Diabeł umieścił tu dinozaury

Article

January 28, 2023

The Devil Put Dinosaurs Here to piąty album studyjny amerykańskiego zespołu rockowego Alice in Chains, wydany 28 maja 2013 roku przez Capitol Records. The Devil Put Dinosaurs Here był drugim studyjnym albumem „nowej ery” Alice in Chains, która rozpoczęła się po śmierci frontmana Lane'a Staleya i przybyciu nowego wokalisty Williama Duvalla. Poprzedni album zespołu, Black Gives Way to Blue, wydany w 2009 roku, został uznany za jedno z najbardziej nieoczekiwanych i udanych zjazdów na scenie rockowej, osiągając piąte miejsce na amerykańskich listach przebojów i zdobywając złoto w USA i Kanadzie. Prace nad kolejnym albumem rozpoczęły się w 2012 roku pod kierunkiem producenta Nicka Raskulinetsa. Nazwa płyty została wybrana na cześć kompozycji o tej samej nazwie, która kpi z teorii kreacjonistów że Diabeł rzekomo zakopał kości dinozaurów, aby zachwiać wiarą ludzi w Boga. Kompozycja muzyczna albumu ucieleśniała dwudziestoletnią spuściznę twórczą Alice in Chains, łącząc mroczne, wolne i ciężkie utwory typowe dla alternatywnego rocka, alternatywnego metalu i stoner rocka, a także spokojniejsze i słodsze kompozycje akustyczne. The Devil Put Dinosaurs Here zadebiutował na drugim miejscu listy Billboard 200 w USA, co jest najwyższym osiągnięciem zespołu od 1995 roku. Single „Hollow” i „Stone” osiągnęły szczyty list przebojów mainstreamowych piosenek rockowych. Muzyczni recenzenci generalnie pozytywnie ocenili nowe dzieło weteranów sceny grunge, zwracając uwagę na rozpoznawalne brzmienie i chęć nie poprzestania na tym. W tym samym czasie nowa płyta Alice in Chains była krytykowana za brak świeżych pomysłów, obfitość autocytowania,

„Nowa Era” Alicja w Łańcuchach

Amerykański zespół rockowy Alice in Chains stał się popularny w latach dziewięćdziesiątych na fali zainteresowania ruchem grunge. W latach 1990-1995 grupa wydała trzy pełnometrażowe albumy, a także dwa akustyczne mini-dyski. Odwrotną stroną popularności było heroinowe uzależnienie wokalisty Lane'a Staleya, przez co od połowy lat dziewięćdziesiątych Alice in Chains praktycznie przestała koncertować i nie wracała do studia. Śmierć Lane'a Staleya w 2002 roku wydawała się być logicznym końcem historii zespołu. Jednak muzycy, którzy przeżyli - gitarzysta Jerry Cantrell, perkusista Sean Kinney i basista Mike Ainez - znaleźli siłę, by powrócić na scenę. Miejsce zmarłego frontmana zajął William Duvall, z którym Alice in Chains najpierw stopniowo wznawiała występy koncertowe, a następnie udała się do studia, aby nagrać kolejny numer albumu. Pod kierunkiem producenta Nicka Raskulinetsa nagrany został album Black Gives Way to Blue, który ukazał się w 2009 roku po czternastoletniej przerwie i był triumfalnym powrotem zespołu na scenę rockową. Album zadebiutował na piątym miejscu listy Billboard 200 w USA, przyniósł Alice in Chains dwie nominacje do nagrody Grammy, zdobył tytuł Albumu Roku magazynu Revolver i ostatecznie pokrył się złotem, sprzedając ponad pół miliona egzemplarzy. Nagranie kolejnego albumu zostało opóźnione z wielu powodów. Początkowo Alice in Chains byli zajęci trasą koncertową wspierającą poprzednią płytę. Do końca 2010 roku zespół spędził 16 kolejnych miesięcy w trasie, występując ponad 150 razy. Po udanej trasie muzycy rozpoczęli pracę nad nowym materiałem. Wkrótce gitarzysta został zmuszony do przerwania pracy ze względu na problemy zdrowotne: poczuł ostry ból w barku i nie mógł podnieść ręki, po czym stwierdzono u niego rozdartą chrząstkę i ostrogę kostną. Uraz miał charakter „zawodowy” i był spowodowany wieloletnim obciążeniem paska od gitary. Cantrell musiał przejść operację barku i powrót do zdrowia trwał kilka miesięcy. Przez cały ten czas muzyk nie mógł trzymać gitary w dłoniach, ale nadal wymyślał nowe melodie, śpiewając riffy lub grając je na muzycznej klawiaturze. Dopiero w styczniu 2012 roku w rozmowie z magazynem Rolling Stone gitarzysta ogłosił powrót do zdrowia i gotowość do powrotu do studia. Uraz miał charakter „zawodowy” i był spowodowany wieloletnim obciążeniem paska od gitary. Cantrell musiał przejść operację barku i powrót do zdrowia trwał kilka miesięcy. Przez cały ten czas muzyk nie mógł trzymać gitary w dłoniach, ale nadal wymyślał nowe melodie, śpiewając riffy lub grając je na muzycznej klawiaturze. Dopiero w styczniu 2012 roku w rozmowie z magazynem Rolling Stone gitarzysta ogłosił powrót do zdrowia i gotowość do powrotu do studia. Uraz miał charakter „zawodowy” i był spowodowany wieloletnim obciążeniem paska od gitary. Cantrell musiał przejść operację barku i powrót do zdrowia trwał kilka miesięcy. Przez cały ten czas muzyk nie mógł trzymać gitary w dłoniach, ale nadal wymyślał nowe melodie, śpiewając riffy lub grając je na muzycznej klawiaturze. Dopiero w styczniu 2012 roku w rozmowie z magazynem Rolling Stone gitarzysta ogłosił powrót do zdrowia i gotowość do powrotu do studia.

