą teraz w wodzie u podnóża góry. Pod obrazem widniał napis „Przeczekaj burzę, aż niebo się oczyści do lotu” („Fly”). Na ostatniej stronie był ten sam krajobraz z nadmorskimi górami i stylizowanym wizerunkiem oka cieknącego z okładki.

Struktura albumu

Na płycie znalazło się dziesięć kompozycji o łącznym czasie trwania 53 minut, co uczyniło Rainier Fog najkrótszym spośród wszystkich LP grupy. Oprócz tradycyjnych ciężkich kompozycji Alice in Chains, album zawierał trzy rockowe ballady: „Fly”, „Deaf Ears Blind Eyes” i „All I Am”. Piosenka otwierająca „The One You Know” nadała ton całej płycie; inne powtarzały jego strukturę, miały podobny czas trwania i rozwijały się w tym samym średnim tempie. Na tle reszty materiału wyróżniał się szybszy „Never Fade”, a także „Drone” i „All I Am”, które trwały około siedmiu minut zamiast zwyczajowych pięciu na płycie. Dobór kompozycji wywołał szereg krytycznych recenzji w wydawnictwach muzycznych: zespołowi zarzucano brak jasnych przebojów oraz rzekome przenikanie się utworów, tworząc ponurą atmosferę. 1. Album rozpoczął się intensywnym riffem utworu „The One You Know”, który został wydany jako pierwszy singiel. Jerry Cantrell nazwał to metalową wersją funkowego hitu Davida Bowiego „Fame”, wydanego w 1975 roku. Jego zdaniem riff wprowadził odpowiedni nastrój, zmuszając do potrząsania głową w takt muzyki. Gitarzysta porównał niepokojące pulsowanie do przenikliwego dźwięku skrzypiec ze sceny pod prysznicem w klasycznym horrorze Psycho: „Podczas miksowania trochę graliśmy z tym riffem, aby brzmiał bardziej metalowo. Przenikliwie. Jest jak ostrze, które może ciąć do krwi”. Po otwierającym dysonansowym riffie nastąpiło przejście do bardziej wyważonej kombinacji ciężkości, ekspresji i głębi. Utwór był typowy dla Alice in Chains i zawierał wszystkie charakterystyczne cechy: gitarowe riffy, pedał wah-wah, solówkę w duchu Van Galena oraz doskonale połączone głosy wokalistów. Wers w refrenie – „Oszuście, nie jestem tym, kogo znasz” – mógłby być adresowany do tych, którzy który nie rozpoznał Alice in Chains bez Lane'a Staleya. W refrenie padły słowa: „Nieważne, czy jeszcze tu jestem, czy nie?”, które krytycy potraktowali jako pytanie do słuchacza, czy interesują go dalsze losy Alice in Chains. 2. Drugi utwór z albumu, tytułowy „Rainier Fog”, był hołdem dla sceny Seattle późnych lat osiemdziesiątych. Ze swoim buczącym gitarowym riffem i zegarowym tempem, piosenka bardziej przypominała twórczość Davida Bowiego niż Black Sabbath, poprzednią inspirację zespołu. Przepełniona była energią punk rocka, a nawet glam rocka, ale zawierała też klimatyczny mostek. Dynamika głównej części kompozycji przypominała "Dam That River" z albumu Dirt. 3. Kolejny utwór „Red Giant” został uznany przez australijski serwis The Music za podobny do innego kawałka z klasycznego albumu Dirt. Kompozycja zaczynała się od złowrogich harmonii wokalnych i powoli rozwijała się za bębnami, które brzmiały zwodniczo prosto, ale determinowały dynamikę utworu. Riffy miały bluesowy charakter, a sama kompozycja brzmiała ponuro i melancholijnie. Witryna Pitchfork zwróciła uwagę na falujące brzmienie gitar i „anty-Trumpowy” charakter tekstu. 4. Utwór „Fly” był rockową balladą, w której zespół po raz pierwszy na płycie porzucił zniekształcenia i wykonał próbkę własnej twórczości z czasów Sap i Jar of Flies. Miał głównie charakter akustyczny, ale czasami łączył czyste i „przeciążone” brzmienie gitary, co było charakterystyczne dla Alice in Chains. Aranżacja i struktura utworu były niezwykłe: po pierwszej zwrotce nastąpiło nieoczekiwane przejście na gitarę akustyczną, która najpierw przeszła w spokojną, a potem bardziej emocjonalną solówkę, która przeszła w drugą zwrotkę. Magazyn NME odnotował gitarowe solo, „na którym NASA mogłaby umieścić swoje logo i wysłać w kosmos w poszukiwaniu odległych galaktyk”. 