Specyfika pracy studyjnej

Miejscem nagrania nowego albumu stało się studio Henson w Los Angeles, w którym Alice in Chains nagrała poprzednią płytę. Grupa kontynuowała współpracę z producentem Nickiem Raskulinzem, który trzy lata wcześniej nagrał Black Gives Way to Blue i postanowił nie zmieniać wytwórni. Przed spotkaniem w studiu każdy z muzyków pracował osobno, zbierając własne pomysły. Niektóre gitarowe riffy były świeże, inne wymyślono kilka lat wcześniej. Potem muzycy zebrali się i zaczęli dzielić się gotowymi utworami, składając je w całość. Mieli kilkadziesiąt pomysłów, z których trzeba było stworzyć 10-11 kompozycji. Pierwszą nową piosenką był „Voices”, napisany przez Jerry'ego Cantrella przed operacją barku. Jej pomysł narodził się miesiąc po rozpoczęciu trasy koncertowej wspierającej poprzednią płytę Alice in Chains i znalazł swoje ucieleśnienie w piosence w ciągu jednego lub dwóch dni. Już w trakcie rekonwalescencji gitarzysta wymyślił kolejną piosenkę „Stone”, nagrywając jej melodię telefonem komórkowym. Debiutancki singiel „Hollow” był oparty na riffie, który leżał „na półce” od dłuższego czasu. Jerry Cantrell napisał ją podczas ostatniego koncertu trasy Blackdiamondskye 2010, ale przez długi czas nie mógł wymyślić godnej kontynuacji. Kluczowym elementem charakterystycznego brzmienia Alice in Chains stały się gitary elektryczne, które stworzyły, jak trafnie ujął to Nick Raskulinetz, „ścianę dźwięku”. Producent nie chciał znacząco odbiegać od sposobu rejestracji dźwięku zastosowanego na poprzedniej płycie, dlatego zachował cztery połówki gitar Jerry'ego Cantrella (kombinacje wzmacniacza i głośników), jak na Black Gives Way to Blue . Cantrell użył swojego wzmacniacza Bogner Fish i wzmacniacza Mesa/Boogie w połączeniu z kolumnami 4x12, a także Marsha firmy Friedman Amplification i Bogner Ubershall. Podczas nagrywania nowej płyty dodano do nich piąty wzmacniacz - 60-watowy Laney Klipp. Aby uzyskać płynny i zrównoważony dźwięk, inżynier Paul Figueroa starannie dostosował odległość między mikrofonami a głośnikami, tak aby fale dźwiękowe docierały do ​​odbiorników w tym samym czasie, podczas gdy technicy gitarowi Tim Dawson i Dave Lapham zadbali o precyzyjne dostrojenie instrumentów. Kiedy Jerry Cantrell wykonywał swoje partie, nagrywanie odbywało się jednocześnie ze wszystkich mikrofonów, po czym ścieżki audio były miksowane w odpowiednich proporcjach. Oprócz pięciu głównych wzmacniaczy czasami używano sprzętu Orange, Hiwatt, Soldano. Dla każdej kompozycji wybrano własną kombinację gitar, kanałów, ustawień wzmacniacza i efektów. Na przykład „Pretty Done” zawierał lewy i prawy utwór, na którym Cantrell użył gitary G&L Rampage Blue Dress; na środkowym torze słychać Flying V z inną kombinacją wzmacniaczy; ponadto niebieski Les Paul był używany do partii zespołu, a czarny Les Paul do solówek gitarowych. Powielanie partii gitary rytmicznej w lewym i prawym kanale było „sztuczką” Cantrella i wymagało niezwykle dokładnego powtórzenia tych samych riffów. Jego główną gitarą nadal był G&L Rampage, kupiony w sklepie muzycznym w Dallas w połowie lat osiemdziesiątych; zamiast powszechnie stosowanego wśród gitarzystów rockowych vibrato Floyd Rose, został wyposażony w system tremolo Kahlera. Jednak gitarzysta użył innych instrumentów do niektórych kompozycji. Tak więc „nieziemskie” brzmienie we wstępie do utworu „Voices” zostało osiągnięte za pomocą dwugryfowej gitary Gibsona Jimmy'ego Page'a ; Cantrell włączył przetwornik na gryfie sześciostrunowej, ale wstęp wykonał na dwunastostrunowej, co dało specjalny efekt. William Duvall najczęściej grał na swojej głównej gitarze Les Paul Standard VOS Sunburst 1960. W przeciwieństwie do Cantrella, który wolał bardziej nowoczesny sprzęt, drugi gitarzysta cenił stare wzmacniacze Marshalla i Voxa z lat 60., a do solówki w „Phantom Limb” używał tylko wyższej klasy wzmacniacza Friedmana Marsha. Czyste brzmienie gitary zostało osiągnięte przy użyciu wzmacniacza i procesora efektów Fractal Axe-Fx II, a także lampowy wzmacniacz gitarowy Vox AC30, który dawał bardziej „brudne” brzmienie. Ten sprzęt zdefiniował intonację piosenek „The Devil Put Dinosaurs Here” i „Voices”, ale był również używany w „Choke” i „Scalpel”. Partie zostały nagrane przy użyciu gitar akustycznych, dwóch mikrofonów Telefunken 251 oraz drugiego mikrofonu Royer zainstalowanego w punkcie mocowania gryfu do korpusu. Aby uzyskać bardziej klimatyczny dźwięk, czasami sygnał był dodatkowo nagrywany z mikrofonu znajdującego się w pomieszczeniu. Czasami Nick Raskulinets przenosił partie akustyczne na taśmę, zmieniał nieco prędkość odtwarzania, dodawał efekty kompresji i dostosowywał częstotliwość sygnału, a następnie zwracał wynik do Pro Tools. ale dotyczyło to również „Choke” i „Scalpel”. Partie zostały nagrane przy użyciu gitar akustycznych, dwóch mikrofonów Telefunken 251 oraz drugiego mikrofonu Royer zainstalowanego w punkcie mocowania gryfu do korpusu. Aby uzyskać bardziej klimatyczny dźwięk, czasami sygnał był dodatkowo nagrywany z mikrofonu znajdującego się w pomieszczeniu. Czasami Nick Raskulinets przenosił partie akustyczne na taśmę, zmieniał nieco prędkość odtwarzania, dodawał efekty kompresji i dostosowywał częstotliwość sygnału, a następnie zwracał wynik do Pro Tools. ale dotyczyło to również „Choke” i „Scalpel”. Partie zostały nagrane przy użyciu gitar akustycznych, dwóch mikrofonów Telefunken 251 oraz drugiego mikrofonu Royer zainstalowanego w punkcie mocowania gryfu do korpusu. Aby uzyskać bardziej klimatyczny dźwięk, czasami sygnał był dodatkowo nagrywany z mikrofonu znajdującego się w pomieszczeniu. Czasami Nick Raskulinets przenosił partie akustyczne na taśmę, zmieniał nieco prędkość odtwarzania, dodawał efekty kompresji i dostosowywał częstotliwość sygnału, a następnie zwracał wynik do Pro Tools.

O albumie

Mieszanka heavy metalu i The Beatles

W grudniu 2012 roku Jerry Cantrell ogłosił zakończenie prac nad albumem i opowiedział o jego brzmieniu oraz ogólnym kierunku. W wywiadzie dla magazynu Revolver powiedział: „Nie sądzę, żebyście byli zaskoczeni tym, co usłyszycie. To my, ale jest coś wyjątkowego w tej płycie. Album ma elementy charakterystyczne dla nas, a jednak nie jest taki, jak inne nasze płyty. Ogólnie rzecz biorąc, jest to nowy rozdział w historii Alice in Chains i myślę, że będzie duży”. W rozmowie z recenzentem Guitar World porównał nowe dzieło do poprzedniej płyty: „W mojej opinii Black Gives Way to Blue stało się kwintesencją naszego stylu. Mam nadzieję, że nowy album będzie taki sam.” Cantrell udzielił także wywiadu amerykańskiemu wydaniu Rolling Stone: „Stworzyliśmy wyjątkową płytę, która jest zupełnie inna od wszystkiego, co do tej pory zrobiliśmy. Pokazuje szczególny okres w naszej historii. Widać, jak zespół się rozwija, że ​​wkracza na nowe terytorium, nie tracąc przy tym swojej wyjątkowości”. Nowa płyta pokazała znane fanom heavy metalowe brzmienie. Nie wydawał się przestarzały, wręcz przeciwnie, był typowy dla gatunku, przypominający unowocześnione brzmienie Black Sabbath z pierwszej połowy lat 70. ogromny smutek". Ponieważ Jerry Cantrell zawsze był głównym kreatywnym liderem zespołu, Alice in Chains udało się zachować swój charakterystyczny styl. Płyta była jeszcze cięższa i wolniejsza niż Black Gives Way to Blue, bliższa stoner rockowi, pełna metalowych riffów, ostrych gitarowych solówek i wokalnych harmonii obu frontmanów. The Devil Put Dinosaurs Here został nazwany „stylistyczną kulminacją” ponad dwudziestoletniej kariery, jeśli nie tak zaciekły jak Dirt i Facelift, ale wciąż „fantastyczny album z wieloma ekscytującymi momentami”. Z drugiej strony nowy album wyszedł zbyt oczekiwany i przewidywalny. Jerry Cantrell nadal ulepszał mroczne kompozycje z gitarowymi riffami i zharmonizowanymi wokalami, które definiowały estetykę zespołu od wczesnych lat 90., ale nowe piosenki były parafrazami starego, bez wpływu świeżych trendów. The Devil Put Dinosaurs Here stało się ucieleśnieniem stylu Alice in Chains, logiczną kontynuacją albumów wydanych w okresie dominacji grunge. Magazyn Spin nazwał nową płytę bardziej „płaską” w porównaniu z poprzednią, ponieważ zabrakło na niej takich hitów jak „Check My Brain” czy „Your Decision”. Płyta nie prezentowała niczego nowego, w przeciwieństwie do reszty dorobku grupy, a jedynie eksploatowała znane już elementy (m.in. talk box w „Lab Monkey” lub odgłosy gitary w „Pretty Done” i „Stone”). Piosenki zawierały samopowtarzanie się i cytowanie, a nawet harmonie wokalne, tradycyjnie uważane za mocną stronę Alice in Chains, były używane tak często, że piosenki „wyblakły” i straciły na znaczeniu. O ile poprzedni album, pierwszy w odświeżonym składzie, odbierany był jako uwolnienie nagromadzonej przez lata energii, o tyle ten był bardziej jednolity i starannie skalibrowany. Jerry Cantrell był niemal samodzielnie odpowiedzialny za komponent instrumentalny. Jego styl wykonawczy ukształtował się pod wpływem wielu znanych gitarzystów, począwszy od Ace'a Fraley'a z Kiss, skończywszy na Angusie Youngu, Eddie Van Halen czy Tony Iommi, a jako autor skupił się na The Beatles, Elton John czy Fleetwood Mac. Solówki gitarowe w jego wykonaniu nie wyróżniały się dużą złożonością ani czasem trwania; miały charakter minimalistyczny, podobny do dyskretnego stylu Davida Gilmoura. Gitarzysta starał się, aby były dość energetyczne, ale jednocześnie bezpretensjonalne, a melodie na gitarę dobierał równie starannie, jak partie wokalne. Cantrell często używał zespołów w partiach prowadzących, a także w głównych riffach gitarowych, zapożyczając ten techniczny element od Tony'ego Iommi. William Duvall również przyczynił się do brzmienia instrumentów, wymyślając i wykonując solo dla „Phantom Limb”. Jednak większość partii gitarowych na albumie została wymyślona przez Cantrella, a Duvall wykonał tylko niektóre z nich podczas występów na żywo. W przeciwieństwie do poprzedniej płyty, na tej płycie głos Williama Duvalla pojawiał się częściej. W ten sposób jego wysoki i nosowy wokal połączył się z niskim głosem Cantrella, przypominając interakcję ze Staleyem z wczesnych albumów grupy. Jednocześnie wiodąca rola Cantrella w dystrybucji partii wokalnych pozostała niezmieniona i nie było wątpliwości, że zadaniem Duvalla nie było zastąpienie Staleya jako pełnoprawnego frontmana, ale raczej wspieranie Cantrella. O ile po wydaniu Black Gives Way to Blue muzyczna publiczność pozytywnie przyjęła nowego wokalistę, to tym razem entuzjastyczne recenzje duetu Cantrella i Duvalla mieszały się z krytyką. Magazyn Vulture Hound zauważył, że połączenie głosów wokalistów pozostało wyjątkowe, ale ograniczenia techniczne gitarzysty stały się bardziej widoczne. Jego zakres nie dorównywał zakresowi głosu Staleya, aw jego głosie było wyczuwalne napięcie. Ponadto głosy Cantrella i Duvalla nie różniły się tak bardzo, przez co utracono unikalny kontrast charakterystyczny dla wczesnego Alice in Chains. Podczas wielokrotnego słuchania piosenek ten styl stał się zbyt męczący i zaczął być irytujący. Skrytykował nie tylko Cantrella, ale także samego Duvala. The Devil Put Dinosaurs Here pokazało, że nowy frontman nie posiada tak wybitnego i mocnego wokalu jak Lane Staley. Był dobrym wyborem dla zespołu, aby powrócić na scenę, ale jego głos nie miał tej samej brutalności i „nieoszlifowania”, które w przeszłości wyniosły Alice in Chains na najwyższy poziom.

Wracając do tematów politycznych i religijnych

Zdaniem muzyków, podobnie jak na poprzednich albumach, słowa nowych piosenek odzwierciedlały stan, w jakim znajdował się zespół. Alice in Chains zdołała otrząsnąć się z goryczy utraty wokalisty Lane'a Staleya wraz z wydaniem ostatniego albumu, jednak wydanie The Devil Put Dinosaurs Here poprzedziła seria przykrych wydarzeń. Oprócz kontuzji Cantrella, w marcu 2011 roku dowiedział się o śmierci byłego basisty grupy Mike'a Starra, który zmarł w wyniku przedawkowania narkotyków. Jedną z głównych różnic między The Devil Put Dinosaurs Here a poprzednimi pracami było odwołanie się do tematów politycznych. Wcześniej teksty Alice in Chains opisywały wewnętrzny świat lirycznych bohaterów, ich doświadczenia i wewnętrzną walkę. Teraz praca ma orientację zewnętrzną, zaczęto podnosić kwestie społeczno-polityczne, a także tematykę religii i ekstremizmu. Tytułowy utwór „The Devil Put Dinosaurs Here” był poświęcony radykalnej religijności, wierze ludzi w irracjonalne wyjaśnienia i sceptycyzmowi wobec nauki. Wiersz „Diabeł podłożył tu dinozaury” był nawiązaniem do skrajnej chrześcijańskiej teorii, według której siły zła zakopywały kości dinozaurów w ziemi, aby przekonać ludzi, że Ziemia ma ponad sześć tysięcy lat i że Bóg nie istnieje. Kolejny – „Jezus nie lubi pedałów” – potępił stosunek wierzących do mniejszości seksualnych. Cantrell nie krytykował religii jako takiej, ale podkreślał, że ludzie uczynili z niej źródło bólu i nienawiści. Kluczową linię piosenki i całego albumu nazwał: „Nie ma problemu z wiarą, to tylko strach”. Podczas nagrywania albumu muzycy śledzili wybory prezydenckie w 2012 roku i omawiali wypowiedzi przedstawicieli skrajnie prawicowych partii chrześcijańskich, zastanawiając się, w jakie bzdury ludzie mogą wierzyć; w końcu takie rozmowy doprowadziły do ​​napisania utworu tytułowego. Temat religii nie był obcy muzykom, w tym Williamowi Duvallowi, który miał tytuł licencjata z filozofii i specjalizował się w religii, a Jerry Cantrell w młodości był członkiem chóru kościelnego. Inne teksty nie miały jednej interpretacji i były otwarte na różne interpretacje. Jerry Cantrell celowo unikał bezpośrednich odpowiedzi na pytania o znaczenie piosenek: „Nienawidzę analizować ich dla ciebie. Nie lubię układać wszystkiego na półkach, od A do Z, dlatego umieszczam to w swoich piosenkach. Łatwiej mi w ten sposób wyrazić swoje myśli utrzymywanie piosenek na tyle osobistych i ukrywanie przed tobą znaczeń, których nigdy się nie dowiesz, ale utrzymywanie ich na tyle ogólnikowo, abyś mógł nadać im własne znaczenie”. Jego teksty były przepełnione smutkiem i wyrażały uczucie niezadowolenia: „Nie chcę cię już zabawiać. Nigdy nie byłeś mój, więc jak mogę cię stracić? („Pretty Done”), „Dlaczego mój sufit jest czyją podłogą?” ("Niski sufit"). Choć poprzedni album Black Gives Way to Blue dawał możliwość wyładowania nagromadzonych przez 14 lat emocji, to nowa płyta wciąż ma oczyszczające nastroje, jak chociażby w debiutanckim singlu „Hollow”, który opisuje uczucie wewnętrznej pustki. Wśród innych utworów wyróżniał się „Phantom Limb”, napisany przez Williama Duvalla. Zaczęła od słów: „Nie ma nadziei na ratunek, jestem tu zamknięta sama. Jeśli nie wykopię sobie drogi, umrę”. Ta sytuacja została zaczerpnięta z fabuły filmu „127 godzin”, który opowiadał o wspinaczu, który wpadł w pułapkę i musiał amputować sobie pięść, aby się uratować. Refren śpiewał: „Będę cię nawiedzał jak fantomowy ból”. W Kerrangu! narysował podobieństwa z sytuacją, w której znalazł się sam Duvall, kiedy dołączył do Alice in Chains. Muzyk cieszył się dużym zainteresowaniem i był nieustannie porównywany do poprzedniego frontmana Lane'a Staleya. Sam Duvall przyznał, że piosenka przypomniała mu czasy, kiedy stał się częścią zespołu i dręczyły go wątpliwości co do słuszności podjętej decyzji. Odniósł się do tematu „przetrwania”, który był wcześniej obecny w twórczości Alice in Chains, oprócz bardziej powszechnych tematów „rozpadu i śmierci”: „Ta piosenka jest o walce do ostatniego tchnienia. I nawet jeśli umrzesz