5. Partia basu Aineza w „Drone” uczyniła ten utwór jednym z najbardziej „sebbetańskich” na płycie. Zaczęło się od „brudnego” riffu w stylu Tony'ego Iommiego, według recenzenta magazynu Spill, „który brzmi jak coś wypełzającego z kanałów podczas burzy w Seattle”. Zwrotce i refrenowi w wykonaniu duetu wokalistów towarzyszyły gitarowe riffy Cantrella. W połowie kompozycji pojawił się mostek, łączący akustyczne arpeggio na dwunastostrunowej gitarze w wykonaniu Chrisa Degarmo (Queensrÿche) z ciężkimi power chordami i płynnie przechodzący w krótkie śpiewane solo. 6. Według krytyków, "Deaf Ears Blind Eyes" stał się jednym z najsłabszych utworów z albumu, nie wyróżniającym się na tle reszty materiału. Ta ballada była podobna do „ Fly ” i „ All I Am ” i przypominała twórczość amerykańskich zespołów rockowych z lat 80. Enuff Z'Nuff i Cheap Trick . 7. Piosenka „Maybe” zawierała „urok The Beatles i rockowe ballady Guns N' Roses”. Lekka muzyka w refrenie kontrastowała z ponurymi tekstami. Kompozycja stała się jedną z najbardziej niezwykłych na płycie, przywodząc na myśl AOR lat osiemdziesiątych. W porównaniu z resztą twórczości zespołu brzmiało to lżej i nie było przeładowane głośnymi efektami gitarowymi. Podobnie jak „Fly”, „Maybe” zapadł w pamięć dzięki chwytliwemu refrenowi, który „błaga się, by puścić go w radioodtwarzaczu samochodowym o zachodzie słońca”. Nawet przy zwykłym mistrzowskim wykorzystaniu wokalnej polifonii, interakcja wokalistów w "Maybe" wydawała się jeszcze głębsza i jaśniejsza. 8. Piosenka „So Far Under”, wydana jako drugi singiel, został napisany przez Williama Duvalla. Wymyślił riff z zespołem gitarowym, a Cantrell dubbingował go o oktawę wyżej, mocno używając tremolo. Huczący dźwięk „chorości morskiej” był charakterystyczny dla albumów „nowej ery” Alice in Chains; pojawił się w „Check My Brain” (BGWTB), a następnie w „Pretty Done” (TDPDH). Punktem kulminacyjnym był refren, który wyróżniał się opadającymi akordami. Według Duvall piosenka została napisana o osobie, która jest zła, że ​​​​zmuszona jest stawić czoła przeważającym siłom przeciwnika lub okolicznościom całkowicie nie do pokonania. „Brudne” gitarowe solo Duvall rezonowało z twórczością ery Facelift. 9. Kluczowa fraza piosenki „Never Fade” – „All my friends are leave” – została napisana przez Duvalla o trzeciej nad ranem, po niedawnej śmierci Chrisa Cornella i jego własnej babci. Wiersz „Never away, always see you” zawierał aluzję do solowej piosenki Cornella o tym samym tytule – „Never Far Away”. Podobnie jak tytułowy „Rainier Fog”, kompozycja ta stała się jedną z najbardziej „chwytliwych” i „słodkich” w dorobku grupy. Jej styl muzyczny został nazwany połączeniem Rage Against the Machine i Stone Temple Pilots. Ponadto wyczuwało się w nim wpływy glam metalu, charakterystycznego dla wczesnego Alice in Chains ery „pre-grunge”. Utwór ten stał się jednym z najszybszych w dorobku zespołu, z nietypowym hardrockowym brzmieniem sekcji rytmicznej. 10. Płyta zakończyła się epicką siedmiominutową kompozycją „All I Am”, w której można było usłyszeć wpływy Aerosmith czy Led Zeppelin. Tekst został zainspirowany manierą wyszkolonego przez doświadczenie boksera lub żołnierza patrzącego na swoje stare blizny, wspomina swoje zwycięstwa i porażki i pyta: „Czy to wszystko, czym jestem?”. W przeciwieństwie do innych, bardziej radosnych piosenek, finalna kompozycja zabrzmiała bardziej boleśnie i ponuro. Zaczęło się od złowrogiej zwrotki, która przekształciła się w emocjonalnie intensywny i wściekły refren. Złożona aranżacja zawierała elementy psychodelicznego popu i rocka progresywnego. Album kończył się przemyślanym tekstem: „I to wszystko, czym jestem? Biorąc pod uwagę wszystko, co mogę? Magazyn Rolling Stone zauważył, że pomimo smutnego charakteru płyty, Cantrellowi udało się oddać ponury nastrój za pomocą gitary znacznie lepiej niż za pomocą ponurego tekstu: „Z jakiegoś powodu riff na „So Far Under” brzmi cięższy niż tekst „Nikt nie przetrwa tej jazdy”, a zawodząca linia gitary w zamykającym „All I Am” jest bardziej ponura niż wers „Widzisz, już nic nie czuję”. W przeciwieństwie do innych, bardziej radosnych piosenek, finalna kompozycja zabrzmiała bardziej boleśnie i ponuro. Zaczęło się od złowrogiej zwrotki, która przekształciła się w emocjonalnie intensywny i wściekły refren. Złożona aranżacja zawierała elementy psychodelicznego popu i rocka progresywnego. Album kończył się przemyślanym tekstem: „I to wszystko, czym jestem? Biorąc pod uwagę wszystko, co mogę? Magazyn Rolling Stone zauważył, że pomimo smutnego charakteru płyty, Cantrellowi udało się oddać ponury nastrój za pomocą gitary znacznie lepiej niż za pomocą ponurego tekstu: „Z jakiegoś powodu riff na „So Far Under” brzmi cięższy niż tekst „Nikt nie przetrwa tej jazdy”, a zawodząca linia gitary w zamykającym „All I Am” jest bardziej ponura niż wers „Widzisz, już nic nie czuję”. W przeciwieństwie do innych, bardziej radosnych piosenek, finalna kompozycja zabrzmiała bardziej boleśnie i ponuro. Zaczęło się od złowrogiej zwrotki, która przekształciła się w emocjonalnie intensywny i wściekły refren. Złożona aranżacja zawierała elementy psychodelicznego popu i rocka progresywnego. Album kończył się przemyślanym tekstem: „I to wszystko, czym jestem? Biorąc pod uwagę wszystko, co mogę? Magazyn Rolling Stone zauważył, że pomimo smutnego charakteru płyty, Cantrellowi udało się oddać ponury nastrój za pomocą gitary znacznie lepiej niż za pomocą ponurego tekstu: „Z jakiegoś powodu riff na „So Far Under” brzmi cięższy niż tekst „Nikt nie przetrwa tej jazdy”, a zawodząca linia gitary w zamykającym „All I Am” jest bardziej ponura niż wers „Widzisz, już nic nie czuję”. końcowa kompozycja brzmiała bardziej boleśnie i ponuro. Zaczęło się od złowrogiej zwrotki, która przekształciła się w emocjonalnie intensywny i wściekły refren. Złożona aranżacja zawierała elementy psychodelicznego popu i rocka progresywnego. Album kończył się przemyślanym tekstem: „I to wszystko, czym jestem? Biorąc pod uwagę wszystko, co mogę? Magazyn Rolling Stone zauważył, że pomimo smutnego charakteru płyty, Cantrellowi udało się oddać ponury nastrój za pomocą gitary znacznie lepiej niż za pomocą ponurego tekstu: „Z jakiegoś powodu riff na „So Far Under” brzmi cięższy niż tekst „Nikt nie przetrwa tej jazdy”, a zawodząca linia gitary w zamykającym „All I Am” jest bardziej ponura niż wers „Widzisz, już nic nie czuję”. końcowa kompozycja brzmiała bardziej boleśnie i ponuro. Zaczęło się od złowrogiej zwrotki, która przekształciła się w emocjonalnie intensywny i wściekły refren. Złożona aranżacja zawierała elementy psychodelicznego popu i rocka progresywnego. Album kończył się przemyślanym tekstem: „I to wszystko, czym jestem? Biorąc pod uwagę wszystko, co mogę? Magazyn Rolling Stone zauważył, że pomimo smutnego charakteru płyty, Cantrellowi udało się oddać ponury nastrój za pomocą gitary znacznie lepiej niż za pomocą ponurego tekstu: „Z jakiegoś powodu riff na „So Far Under” brzmi cięższy niż tekst „Nikt nie przetrwa tej jazdy”, a zawodząca linia gitary w zamykającym „All I Am” jest bardziej ponura niż wers „Widzisz, już nic nie czuję”. Złożona aranżacja zawierała elementy psychodelicznego popu i rocka progresywnego. Album kończył się przemyślanym tekstem: „I to wszystko, czym jestem? Biorąc pod uwagę wszystko, co mogę? Magazyn Rolling Stone zauważył, że pomimo smutnego charakteru płyty, Cantrellowi udało się oddać ponury nastrój za pomocą gitary znacznie lepiej niż za pomocą ponurego tekstu: „Z jakiegoś powodu riff na „So Far Under” brzmi cięższy niż tekst „Nikt nie przetrwa tej jazdy”, a zawodząca linia gitary w zamykającym „All I Am” jest bardziej ponura niż wers „Widzisz, już nic nie czuję”. Złożona aranżacja zawierała elementy psychodelicznego popu i rocka progresywnego. Album kończył się przemyślanym tekstem: „I to wszystko, czym jestem? Biorąc pod uwagę wszystko, co mogę? Magazyn Rolling Stone zauważył, że pomimo smutnego charakteru płyty, Cantrellowi udało się oddać ponury nastrój za pomocą gitary znacznie lepiej niż za pomocą ponurego tekstu: „Z jakiegoś powodu riff na „So Far Under” brzmi cięższy niż tekst „Nikt nie przetrwa tej jazdy”, a zawodząca linia gitary w zamykającym „All I Am” jest bardziej ponura niż wers „Widzisz, już nic nie czuję”.