Lista piosenek

1. Utwór „Hollow” wyróżniał się agresywnym brzmieniem, dlatego został wybrany jako debiutancki singiel. W momencie wydania albumu kompozycja była już dobrze znana słuchaczom, mając półtora miliona wyświetleń teledysku na YouTube. Piosenka zaczęła się od „brudnego” ciężkiego riffu, spokojne zwrotki przechodziły w refreny (z towarzyszeniem czwartej modulacji), a kulminacją był refren w wykonaniu Cantrella i Duvalla: „Cicho, tak głośno. Cisza, nie rozumiem, co się ze mną dzieje”. Długa kompozycja przypominała „A Looking in View” z poprzedniej płyty. „Jak zawsze muzyka zespołu idealnie pasuje jako akompaniament do podróży Dantego przez piekło, gdzie słodkie i trujące harmonie należą do upadłych aniołów” – napisał o piosence w internetowym magazynie Louder Sound. William Duvall umieścił „Hollow” w swoich trzech ulubionych utworach z albumu, lamentując, że podczas występów koncertowych dość trudno jest to wykonać - jednocześnie śpiewać i grać na gitarze. 2. Roboczy tytuł piosenki „Pretty Done” brzmiał „Hillibilly Highrise”. Zawierał utwór gitarowy z akordami barowymi i inny z nawiedzonym zespołem gitarowym, który Jerry Cantrell porównał do „wieśniaka brzdąkającego na organach”, a Rolling Stone opisał jako „zawodzenie w stylu krwawej walentynki”. Takie zaciskanie smyczków w riffach było wielokrotnie spotykane we wcześniejszych kompozycjach grupy ("Check My Brain", "It Ain't Like That" czy "What The Hell Have I"); wraz z wokalami powielającymi i uzupełniającymi melodię gitary, słuchacz czuł się nieswojo. W środku kompozycji znalazły się harmonijne partie gitar, typowe dla Thin Lizzy czy Iron Maiden; na koncertach Cantrell i Duvall wykonywali je w duecie. Utwór miał wpływ rocka progresywnego, a niektóre jego fragmenty przypominały twórczość Hawkwinda. 3. O następnej piosence „Stone” William Duvall powiedział, że „wprowadza cię w trans”. W strukturze był podobny do „Hollow”, zaczynał się od basu „Sebbet” i kontynuował powtarzaniem akordów i riffów. Głosy Cantrella i Duvalla brzmiały w różnych tonacjach, stopniowo zbliżając się do siebie i łącząc w kluczowe linie utworu. Oprócz gitarowego solo w drugiej części kompozycji, Cantrell przez cały czas wykonywał krótkie gitarowe przerywniki; narzędzie to zostało później użyte w innych kompozycjach. Ciężkiej muzyce towarzyszył emocjonalny tekst: „Dlaczego chcesz wyryć na mnie swoje inicjały?”. Na portalu No Ripcord „Stone” okrzyknięto genialną kompozycją zawierającą to, co wyróżniało Alice in Chains na tle innych grup lat dziewięćdziesiątych: umiejętność wykonywania powolnych i złowrogich utworów z zachowaniem ich dynamiki i piękna. 4. Zestaw ciężkich utworów został przerwany spokojnym i "słodkim" "Voices". Oryginalnie wykonywany przez Cantrella na obniżonym barytonie, dodano Gibson Hummingbird Duvalla, a także kilka utworów wykonanych na gitarach akustycznych Guild. Magazyn Spin porównał „Voices” do „akustycznego glam rocka wykonanego przez AC / DC” i nazwał to pierwszym z dwóch albumów Williama Duvalla, który dodał power-popowy wokal do refrenu, czego Lane Staley nigdy by nie zrobił. Ze względu na aranżację akustyczną piosenka była wielokrotnie wymieniana jako idealny kandydat do rotacji radiowej; ostatecznie wyszedł jako trzeci singiel. 5. Tytułowy utwór „The Devil Put Dinosaurs Here” został napisany w odpowiedzi na „obrzydliwe rzeczy, które ludzie robią z powodu swoich przekonań”. Zaczęło się od hipnotyzującego gitarowego wstępu, ale stopniowo przekształciło się w epicką kompozycję z imponującym gitarowym solo, kończąc na rockowym stylu z towarzyszeniem partii perkusji. Witryna Bloody Disgusting zwróciła uwagę na bliskowschodni smak piosenki, który mógł mieć coś wspólnego z konserwatywnymi przekonaniami religijnymi. 6. Główny riff do "Lab Monkey" narodził się podczas próby dźwięku przed koncertem w Monmouth, New Jersey. Partia basu została wykonana z dodatkiem efektu przesteru, przywodzącego na myśl styl Heather Butler z Black Sabbath, a sam utwór zawierał nawiązania do Electric Funeral. Gitarowe solo zostało wykonane z wykorzystaniem efektu talk-box, którego Jerry Cantrell używał wielokrotnie na wcześniejszych płytach Alice in Chains (na przykład w „Man in the Box” i „Rotten Apple”) i naśladował głos małpy laboratoryjnej, o której śpiewano w piosence. Połączenie potężnego basu, wyrazistej perkusji i gitarowych pasaży upodobniło utwór do twórczości Primusa. Magazyn Spin Lab nazwał Monkey centralnym elementem albumu, a zespół „wyciska świeży sok ze starych riffów i harmonii”. 7. Piosenka „Low Ceiling” została napisana pod wpływem klasycznych artystów rockowych, od Eltona Johna po Crosby'ego, Stillsa i Nasha. Zawierał „klaustrofobiczny” tekst przypisywany Cantrellowi: „Czy jestem taki duży, czy pokój jest taki mały? Dlaczego mój sufit jest czyją podłogą?”. Ta piosenka, podobnie jak następująca po niej „Breath on the Window”, była szybsza niż inne, nadając albumowi w średnim tempie rozmach, którego potrzebował. 8. „Breath on a Window” wyróżnia się przygnębiającym rytmem Black Sabbath lub Lynyrd Skynyrd, po którym następuje epickie rockowe wykończenie z lat siedemdziesiątych. Gdy muzyka ucichła, Jerry Cantrell powtórzył: „Pozwoliłbym ci odejść, ale zawsze stoisz mi na drodze. Zranię cię. Jestem twoją wczorajszą blizną”. Magazyn Spin zwrócił uwagę na prog-rockowy mostek w środku kompozycji, który pasowałby do albumu Leaves Turn Inside You post-hardcore'owego zespołu Unwound. 9. Wyluzowanemu „Scalpel” towarzyszyły akordy gitary akustycznej i akustycznego basu, ale zawierał także kilka gitarowych dropów w wykonaniu Williama Duvalla. Śpiewał o lekcjach, których uczy życie, i zakończył się frazą z refrenu: „Byłem już na tej drodze. To wszystko kłamstwo”. „Scalpel” stał się jedną z pierwszych kompozycji Alice in Chains, gdzie wyraźnie wyczuwalny był wpływ muzyki country, choć Cantrell już na swojej solowej płycie dokonał pierwszych takich eksperymentów. W serwisie PopMatters okrzyknięto ją najlepszą akustyczną kompozycją albumu, a w czasopiśmie Record Collector porównano ją do twórczości Nickelbacka. 10. „Phantom Limb” stał się jedną z najcięższych i najbardziej ponurych kompozycji na płycie. Utwór rozpoczął się ciężkim, typowym dla heavy metalu riffem, by później wyjść poza granice tego gatunku. Podstawę instrumentalną wymyślili trzej członkowie grupy w Los Angeles, ale pomysł piosenki o człowieku, który został uwięziony, należał do Williama Duvalla, przebywającego wówczas w Atlancie. Duvall wymyślił tekst i aranżację wokalną oraz wykonał gitarowe solo. W przeciwieństwie do większości piosenek Alice in Chains, teksty „Phantom Limb” wyszły mniej pesymistycznie i zgubnie, pokazując wolę życia. Magazyn Rolling Stone nazwał go wyróżniającym się utworem z albumu, „co przywodzi na myśl Lane Staley z poczuciem dumy ocalałego”. 11. Główny riff do „Hung on a Hook” pojawił się podczas europejskiej trasy Alice in Chains. Najpierw nagrana została kompozycja instrumentalna, dopiero później dodano partię wokalną. Piosenka zakończyła się gitarowym riffem, który został użyty jako intro do trasy Blackdiamondskye w 2010 roku. Magazyn internetowy Louder Sound zauważył podobieństwo struktury i atmosfery do „Down in a Hole”, podczas gdy witryna Metal Injection porównała jego spokojny i spokojny nastrój do mostka w środku innej piosenki Alice in Chains „Sickman”. 12. „Choke” zawierał wiele różnych gitar, od akustycznych Guild i Gibson do akompaniamentu akordowego, po Telecasters i Gibson SG do podkładu gitarowego, oraz G&L i Les Paul za „elektryczną” część w środku kompozycji. Serwis PopMatters zauważył, że ze względu na swoją zawartość utwór mógł być dopiero ostatnim na płycie, a jego melancholijny nastrój oraz połączenie akustycznego i elektrycznego brzmienia stworzyły odpowiednie poczucie spełnienia.