Wydanie albumu

3 maja 2018 roku ukazał się pierwszy singiel i teledysk „The One You Know”. Jerry Cantrell nazwał tę agresywną kompozycję metalową wersją „Fame” Davida Bowiego i przyznał, że pisząc ją myślał o niedawno zmarłym brytyjskim muzyku rockowym. 27 czerwca okazało się, że nowy album będzie nosił tytuł Rainier Fog i ukaże się 24 sierpnia nakładem wytwórni BMG. Grupa wydała pełną setlistę składającą się z dziesięciu utworów, po raz pierwszy ujawniła okładkę albumu i wydała drugi singiel „So Far Under”. 10 sierpnia ukazał się trzeci singiel „Never Fade”, który William Duvall zadedykował swojej niedawno zmarłej babci, nieżyjącemu już frontmanowi Soundgarden, Chrisowi Cornellowi i byłemu wokalistce Alice in Chains, Lane'owi Staleyowi. Przed wydaniem albumu 20 sierpnia Cantrell i Duvall wzięli udział w domowym meczu Seattle Mariners. wykonanie symbolicznego pierwszego rzutu na arenie Safeco Field. 21 sierpnia Alice in Chains wystąpiła na tarasie widokowym wieży Space Needle, symbolu Seattle. 23 sierpnia lokalny klub The Crocodile Cafe zorganizował dwudniową wystawę zawierającą rzadkie zdjęcia i instrumenty Alice in Chains, a także gadżety z limitowanej edycji z udziałem zespołu. Wreszcie, 25 sierpnia, dzień po wydaniu Rainier Fog, muzycy wystąpili na dorocznym festiwalu Pain in the Grass stacji radiowej KISW w Seattle w White River Amphitheatre. 1 listopada ukazał się teledysk do utworu „Never Fade”, który stał się kontynuacją „The One You Know”. W grudniu Alice in Chains zapowiedziała specjalny projekt wideo inspirowany brzmieniem nowej płyty. Półtorej godziny serialu science fiction „Czarna antena”, składający się z dziesięciu krótkich odcinków, wyreżyserował ten sam reżyser, Adam Mason. Pierwsze dwa odcinki ukazały się w marcu 2019 roku, a ostatni 17 lipca 2019 roku. 26 lutego ukazał się lyric video do piosenki „Rainier Fog”, a 15 maja ukazał się oficjalny teledysk do niej. Koncerty wspierające Rainier Fog rozpoczęły się od trasy po Ameryce Północnej, która rozpoczęła się w kwietniu 2018 roku i trwała do końca roku. W kwietniu 2019 roku Alice in Chains wznowiła trasę koncertową, występując w Kanadzie i Ameryce Północnej. W maju i czerwcu 2019 roku odbył się europejski etap trasy, na który złożyło się 14 występów, m.in. na festiwalach Rock am Ring i Rock Im Park; amerykański zespół indie rockowy Black Rebel Motorcycle Club występował jako gość specjalny na niektórych koncertach. 18 lipca 2019 roku rozpoczęła się wspólna trasa koncertowa z Kornem, która zakończyła się 4 września 2019 roku.

Wideo działa

Pierwszy klip wideo został nakręcony do piosenki „The One You Know”, która została wydana jako debiutancki singiel. Reżyserem został Adam Mason. Klip składał się z dwóch historii. W pierwszym muzycy Alice in Chains występowali w pokoju wypełnionym czerwienią. Głównymi bohaterami drugiej byli mężczyzna i młoda dziewczyna, którzy podróżowali i wpadali w tajemnicze sytuacje. Cyklowi wideo towarzyszyły wstawki przedstawiające mikroorganizmy i fragmenty gwiezdnego pyłu. Drugie wideo do piosenki „Never Fade” również zostało nakręcone przez Adama Masona i było logiczną kontynuacją pierwszego. Widz zobaczył w nim zarówno członków grupy, jak i znanych już bohaterów, którzy wdali się w nowe fantastyczne historie. William Duvall powiedział, że w niedalekiej przyszłości powinniśmy spodziewać się dalszego rozwoju historii, która łączyła dwa pierwsze klipy. Miesiąc po wydaniu „Never Fade” zespół ogłosił specjalny projekt filmowy, który został nazwany „Czarna antena” (angielska czarna antena). Adam Mason, który pełnił funkcję producenta i reżysera, wyreżyserował 1,5-godzinny film science-fiction inspirowany muzyką Rainiera Foga. Seria składała się z dziesięciu odcinków, z których każdemu towarzyszyła osobna piosenka z nowej płyty. Fabuła obracała się wokół dwóch postaci znanych z wcześniej wydanych teledysków Alice in Chains: Alpha i jego córki Beta, którzy byli pochodzenia pozaziemskiego, podróżując przez Kalifornię i próbując zbudować antenę do przesyłania wiadomości do innych członków ich gatunku. Oprócz Adama Masona w projekcie wzięli udział aktor Paul Sloan, a także producenci Elizabeth Mason i Nick Vallelonga, którzy niedawno otrzymali dwa Oscary za film „Green Book”. Oprócz współpracy z Adamem Masonem, Alice in Chains kontynuuje tradycję zapoczątkowaną w 1995 roku: przed każdym albumem studyjnym zespół wypuszczał wideo, na którym muzycy pojawiali się w niecodziennych obrazach. Pierwszym z nich był pseudodokumentalny film The Nona Tapes, poświęcony wydaniu trzeciego albumu Alice in Chains (1995). Został wydany zestaw prasowy wideo dla Black Gives Way to Blue (2009), w którym członkowie zespołu składali się jak muzycy Kiss, a przed wydaniem The Devil Put Dinosaurs Here (2013) wystąpili jako fani Alice in Chains w humorystycznym filmie krótkometrażowym „AIC 23”. Reżyserem tego ostatniego był Peter Darley Miller, który tym razem podjął się realizacji teledysku do utworu „Rainier Fog”. Muzycy wcielili się w beztroskich podróżników, którzy przypadkowo wpadają na stado humanoidalnych butelek po piwie i postanawiają adoptować jedną z nich.