Kampania reklamowa, wydanie singli i albumu

W grudniu 2012 roku Jerry Cantrell ogłosił zakończenie prac nad albumem. Począwszy od 6 grudnia, zespół publikował fragmenty tekstu swojej nowej piosenki „Hollow” przez dziesięć dni, zachęcając fanów do publikowania zdjęć inspirowanych piosenką na Instagramie i Twitterze. 15 grudnia fragment utworu został opublikowany na Amazon.com, a 18 grudnia został udostępniony do odsłuchania w całości. 13 lutego 2013 r. na stronie internetowej grupy pojawił się komunikat: „Rozszyfruj przeszłość, aby otworzyć przyszłość”. Wraz z nim opublikowano w losowej kolejności litery składające się na nazwę nadchodzącego albumu: „HVLENTPSUSDAHIEEEOEDTI URR”. Następnego dnia ujawniono właściwy tytuł - Diabeł postawił tu dinozaury. 21 marca ogłoszono, że album ukaże się w maju 2013 roku, ujawniono również jego okładkę. Na tydzień przed planowanym wydaniem albumu do sieci wyciekła jego piracka kopia. Muzycy dowiedzieli się o tym podczas pobytu w Chicago z Larsem Ulrichem z Metalliki. Pierwszego dnia zarejestrowano ponad 300 000 pobrań. Dla grupy przyzwyczajonej do nagrywania na taśmie magnetycznej i dystrybucji płyt CD przeciek był niemiłą niespodzianką. Jerry Cantrell przyznał: „Nielegalne pobieranie i media społecznościowe to coś, z czym nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Musieliśmy się do wielu rzeczy przyzwyczaić, a wiele z nich było bzdurami, do których nie chciałem się przyzwyczajać”. Album został wydany przez Capitol Records i trafił do sprzedaży 28 maja 2013 roku. W pierwszym tygodniu w USA sprzedano 62 tysiące egzemplarzy płyty. The Devil Put Dinosaurs Here zadebiutował na drugim miejscu listy Billboard 200, co oznacza najlepszy wynik Alice in Chains od 1995 roku, kiedy to album zespołu zatytułowany po prostu znalazł się na szczycie głównej amerykańskiej listy przebojów. Wydano trzy single wspierające The Devil Put Dinosaurs Here. W styczniu 2013 roku ukazał się utwór i wideoklip „Hollow”, który szybko stał się popularny, wspinając się na szczyty amerykańskich list przebojów Billboard Mainstream Rock i Active Rock. 25 marca 2013 roku ukazał się drugi singiel „Stone”, który również trafił na szczyty list przebojów. 10 kwietnia Alice in Chains po raz pierwszy wykonała „Stone” i „Hollow” w Jimmy Kimmel Live. 18 kwietnia ukazał się teledysk do utworu „Stone”, który również wyreżyserował Robert Schober. Kolejny singiel „Voices” został wydany 26 lipca 2013 roku. Piosenka osiągnęła trzecie miejsce na liście Mainstream Rock. 5 września pojawiły się jednocześnie dwa nowe klipy wideo,

Tytuł i ukryta treść okładki

Tytuł „Diabeł podłożył tutaj dinozaury” kpił z kreacjonistycznej teorii, że diabeł zakopał kości dinozaurów, aby podważyć ludzką wiarę w Boga. Jerry Cantrell i Sean Kinney wyjaśnili, że próbowali sprowokować religijnych ludzi: „Mogą wierzyć w tę sprawę z dinozaurami, ale możemy poprosić ich o wyjaśnienie”. Członkowie grupy uważali za szaleństwo nawoływania religijne, poprzez które fanatycy podważają siebie i innych tylko dlatego, że nie podzielają swojej wiary. „Diabeł umieścił tu dinozaury… opisuje wszystkie bzdury, które sobie nawzajem robimy z powodu naszych różnych przekonań” - powiedział Cantrell. Okładka The Devil Put Dinosaurs Here przedstawiała czaszkę triceratopsa na czerwonym tle. Już następnego dnia po jego opublikowaniu internauci odkryli na nim kolejny ledwo zauważalny poziom - lustrzane zdjęcie z czaszką dinozaura, które po nałożeniu na zdjęcie główne dawało obraz podobny do diabła. Po wydaniu albumu jego zakładka zawierała wizerunki zielonych i czerwonych czaszek, które nakładały się na siebie i dawały podobny efekt. Ponadto europejskie wydanie winylowe płyty zawierało jeszcze kilka złowrogich kolaży stworzonych na podstawie zdjęć innych czaszek dinozaurów. Okładki singli „Hollow” i „Stone” zostały wykonane w tej samej technice „lustrzanej”, ale jako główny obraz wykorzystano zdjęcie ptaka i odcisk dłoni. Po wydaniu albumu jego zakładka zawierała wizerunki zielonych i czerwonych czaszek, które nakładały się na siebie i dawały podobny efekt. Ponadto europejskie wydanie winylowe płyty zawierało jeszcze kilka złowrogich kolaży stworzonych na podstawie zdjęć innych czaszek dinozaurów. Okładki singli „Hollow” i „Stone” zostały wykonane w tej samej technice „lustrzanej”, ale jako główny obraz wykorzystano zdjęcie ptaka i odcisk dłoni. Po wydaniu albumu jego zakładka zawierała wizerunki zielonych i czerwonych czaszek, które nakładały się na siebie i dawały podobny efekt. Ponadto europejskie wydanie winylowe płyty zawierało jeszcze kilka złowrogich kolaży stworzonych na podstawie zdjęć innych czaszek dinozaurów. Okładki singli „Hollow” i „Stone” zostały wykonane w tej samej technice „lustrzanej”, ale jako główny obraz wykorzystano zdjęcie ptaka i odcisk dłoni.