Wskaźniki handlowe

Płyta Rainier Fog, która ukazała się 24 sierpnia, zajęła 12. miejsce na głównej liście US Billboard 200, a także znalazła się na szczycie trzech konkretnych list przebojów: muzyki rockowej, hard rocka i rocka alternatywnego. W pierwszym tygodniu sprzedano 31 000 egzemplarzy płyty. Ponadto Rainier Fog stał się pierwszym albumem zespołu, który dotarł do pierwszej dziesiątki w Wielkiej Brytanii, osiągając dziewiąte miejsce na brytyjskiej liście przebojów. Debiutancki singiel „The One You Know” zajął dziewiąte miejsce na liście Mainstream Rock Songs, a także wspiął się na drugie miejsce na liście Hard Rock Digital Song Sales. Drugi singiel „So Far Under” w ogóle nie wszedł na amerykańskie listy przebojów. Trzecia piosenka, „Never Fade”, zamknęła pierwszą dziesiątkę na liście Hard Rock Digital Song Sales, podczas gdy najnowszy singiel zespołu, „Rainier Fog”, uplasował się na miejscu dwudziestym.

Krytyczne recenzje

W ojczyźnie grupy, w Stanach Zjednoczonych, Rainier Fog wywołał mieszane reakcje. Corey Grow z Rolling Stone przyznał mu dwie i pół gwiazdki na pięć, wierząc, że weterani grunge „utkwili między biegami”, wydając piosenki, które nie dorównywały erze Lane Staley czy wczesnym albumom Williama Duvalla. Niską ocenę (5,7 na 10 możliwych) wystawił również Robert Ham z amerykańskiego magazynu internetowego Pitchfork, nazywając beznadziejną próbę powrotu grupy do korzeni. Consequence of Sound przyznało mu ocenę „B-”, lamentując nad brakiem hitów, takich jak „Man in the Box” i nazywając go „nie najsilniejszym produktem zespołu nowej ery, ale mile widzianym dodatkiem do wyjątkowej dyskografii Alice in Chains”. Jason Roche (Blabbermouth) wyraził co do tego wątpliwości że niektórym ludziom Rainier Fog spodoba się bardziej niż inne płyty zespołu, chociaż zasugerował, że fani będą szczęśliwi mogąc ponownie usłyszeć mistrzowską grę na gitarze i wokalny duet Cantrella z Duvallem. William Nesbitt (PopMatters) przyznał, że chciałby usłyszeć nowy Jar of Flies „z wcześniej niezbadanymi obszarami i objazdami, które ujawniają nowe strony zespołu i zawierają niezbadane niespodzianki”. W tym samym czasie Brian Ives z magazynu internetowego Loudwire nazwał Rainier Fog prawdopodobnie najlepszym albumem w obecnym składzie, a Stephen Erlewine z AllMusic pochwalił „muzykę zespołu, który przeszedł przez prawdziwą maszynkę do mielenia mięsa i teraz po prostu gra dla zabawy". Rainier Fog został pozytywnie przyjęty w publikacjach brytyjskich. Tak więc w magazynach Kerrang!, Q, NME oraz na stronach internetowych Louder Sound i No Ripcord album otrzymał cztery gwiazdki na pięć. Felietonista Kerrang! nazwał płytę „pracą pierwszej klasy”. Magazyn Q zauważył, że różnorodność nie jest mocną stroną zespołu, ale „po mistrzowsku równoważą moc i wzruszenie, niezależnie od tego, czy chodzi o akustyczne partie„ Fly ”, czy eleganckie wokale a cappella w„ Maybe ”. James McMahon z NME nazwał Rainier Fog godnym szacunku albumem legend grunge i przypomnieniem, aby nie tylko pozostać przy życiu, ale także cieszyć się życiem. Joe Daly (Louder Sound) uznał to za nowe wcielenie charakterystycznego brzmienia, nazywając to „różnorodną i głęboko emocjonalną kolekcją piosenek, które historycznie będą uważane za punkt zwrotny w karierze”. Na portalu No Ripcord postanowił odłożyć na później odpowiedź na pytanie o miejsce Rainiera Foga w dyskografii Alice in Chains, zaznaczając jednak, że choć trudno to nazwać absolutnym klasykiem, była to zasadniczo świetna płyta, której trzeba posłuchać. Jednak nie wszyscy brytyjscy krytycy byli zadowoleni z albumu. Magazyn Classic Rock napisał, że zespół „czasami myli szarość z posępnością, nie spełniając swoich wzniosłych standardów”. Will Hodgkinson, pisząc w The Times , ocenił Rainier Fog w sumie na dwie z pięciu gwiazdek: „To solidna oferta, ale nie dodaje nic do tego, co już tam jest”. Muzyczne wydawnictwa innych krajów również nie ominęły nowej płyty. W kanadyjskim czasopiśmie Exclaim! album otrzymał ocenę 7 na 10: „Chociaż płyta zawiera wszystko, czego oczekiwali fani Alice in Chains, brakuje jej zmęczenia i nijakości wielu klasycznych zespołów rockowych na tym etapie ich kariery” - zauważył Joe Smith-Engelhardt . Magazyn Spill z siedzibą w Toronto, Rainier Fog otrzymał najwyższą ocenę pięciu gwiazdek, a także wybór redakcji. Gerrod Harris nazwał to „nienaganną płytą, która łączy wyjątkowy kunszt ze współczesnym rockiem, a eklektyczna kariera płynnie powraca do punktu wyjścia dzięki albumowi, który znajduje się w centrum dwóch niesamowitych rozdziałów w historii Alice in Chains”. Chris Familton z australijskiego serwisu The Music przyznał płycie cztery gwiazdki, zauważając, że zespół „znalazł sposób na zachowanie aktualności, wyrafinowania i determinacji z każdym nowym wydawnictwem, pozostając punktem odniesienia w świecie hard rocka”. Indonezyjska gazeta The Jakarta Post nazwała Rainier Fog najlepszym dziełem „ery Duvall”, nie tylko ze względu na mistrzowsko napisane piosenki, ale także ze względu na pomysłowe wykorzystanie ich stałego frontmana i nowego wokalisty.

Nagrody i nominacje

Po raz pierwszy od 2010 roku album Alice in Chains został nominowany do nagrody Grammy w kategorii Najlepszy Album Rockowy. Ta nominacja stała się dziewiątą dla grupy, a poprzednia ósemka nie przyniosła cenionej statuetki w postaci gramofonu. 61. ceremonia wręczenia nagród Grammy, która odbyła się 10 lutego 2019 roku w Staples Center w Los Angeles, nie była wyjątkiem. Grupa po raz kolejny uległa, tym razem amerykańskim rockmanom Grecie Van Fleet i ich albumowi From the Fires. Jednak dziewiąta z rzędu porażka Alice in Chains nie uczyniła ich „głównymi przegranymi” nagrody. Od 2019 roku antyrekordzistą pod względem liczby nominacji pozostał piosenkarz Brian McKnight, który miał 17 nominacji. Rainier Fog znalazł się również w pięciu najlepszych alternatywnych albumach metalowych według wersji internetowego magazynu Metal Storm. Zgodnie z wynikami głosowania, Alice in Chains pokonała innych pretendentów – nowe utwory Antimattera, Maddera Mortema, Jonathana Davisa i Vôdûna – do zdobycia nagrody Metal Storm Awards 2018. Rainier Fog stał się jednym z najbardziej oczekiwanych albumów 2018 roku według czytelników portalu Ultimate Guitar, zajmując drugie miejsce w analogicznym sondażu i ustępując miejsca albumowi Toola, który miał się ukazać po dwunastu latach przerwy. W Kerrangu! znalazł się pod numerem 18 na liście „50 albumów, które wstrząsnęły 2018 rokiem”. Redaktorzy nazwali te 10 piosenek „zbyt pełnymi życia, by mogły być zwykłym pastiszem minionej epoki”, a „All I Am” „pięknym emocjonalnym zakończeniem jednego z najlepszych albumów w karierze”. Pod koniec 2018 roku Rainier Fog znalazł się na liście 50 najlepszych albumów magazynu Metal Hammer, zajmując 25. miejsce na liście. Według wyników głosowania czytelników awansował jeszcze wyżej - na 11. miejsce. W internetowym magazynie Loudwire płyta zajęła 8. miejsce na liście „30 najlepszych hardrockowych albumów roku”. Według wydawcy Joe DeWitta, „mglisty” tytuł doskonale oddaje nastrój szóstego pełnometrażowego albumu Alice in Chains: „Chociaż od czasu do czasu pojawiają się promienie słońca (patrz„ Never Fade ”), ogólnie ta płyta to 53 minuty zmierzchu. , jak szare chmury nad rodzimym Seattle”.

Notatki

Recenzje Oceny, nagrody i nominacje Listy przebojów Filmy Inne źródła

Original article in Ukrainian language