Wideoklipy i pseudodokumenty

Po wydaniu „Hollow” fan zespołu zamieścił na Instagramie domowej roboty wideo z tekstami piosenek, które zgromadziło ponad milion wyświetleń. Reżyser Robert Shober (Roboshobo), znany ze współpracy z Metalliką, Deftones i Mastodonem, nakręcił koncepcyjny klip wideo z fabułą science-fiction dla tej samej kompozycji. Przedstawiał astronautę na stacji kosmicznej, który codziennie powtarza rutynowe operacje i stopniowo traci kontakt z rzeczywistością. Seria wideo zawierała odniesienia do Lśnienia Kubricka i Odysei kosmicznej 2001 . Grupa była zadowolona z obu opcji, publikując je na swoim kanale YouTube. Podobnie jak w wydanym w 1995 roku mockumentary The Nona Tapes, w którym Jerry Cantrella zamienił się w dziennikarkę Nonę Weisbaum, tak i tym razem zespół wydał humorystyczny teledysk wspierający album. Film nosił tytuł AIC 23 (parodia PJ20 zespołu Pearl Jam) i został nakręcony przez Funny or Die i opublikowany na ich oficjalnej stronie internetowej. Zgodnie z historią, profesor Alan Poole Maclard próbował nakręcić film dokumentalny o Alice in Chains i przeprowadził wywiady z osobami, które zainspirowały się ich pracą. Wśród jego rozmówców są fikcyjne postacie Unta Gliben Glabben Globben z grupy Necrobotics, Donnie Dolarhyde Jr. ze Singing Dolarhydes, Rastaman Nesta Cleveland i bloger Stanley Eisen, a także prawdziwy Kim Thiel, Mike McCready, Lars Ulrich i Rob Trujillo, Nancy Wilson i innych znanych muzyków. Wydano także dwa teledyski do utworu „Stone”, drugiego singla z albumu. Najpierw opublikowano wideo z tekstem piosenki, która pojawiła się na tle lodu, drzew, opadłych liści i rzeki z kamieniami, w którym leżało ciało dziewczyny. Później ukazało się pełnoprawne oficjalne wideo, nakręcone przez Roberta Schobera. Przedstawiała grupę bawiącą się na środku kamiennej pustyni, a także okolicznych mieszkańców bezskutecznie próbujących usunąć z niej ogromne głazy. Trzeciemu singlowi „Voices” towarzyszyły również dwa teledyski. Pierwszym był teledysk ze słowami piosenki, w centrum którego znajdowała się tajemnicza postać w sportowym kapturze, której twarz była ukryta. Jego pojawieniu się towarzyszyły pytania „Kim jestem? To ja? Czy jestem sam?”, a następnie reszta tekstu. Następnie w ciągu jednego dnia ukazały się dwa oficjalne klipy wideo. Pierwszy z nich – do utworu „Voices” – również sfilmował Robert Shober. Przedstawiał zespół występujący na tle neonów z tekstem piosenki znajdującym się w różnych częściach Seattle. Autor drugiego filmu, nakręcony do głównego utworu albumu „The Devil Put Dinosaurs Here” wyreżyserował Travis Hopkins. Klip wideo pokazał psychodeliczny program telewizyjny dla dzieci, pełen przerażających obrazów: demonicznego gospodarza, pijanego klauna, ogromne zabawki i lalki, które nie bawią, ale straszą dzieci. W październiku 2014 roku ukazał się klip wideo „Phantom Limb”, który stał się częścią pakietu BitTorrent, przeznaczonego do dystrybucji legalnych treści wśród fanów. Autorem klipu był także Robert Shober. Opowiada historię dwóch mężczyzn, z których jeden zaatakował drugiego we własnym domu w tajemniczych okolicznościach. Krótki siedmiominutowy film zakończył się nieoczekiwanym zwrotem akcji. demoniczny gospodarz, pijany klaun, ogromne zabawki i lalki, które nie bawią, ale straszą dzieci. W październiku 2014 roku ukazał się klip wideo „Phantom Limb”, który stał się częścią pakietu BitTorrent, przeznaczonego do dystrybucji legalnych treści wśród fanów. Autorem klipu był także Robert Shober. Opowiada historię dwóch mężczyzn, z których jeden zaatakował drugiego we własnym domu w tajemniczych okolicznościach. Krótki siedmiominutowy film zakończył się nieoczekiwanym zwrotem akcji. demoniczny gospodarz, pijany klaun, ogromne zabawki i lalki, które nie bawią, ale straszą dzieci. W październiku 2014 roku ukazał się klip wideo „Phantom Limb”, który stał się częścią pakietu BitTorrent, przeznaczonego do dystrybucji legalnych treści wśród fanów. Autorem klipu był także Robert Shober. Opowiada historię dwóch mężczyzn, z których jeden zaatakował drugiego we własnym domu w tajemniczych okolicznościach. Krótki siedmiominutowy film zakończył się nieoczekiwanym zwrotem akcji. z których jeden zaatakował drugiego we własnym domu w tajemniczych okolicznościach. Krótki siedmiominutowy film zakończył się nieoczekiwanym zwrotem akcji. z których jeden zaatakował drugiego we własnym domu w tajemniczych okolicznościach. Krótki siedmiominutowy film zakończył się nieoczekiwanym zwrotem akcji.

Reakcja krytyków

Czasopisma

Piąty album Alice in Chains przyciągnął wiele uwagi specjalistycznych czasopism drukowanych. Jedna z pierwszych recenzji ukazała się w brytyjskim magazynie The Skinny 8 maja 2013 roku, kilka tygodni przed oficjalną premierą. Dave Kerr ocenił album na cztery gwiazdki na pięć, nazywając go „godnym dodatkiem do katalogu zespołu”. Jordan Wagner z America's Premier Guitar zauważył, że chociaż albumowi brakowało agresji wczesnych utworów (Facelift, Dirt) i nie dorównywał Black Gives Way to Blue pod względem liczby niezapomnianych utworów, to wciąż był „fantastycznym albumem z wieloma ekscytującymi chwile". Recenzent kanadyjskiego magazynu Exclaim zauważył zmianę w skupieniu się na tekstach, nazywając album „bardziej dojrzałym i przemyślanym ucieleśnieniem niezaprzeczalnie potężnej estetyki Alice in Chains”. W Kerrangu! opublikowano „czterogwiazdkową” recenzję, zachęcającą do kilkukrotnego przesłuchania albumu: „Może na początku nie zrobi na tobie wrażenia, ale prędzej czy później zrobi”. Michael Brown (Total Guitar) uważał, że chociaż niektóre piosenki zagubiły się w obfitości kompozycji w średnim tempie, ogólnie uniknięto „przekleństwa drugiego albumu”. Wreszcie Barry Nicholson z brytyjskiego wydania NME radośnie zauważył, że „powrót z 2009 roku nie był przypadkiem”. Jednocześnie czołowe publikacje muzyczne były bardziej krytyczne wobec nowej pracy Alice in Chains. John Dolan z Rolling Stone ocenił album na trzy gwiazdki; jego zdaniem grupa była „skamieniałościami grunge”, Williamowi Duvallowi brakowało talentu Lane'a Staleya, a gitara Jerry'ego Cantrella wysunęła się na pierwszy plan, zastępując pełnoprawny wokal prowadzący. Magazyn Q przyznał albumowi podobną ocenę; krytycy zauważyli, że The Devil Put Dinosaurs Here „postępuje według tego samego schematu”, co klasyczny Dirt . Dan Weiss ze Spin poświęcił mu obszerny artykuł, szczegółowo przeglądając poprzednie albumy i podsumowując: „Nie ma w tym albumie nic nowego, ale nie ma on odpowiedników w tylnym katalogu Alice in Chains, ponieważ kiedyś były o wiele dziwniejsze niż je pamiętamy. W brytyjskim magazynie Record Collector płyta zdobyła również tylko trzy gwiazdki: „Tak się dzieje, gdy dorośli mężczyźni egzorcyzmują demony swojego dzieciństwa i dają upust bardziej optymistycznym preferencjom muzycznym” - zasugerował Joel McIver. Lee Hazel (Vulture Hound) zwrócił uwagę na ograniczony zakres muzyki Cantrella na nowym albumie, a także brak najważniejszych momentów nawet w porównaniu z poprzednią płytą. „Potrzebujesz czegoś wyjątkowego, co sprawi, że przekroczysz granicę; i chociaż zajęło to całe dwa albumy, aby zdać sobie sprawę, że jest problem, obawiam się, że część „czegoś wyjątkowego” w Alice in Chains umarła jedenaście lat temu” – stwierdziła z goryczą Hazel.

Witryny muzyczne

Podążając za czasopismami, recenzenci serwisów muzycznych zareagowali na wydanie The Devil Put Dinosaurs Here. Jednym z pierwszych, który się pojawił, była recenzja w internetowym zinie Louder Sound. John Hotten ocenił album na cztery gwiazdki na pięć, nazywając go „inspirowaną Black Sabbath kontynuacją najmniej oczekiwanego powrotu rocka”. Cole Waterman z PopMatters również pochwalił wydanie; zauważył, że po pozbyciu się presji odrodzony zespół zdołał odzyskać pewność siebie i „wysłać ducha Lane Staley na zasłużony odpoczynek”. Recenzentka AV Club, Annie Zaliski, przyznała albumowi ocenę B i nazwała go dowodem żywotności Alice in Chains po ich powrocie. Album spotkał się z podobną oceną Matta Melisa (Consequence of Sound), który uważał, że The Devil Put Dinosaurs Here to po prostu dobra płyta, na którym zespół zrzucił katharsis poprzedniej płyty i Eltona Johna: „Po wielu latach Alice nadal jest brudna. I nie chcielibyśmy, żeby to się zmieniło”. Internetowy magazyn Loudwire przyznał albumowi cztery i pół gwiazdki na pięć, zwracając uwagę na „harmonię, powagę i artyzm”, które uczyniły go częścią klasycznego katalogu zespołu. Na amerykańskim portalu z horrorami Bloody Disgusting wysoko oceniono także nowe dzieło Alice in Chains, nazywając je przykładem twórczego rozwoju nawet po kilkudziesięciu latach istnienia. Album uzyskał najbliższą najwyższej notę ​​na stronie internetowej No Ripcord: „Fakt, że zespół nadal, pomimo tragicznych wydarzeń z przeszłości, produkuje autentyczną, bezkompromisową muzykę, która pozostaje tak samo rozpoznawalna jak wcześniej, jest świadectwem kreatywności grupy. głód i wgląd... To jest "Alice in Chains", które znamy i kochamy, a grunge zdecydowanie żyje i ma się dobrze”. Jednak nie wszystkie publikacje internetowe spotkały się z tak pozytywnym przyjęciem The Devil Put Dinosaurs Here. Portal Metal Injection narzekał na monotonię płyty, która nie zawierała wielu zmian tempa czy nastroju: „To nie tak, że na płycie są złe piosenki, każda z nich ma swoje jasne partie; Odnosi się jednak wrażenie, że grupa jest w strefie komfortu, zgodnie z jej formułą”. Internetowa publikacja Melodic bardzo chwaliła pierwszą połowę płyty, która zawiera „Hollow” i „Stone”, ale z żalem stwierdziła, że ​​w drugiej połowie brakuje tych samych wybitnych kompozycji i szczerze mówiąc zapada się. Na portalu Sputnikmusic album został okrzyknięty zbyt długim i monotonnym, przez co przegrał nie tylko z dotychczasowym dorobkiem grupy, ale także z debiutanckim solowym albumem Jerry'ego Cantrella Degradation Trip. Jedną z najniższych ocen - trzy gwiazdki na pięć - The Devil Put Dinosaurs Here przyznała muzyczna baza danych AllMusic; Stephen Erlewein zwrócił uwagę na „cyfrowy połysk” płyty, który sprawił, że Alice in Chains brzmiało bardziej otwarcie i pozbawiło zespół charakterystycznej „klaustrofobii”. Wreszcie Steven Deusner z amerykańskiego magazynu muzycznego Pitchfork ocenił go na 5,9 / 10: „Rezultatem jest album, który wydaje się znacznie dłuższy niż i tak już rozdęte 70 minut, często ukrywając swoje tajemnicze pomysły, rozciągając je lub po prostu powtarzając”. Mimo to Deusner przyznał, że płyta zawiera kilka wyraźnych przykładów tego, czym mainstreamowy rock powinien być w 2013 roku, i nie wydawała się tak rozciągnięta i niepotrzebna jak King Animal Soundgarden, który ukazał się rok wcześniej. The Devil Put Dinosaurs Here znajduje się w muzycznej bazie danych AllMusic; Stephen Erlewein zwrócił uwagę na „cyfrowy połysk” płyty, który sprawił, że Alice in Chains brzmiało bardziej otwarcie i pozbawiło zespół charakterystycznej „klaustrofobii”. Wreszcie Steven Deusner z amerykańskiego magazynu muzycznego Pitchfork ocenił go na 5,9 / 10: „Rezultatem jest album, który wydaje się znacznie dłuższy niż i tak już rozdęte 70 minut, często ukrywając swoje tajemnicze pomysły, rozciągając je lub po prostu powtarzając”. Mimo to Deusner przyznał, że płyta zawiera kilka wyraźnych przykładów tego, czym mainstreamowy rock powinien być w 2013 roku, i nie wydawała się tak rozciągnięta i niepotrzebna jak King Animal Soundgarden, który ukazał się rok wcześniej. The Devil Put Dinosaurs Here znajduje się w muzycznej bazie danych AllMusic; Stephen Erlewein zwrócił uwagę na „cyfrowy połysk” płyty, który sprawił, że Alice in Chains brzmiało bardziej otwarcie i pozbawiło zespół charakterystycznej „klaustrofobii”. Wreszcie Steven Deusner z amerykańskiego magazynu muzycznego Pitchfork ocenił go na 5,9 / 10: „Rezultatem jest album, który wydaje się znacznie dłuższy niż i tak już rozdęte 70 minut, często ukrywając swoje tajemnicze pomysły, rozciągając je lub po prostu powtarzając”. Mimo to Deusner przyznał, że płyta zawiera kilka wyraźnych przykładów tego, czym mainstreamowy rock powinien być w 2013 roku, i nie wydawała się tak rozciągnięta i niepotrzebna jak King Animal Soundgarden, który ukazał się rok wcześniej. co sprawiło, że Alice in Chains brzmiało bardziej otwarcie i pozbawiło zespół jego charakterystycznego „klaustrofobicznego” tonu. Wreszcie Steven Deusner z amerykańskiego magazynu muzycznego Pitchfork ocenił go na 5,9 / 10: „Rezultatem jest album, który wydaje się znacznie dłuższy niż i tak już rozdęte 70 minut, często ukrywając swoje tajemnicze pomysły, rozciągając je lub po prostu powtarzając”. Mimo to Deusner przyznał, że płyta zawiera kilka wyraźnych przykładów tego, czym mainstreamowy rock powinien być w 2013 roku, i nie wydawała się tak rozciągnięta i niepotrzebna jak King Animal Soundgarden, który ukazał się rok wcześniej. co sprawiło, że Alice in Chains brzmiało bardziej otwarcie i pozbawiło zespół jego charakterystycznego „klaustrofobicznego” tonu. Wreszcie Steven Deusner z amerykańskiego magazynu muzycznego Pitchfork ocenił go na 5,9 / 10: „Rezultatem jest album, który wydaje się znacznie dłuższy niż i tak już rozdęte 70 minut, często ukrywając swoje tajemnicze pomysły, rozciągając je lub po prostu powtarzając”. Mimo to Deusner przyznał, że płyta zawiera kilka wyraźnych przykładów tego, czym mainstreamowy rock powinien być w 2013 roku, i nie wydawała się tak rozciągnięta i niepotrzebna jak King Animal Soundgarden, który ukazał się rok wcześniej. który wydaje się znacznie dłuższy niż już rozdęte 70 minut, który często ukrywa swoje tajemnicze pomysły, rozciągając je lub po prostu powtarzając. Mimo to Deusner przyznał, że płyta zawiera kilka wyraźnych przykładów tego, czym mainstreamowy rock powinien być w 2013 roku, i nie wydawała się tak rozciągnięta i niepotrzebna jak King Animal Soundgarden, który ukazał się rok wcześniej. który wydaje się znacznie dłuższy niż już rozdęte 70 minut, który często ukrywa swoje tajemnicze pomysły, rozciągając je lub po prostu powtarzając. Mimo to Deusner przyznał, że płyta zawiera kilka wyraźnych przykładów tego, czym mainstreamowy rock powinien być w 2013 roku, i nie wydawała się tak rozciągnięta i niepotrzebna jak King Animal Soundgarden, który ukazał się rok wcześniej.

Gazety

Oprócz specjalistycznych publikacji drukowanych i internetowych, o albumie pisały codzienne gazety na całym świecie. W brytyjskim The Independent nowe dzieło Alice in Chains zostało przyjęte ze sceptycyzmem: „W ich mieszance klasycznego Black Sabbath i ponurego widoku Seattle z lat 90. jest nieokiełznanie, ale czasami po prostu tupią w miejscu, jak stary zapaśnik stale zbliża się do nieuchronnego losu, gorszego nawet niż zwykła fosylizacja”. W szkockim tabloidzie Daily Record kolejne dzieło weteranów sceny rockowej zostało ocenione na cztery z pięciu gwiazdek, określając je jako „ostro interesujące” i „fantastyczne”. Chris Kompanek z Washington Post powstrzymał się od oceniania, zauważając, że album nie tylko pozwala przypomnieć sobie dawne dokonania zespołu, ale także z nadzieją patrzeć w przyszłość. Mimo to Montreal Gazette nazwał album „epickim”. że William Duvall dostał „najgorszą pracę w Seattle”, a inna kanadyjska publikacja, Toronto Star, oceniła ją na trzy z czterech gwiazdek, podkreślając „mroczną i brudną” atmosferę firmy. Indyjska publikacja The Hindu zwróciła uwagę na album, wierząc, że wraz z kilkoma przebojowymi kompozycjami zawiera on szereg przelotnych piosenek, które mogą zainteresować tylko zagorzałych fanów sceny z Seattle.

Nagrody i nominacje

17 czerwca 2013 roku w Wielkiej Brytanii odbyła się gala Golden Gods Awards, której inicjatorem był magazyn muzyczny Metal Hammer. I choć nagroda za najlepszy album trafiła do 13 Black Sabbath, Alice in Chains otrzymała tytuł „Icon”. The Devil Put Dinosaurs Here był również nominowany do nagrody Best Alternative Metal Album przez webzine Metal Storm, ale otrzymał tylko 36 głosów, podczas gdy zwycięzca, trzeci solowy album Jamesa Labrie Resonance, otrzymał 234 głosy. Wysiłki inżynierów dźwięku przyniosły albumowi dwie nominacje na raz. Pierwotnie Paul Figueroa, Randy Staub i Ted Jensen byli nominowani do nagrody Grammy za najlepszy projekt dźwiękowy do albumu (nieklasycznego) za pracę nad The Devil Put Dinosaurs Here; zwycięstwo przypadło czwartej płycie francuskiego duetu Daft Punk Random Access Memories. Randy Staub był także nominowany do nagrody Juno 2014 w kategorii Inżynier dźwięku roku za piosenkę „Hollow”, ale przegrał z Ericem Ratzem, który pracował nad debiutanckim albumem kanadyjskiego zespołu rockowego Monster Truck Furiocity. W lutym 2014 roku odbyła się trzecia coroczna gala Loudwire Music Awards. Alice in Chains wygrała od razu w pięciu nominacjach — „Rockowy album roku” („The Devil Put Dinosaurs Here”), „Rock Song of the Year” („Hollow”), „Rockowy teledysk roku” („Hollow”) , „Gitarysta Roku (Jerry Cantrell) i Zespół Rockowy Roku (Alice in Chains), z których wszystkie zawiodły zespół. Ostatecznie w kwietniu 2014 roku Alice in Chains była nominowana do Revolver Golden Gods Awards, ale przegrała też w dwóch kategoriach: „Gitarysta roku” (Jerry Cantrell) i „Piosenka roku” (Hollow). The Devil Put Dinosaurs Here znalazło się na liście najlepszych albumów rockowych i metalowych 2013 roku internetowego magazynu Noisecreep. Chad Childers dał rekordowe siódme miejsce w rankingu i zauważył, że Alice in Chains, chociaż nie wymyślili koła na nowo, pokazali, że nadal są w dobrej formie; wydając utwory „Hollow” i „Stone” muzycy w pełni zaspokoili oczekiwania fanów. Ponadto The Devil Put Dinosaurs Here znalazło się na szczycie listy „Najlepszych albumów rockowych 2013 roku” serwisu muzycznego Loudwire, wyprzedzając House of Gold & Bones Vol. 2 (Stone Sour) i …Like Clockwork (Queens of the Stone Age). The Devil Put Dinosaurs Here znalazło się na liście najlepszych albumów rockowych i metalowych 2013 roku internetowego magazynu Noisecreep. Chad Childers dał rekordowe siódme miejsce w rankingu i zauważył, że Alice in Chains, chociaż nie wymyślili koła na nowo, pokazali, że nadal są w dobrej formie; wydając utwory „Hollow” i „Stone” muzycy w pełni zaspokoili oczekiwania fanów. Ponadto The Devil Put Dinosaurs Here znalazło się na szczycie listy „Najlepszych albumów rockowych 2013 roku” serwisu muzycznego Loudwire, wyprzedzając House of Gold & Bones Vol. 2 (Stone Sour) i …Like Clockwork (Queens of the Stone Age). The Devil Put Dinosaurs Here znalazło się na liście najlepszych albumów rockowych i metalowych 2013 roku internetowego magazynu Noisecreep. Chad Childers dał rekordowe siódme miejsce w rankingu i zauważył, że Alice in Chains, chociaż nie wymyślili koła na nowo, pokazali, że nadal są w dobrej formie; wydając utwory „Hollow” i „Stone” muzycy w pełni zaspokoili oczekiwania fanów. Ponadto The Devil Put Dinosaurs Here znalazło się na szczycie listy „Najlepszych albumów rockowych 2013 roku” serwisu muzycznego Loudwire, wyprzedzając House of Gold & Bones Vol. 2 (Stone Sour) i …Like Clockwork (Queens of the Stone Age). wydając utwory „Hollow” i „Stone” muzycy w pełni zaspokoili oczekiwania fanów. Ponadto The Devil Put Dinosaurs Here znalazło się na szczycie listy „Najlepszych albumów rockowych 2013 roku” serwisu muzycznego Loudwire, wyprzedzając House of Gold & Bones Vol. 2 (Stone Sour) i …Like Clockwork (Queens of the Stone Age). wydając utwory „Hollow” i „Stone” muzycy w pełni zaspokoili oczekiwania fanów. Ponadto The Devil Put Dinosaurs Here znalazło się na szczycie listy „Najlepszych albumów rockowych 2013 roku” serwisu muzycznego Loudwire, wyprzedzając House of Gold & Bones Vol. 2 (Stone Sour) i …Like Clockwork (Queens of the Stone Age).

Dane referencyjne

Parady przebojów

Cotygodniowe listy przebojów Coroczna parada przebojów Single

Lista kompozycji

Autorem większości kompozycji jest Jerry Cantrell.

Nagrywanie uczestników

Alice in ChainsWilliam Duvall - wokal, gitara rytmiczna. Jerry Cantrell - wokal, gitara prowadząca Mike Ainez - gitara basowa, chórki Sean Kinney - perkusja, perkusja. Personel techniczny Producenci: Nick Raskulinets i Alice in Chains. Inżynier dźwięku: Paul Figueroa (Henson Studios, Los Angeles). Miksowanie: Randy Staub (Henson Studios, Los Angeles). Mastering: Ted Jensen (Sterling Sound, Nowy Jork). Zarządzanie zespołem: Velvet Hammer Music and Management Group, Susan Silver Management. Rezerwacje (Ameryka Północna): Jon Pleeter, ICM. Rezerwacje (reszta świata): John Jacksonb CEO K2 Agency Ltd. Adwokaci: Peter Paterno, Kings Holmes Paterno & Berliner, LLP. Zarządzanie przedsiębiorstwem: David Weise & Associates. Administracja A&R: Ronette Bowie, Ryan Delvecchio. Marketing: Bob Symanovych. Dyrektor kreatywny: Nicole Franz. Dyrektor artystyczny i projektant: Ryan Clark, Invisible Creature, Inc. Fotografie: Kabacchi & Balista.

Notatki

Komentarze Recenzje Oceny, nagrody i nominacje Listy przebojów Filmy Inne źródła

Original article in Ukrainian language